MENU

Jak zarobić na aplikacjach mobilnych?

15 stycznia 2014Biznes, Polecane tematy, Programiści

Dynamiczny rozwój rynku aplikacji mobilnych powoduje, że przybywa deweloperów decydujących się na stworzenie własnego projektu. Przybywa też startupów. Nie każdemu jednak udaje się na takim biznesie zarobić. Na co zwrócić uwagę, aby zwiększyć szansę sukcesu?

Ostatnie lata przyniosły ogromne zmiany na rynku aplikacji mobilnych. Wedle wszelkich prognoz ten segment branży IT będzie jednym z najszybciej rozwijających się obszarów rynku. Nic więc dziwnego, że wielu inżynierów zajmujących się tworzeniem oprogramowania dla urządzeń mobilnych rozważa założenie własnej działalności i rozwój autorskich aplikacji mobilnych. Przemawia za tym zarówno duży popyt na takie rozwiązania, jak i wysoka podaż narzędzi pozwalających w łatwy sposób sprzedawać i dystrybuować aplikacje mobilne.

„Aplikacje mobilne w 2014 roku są jak witryny internetowe w 2003. Posiadanie mobilnej wersji oferowanego oprogramowania, czy usługi nie jest niczym specjalnym”

Okazją do poznania najbardziej aktualnych trendów związanych z tworzeniem aplikacji mobilnych była warszawska konferencja Mobile Central Europe. Pierwsza edycja imprezy skupiła ponad 400 deweloperów i projektantów rozwiązań mobilnych. Jednym z prelegentów był Mike Lee, założyciel społeczności Appsterdam, inżynier oprogramowania i programista zaangażowany w rozwój oprogramowania dla firm takich jak: Alaska Airlines, Tapulous, United Lemur i Apple.

MCE

Rozpoczynając swoją prezentację posłużył się dość nietypowym przykładem – aplikacji mobilnej stworzonej na potrzeby dwóch kampanii prezydenckich Baracka Obamy. Prosta, przygotowana niewielkim nakładem pracy oficjalna aplikacja towarzysząca kampanii z 2008 roku stała się po części symbolem nowoczesności ówczesnego kandydata na prezydenta USA. Przeznaczona dla środowiska iOS aplikacja pozwalała m.in. na bieżąco śledzić aktualności i wydarzenia związane z kampanią, a także bezpośrednio angażować się w przebieg kampanii – głównie za pomocą połączeń telefonicznych do zapisanych w książce telefonu i odpowiednio uporządkowanych kontaktów. „Wtedy taka aplikacja była czymś niespotykanym, wręcz modnym, dziś – nie jest niczym specjalnym. Jest to dowód, że złote czasy branży aplikacji mobilnych się skończyły. Ale to dobrze, bo dopiero dziś mamy szansę na takich aplikacjach faktycznie zarabiać” – mówi Mike Lee, który był zaangażowany w projekt rozwoju aplikacji mobilnej Obama’08 jako programista.

Ekran startowy oficjalnej aplikacji mobilnej przygotowanej przez sztab Baracka Obamy w 2008 roku. Źródło: CNet

Ekran startowy oficjalnej aplikacji mobilnej przygotowanej przez sztab Baracka Obamy w 2008 roku.
Źródło: CNet

„Aplikacje mobilne w 2014 roku są jak witryny internetowe w 2003. Posiadanie mobilnej wersji oferowanego oprogramowania, czy usługi nie jest niczym specjalnym. Ktoś jednak musi te aplikacje tworzyć, więc popyt na deweloperów rozwiązań mobilnych jest wyższy niż kiedykolwiek wcześniej” – podkreśla Mike Lee. Według niego to właśnie najbliższe lata będą okresem prawdziwej komercjalizacji wszelkiego rodzaju rozwiązań mobilnych. Świadczyć ma o tym postępująca popularyzacja narzędzi mobilnych oraz szybki rozwój technologii. „Potrzeba jest połączenia umiejętności, sztuki tworzenia aplikacji z kwestiami biznesowymi. Niezależnie od tego z jakim zapałem podchodzimy do własnych projektów, za jakich uważamy się specjalistów i jak wysoko cenimy własne pomysły – musimy respektować zasady prowadzenia biznesu” – mówi Mike Lee. Jego zdaniem wiele startupów skoncentrowanych na działalności w segmencie aplikacji mobilnych popełnia poważne błędy już na etapie budżetowania projektów, a rozpoczynający działalność biznesową przedsiębiorcy z nadmiernym optymizmem podchodzą do kwestii zarządzania ceną aplikacji oferowanych w ramach platform takich jak AppStore, czy Google Play.

„Potrzeba innowacji, zupełnie nowych pomysłów. Zamiast projektować nawet najciekawsze gry, lepiej skupić się na rozwiązywaniu nudnych problemów zwykłych ludzi”

„Od jakiej wartości zacząć sprzedaż? Kiedy ją obniżyć? To pytania, na które bardzo trudno odpowiedzieć. Trzeba jednak pamiętać, że czas niezbędny na rozwinięcie biznesu na tym rynku to nawet 12 miesięcy. Najbezpieczniej więc myśleć o zakładaniu własnego projektu dopiero wtedy, kiedy dysponujemy środkami pozwalającymi przetrwać przynajmniej 12 miesięcy bez konieczności rozpraszania się i poszukiwania etatowej pracy, czy dodatkowych zleceń” – mówi Mike Lee. Podkreśla przy tym, że niezbędne, ale często pomijane, jest też pozyskanie finansowania dla najważniejszych procesów biznesowych – sprzedaży i marketingu. Jego zdaniem wielu twórców aplikacji, nadmiernie skupia się na kwestiach związanych z produkcją aplikacji, pomijając aspekty biznesowe. „Marketing zasługuje przynajmniej na taki sam budżet i taki sam szacunek jak działania programistyczne. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia, przy pracach nad kolejnym projektem podwoję wyjściowy budżet” – zapewnia Mike Lee. Przede wszystkim liczy się jednak pomysł. Warto, aby był to pomysł innowacyjny i odpowiadający konkretnym potrzebom potencjalnych użytkowników. „To nie jest tak, że wystarczy wziąć sprawdzony pomysł, uzupełnić go jedną lub dwiema dodatkowymi funkcjami i można osiągnąć sukces. Na porażkę skazane jest założenie, że rynek doceni te kilka dodatków. Potrzeba innowacji, zupełnie nowych pomysłów. Zamiast projektować nawet najciekawsze gry, lepiej skupić się na rozwiązywaniu nudnych problemów zwykłych ludzi. Rozrywka nie wnosi specjalnie żadnej wartości dodanej, a dodatkowo traci na wartości – niedługo za gry nikt nie będzie chciał płacić. Dziś dodatkowa wartość to rozwiązywanie problemów – tych powszechnych i tych niszowych” – twierdzi Mike Lee.

MIKE Lee

Jego zdaniem prawdziwy potencjał aplikacji mobilnych tkwi w tym, że są one zawsze pod ręką. Zainstalowane w telefonie podręczne, nawet najbardziej proste aplikacje, mogą stać się powszechnie i codziennie wykorzystywanymi narzędziami. Ważna jest tu jednak propozycja wartości, jaką poszczególne aplikacje mogą zaoferować potencjalnym użytkownikom. „Jeśli w codziennym życiu albo pracy regularnie napotykasz na problem, który w efekcie kosztuje Cię 100 zł, to czy mają pod rękę produkt pozwalający łatwo obejść ten problem nie zapłacisz za niego 20 zł. Aplikacji rozwiązujących konkretne problemy jest mało, konkurencja jest mocno ograniczona. Powoduje to, że sprzedają się aplikacje brzydkie i niewygodne. Sprzedają się tylko dlatego, że rozwiązują problemy ludzi i nie mają konkurencji” – podkreśla Mike Lee. Według niego tworząc aplikacje problemowe warto poświęcić czas na poznanie sedna problemu, a także zagadnień powiązanych. Tylko dzięki temu łatwiej jest wstępnie określić zakres funkcjonalny projektowanej aplikacji i lepiej powiązać ją z oczekiwaniami potencjalnych użytkowników.

„Nie ma nudnych projektów, są te które zarabiają i te, które przynoszą straty”

Mike Lee dodaje jednak, że w niektórych przypadkach funkcjonalność schodzi na drugi plan, a bezcenną innowacją okazać może się dobrze zaprojektowany, użyteczny interfejs aplikacji, która ma konkurować z istniejącym, ale niewygodnym rozwiązaniem. „Mało kto z zapałem podchodzi do pomysłu stworzenia nowego rozwiązania w rodzaju arkusza kalkulacyjnego. Dlaczego? W tym świecie nie ma nudnych projektów, są te które zarabiają i te, które przynoszą straty. Liczy się wartość dodana. Często wystarczy wykorzystać pomysł z istniejącej aplikacji, obudować go lepszym interfejsem i funkcjami zapewniającymi większą łatwość obsługi – i sprzedawać” – zapewnia Mike Lee.

Zauważa przy tym, że w wielu przypadkach powodzenie komercyjne aplikacji mobilnych zależy od umiejętności poszukiwania kompromisów pomiędzy pierwotnymi założeniami, a rzeczywistymi możliwościami zespołu oraz oczekiwaniami użytkowników. Kluczowa staje się też elastyczność w podejmowaniu decyzji o kluczowym znaczeniu dla prac deweloperskich oraz procesów sprzedażowo-promocyjnych. „Nie chodzi o tworzenie rozwiązań idealnych. Chodzi o kompromisy, które pozwolą naszym rozwiązaniom wygrywać z konkurencją. Jednym z takich kompromisów jest minimalizowanie prac programistycznych, jako najbardziej kosztownej części projektu. Potrzebna jest też umiejętność podejmowania trudnych decyzji, rezygnowania z zaplanowanych funkcji i pomysłów, czy zamykania projektów, kiedy przyjdzie na to czas” – uważa Mike Lee. Dodaje przy tym, że często czynnikiem decydującym o powodzeniu projektu realizowanego przez startup w branży mobilnej jest umiejętność angażowania odpowiednich osób i korzystania z ich wsparcia. „Tak naprawdę najważniejsze nie są ani umiejętności techniczne, ani wyczucie rynku, ani pomysł, ale relacje oraz pokora i wdzięczność względem innych osób” – kwituje.

The following two tabs change content below.
Piotr Waszczuk

Piotr Waszczuk

Zastępca redaktora naczelnego ITwiz. O rynku nowych technologii pisze od 12 lat. Autor publikacji, wywiadów, artykułów oraz opracowań dotyczących trendów i wydarzeń rynku IT, a także systemów wspierających biznes oraz nowych technologii. Redaktor prowadzący Raporty ITwiz poświęcone technologii in-memory oraz rozwiązaniom cloud computing. Autor licznych relacji z konferencji branżowych, publikacji analitycznych, materiałów typu case study i tłumaczeń.

Podobne tematy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »