MENU
Advertisement

Nauczmy się korzystać z gotowych rozwiązań

20 listopada 2014CIO, Polecane tematy

Kończy się czas, gdy mieliśmy nieograniczony dostęp do programistów, którzy mogli w dowolny sposób dostosować do naszych potrzeb zakupiony system IT. Wkrótce wiele firm nie będzie na to stać. Musimy więc zmienić podejście do prowadzenia wdrożeń rozwiązań IT.

lego

W Polsce stosunek wartości licencji do kosztów wdrożenia – ze względu na niskie stawki za godzinę pracy specjalisty IT – wynosił 30% do 70%. Dziś te proporcje się odwracają. Powoli zbliżamy się do tego, co widać w Europie Zachodniej. Coraz droższe okazuje się być utrzymanie dedykowanych aplikacji, tym bardziej, że wymaga to posiadania wewnątrz firmy własnych specjalistów IT, i to nie jednego, a co najmniej kilku, aby mieć pewność, że gdy postanowi on zmienić pracę będziemy mieli osobę, która zna, specjalnie dla nas przygotowane rozwiązanie.

Coraz droższe okazuje się być utrzymanie dedykowanych aplikacji, tym bardziej, że wymaga to posiadania wewnątrz firmy własnych specjalistów IT, i to nie jednego, a co najmniej kilku, aby mieć pewność, że gdy postanowi on zmienić pracę będziemy mieli osobę, która zna, specjalnie dla nas przygotowane rozwiązanie.

Musimy też brać pod uwagę fakt, że tego typu „dedykowane” rozwiązania – w momencie wprowadzania przez ich producenta nowych wersji – wymagają dużo więcej wysiłku w trakcie procesu migracji. Warto więc ograniczyć chęć tworzenia rozwiązań, których utrzymanie kosztować będzie coraz więcej – rosną bowiem stawki specjalistów IT, podobnie jak konkurencja o nich.

Kurczące się zasoby specjalistów IT

Wg prognoz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego – w ciągu 6 lat nawet o 500 tys. może spaść liczba studentów, co odbije się także na kierunkach IT. Mamy też problemy z kształceniem przyszłych informatyków, co widać po tegorocznej maturze, na której aż 25% uczniów nie zdało matematyki! Mówi się też, że obecne roczniki są najgorszymi, jeśli chodzi o wykształcenie, z tych, które trafiały na studia. Nauczyciele akademiccy komentują to w ten sposób – „czemu wymagam od nich myślenia, jeśli uczyli ich rozwiązywania testów?”. Nawet na kierunki zamawiane, w tym informatykę – gdzie zachętą są wysokie stypendia – nie ma dużego zapotrzebowania. Zawód informatyka wciąż nie jest „trendy”.

Do tego kolejne międzynarodowe firmy otwierają oddziały R&D w Polsce i „wyciągają” naszych informatyków, których już teraz brakuje. Polski rząd zaś dofinansowuje tego typu projekty. Tymczasem nie ma takiej potrzeby, bo pracujący tam informatycy i tak, bez trudu, znaleźliby pracę. Przejmowani zaś są przez zagraniczne koncerny, co ogranicza nasze możliwości – ze względu na rosnące stawki – jeśli chodzi o zatrudnianie i utrzymanie najlepszych pracowników.

Europa Zachodnia zamiast polskiego rynku

Wiele firm – jak nasza – staje przed takimi problemami. Dodatkowo np. polscy partnerzy Microsoftu – specjalizujący się w SharePoint, CRM, czy .NET, nasi dotychczasowi konkurenci – znikają z polskiego rynku. Przestają działać w Polsce przekształcając się albo w centra outsourcingowe, albo tworząc struktury na rynkach zagranicznych. Tam bowiem są wyższe stawki. I tylko dzięki temu mogą zatrzymać najlepszych pracowników. Na Zachodzie często bowiem płaci się w euro tyle, ile w Polsce w złotówkach. Polskie firmy – pozostając wciąż bardzo konkurencyjne cenowo do firm z Zachodu – uzyskują znacznie wyższe marże. Widząc to, także i my zaczynamy iść tą ścieżką. Oczywiście wciąż prowadzimy projekty w Polsce. Ale jeśli mam wybierać, wybieram projekt u klienta zagranicznego. Co prawda dużo trudniej jest go sprzedać, ale też marże są znacznie wyższe.

W Polsce stosunek wartości licencji do kosztów wdrożenia – ze względu na niskie stawki za godzinę pracy specjalisty IT – wynosił 30% do 70%. Dziś te proporcje się odwracają. Powoli zbliżamy się do tego, co widać w Europie Zachodniej.

Odpływ kadry widzą też nasi klienci. Widzą, że coraz częściej nie są w stanie odtworzyć swoich zasobów IT. Specjalistów IT niektórych technologii bez problemu można ściągnąć do projektu na Zachodzie za stawkę wyższą o 50-100%. Jednocześnie zaś utrzymanie czterech aplikacji pisanych pod konkretnego klienta, to konieczność zatrudnienia czterech specjalistów IT. Jeśli bowiem zainwestujemy w wyszkolenie tylko jednego, to w krótkim czasie może on odejść do projektu, gdzie stawki za godzinę są wyższe. Szkolenie kolejnego trwa zaś miesiącami.

Kiedyś uważało się, że wdrożenie nowego systemu to tylko projekt IT gdzie gro kosztów to licencja i sprzęt, a jego koszty wdrożenia, adopcji i utrzymania są pomijalne. Tymczasem dziś dobry programista czy administrator otrzymuje bardzo wysoką pensję. Czeka więc wkrótce nas wszystkich kubeł zimnej wody na głowę.

Polska specyfika wdrożeniowa

W Polsce wciąż mamy wielu dyrektorów IT, którzy chcą kupić i mieć system, zarządy zaś – „posiadając” własnego informatyka – uznają koszty wdrożenia za „pomijalne” w stosunku do zakupu licencji. Stawki jednak szybko – szybciej niż w innych sektorach – zbliżają się do średniej unijnej. Teraz więc, podejmując się projektu w Polsce albo zwiększamy cenę, albo wykluczamy niektóre ryzyka z projektu opartego na fixed price. Najczęściej związane są one z większym stopniem komlikacji integracji z innymi rozwiązaniami w firmie, albo tym, że proces, który automatyzyujemy w oparciu o Microsoft SharePoint, ma kilka dodatkowych przebiegów.

Przykładowo mamy coraz więcej klientów, którzy sami zrobili coś w SharePoint, a teraz chcą przekazać nam utrzymanie tych systemów. Aby jednak móc to skutecznie zrobić trzeba dokonać wcześniej separacji oryginalnego SharePointa od tych zmian. Wynika to z tego, że wiele zmian zrobionych w SharePoint była robiona bez potrzeby, w skutek tego że prace zlecana było programiście .NET, który nie znając SharePointa wolał go ominąć dopisując kod niż właściwie użyć. Dotyczy to zwłaszcza starszych wersji Sharepoint.   Architektura SharePoint 2013 została całkowicie zmieniona, aby dostosować ten system do wdrażania zmian do instalacji w chmurze Office 365, co narzuca większą dyscyplinę pracy dla programisty modyfikującego system. Problem ten dotyczy oczywiście także innych projektów, jak np. CRM.

Dziś klient musi zdać sobie sprawę, że trzeba coraz więcej zapłacić za analizę przedwdrożeniową, aby potem płacić mniej za samo wdrożenie. U klienta w Europie Zachodniej spędzamy na analizie więcej, niż u polskich klientów na całym projekcie. Zajmują się tym wdrożeniowcy, znający się na architekturze, interfejsie użytkownika, potrafiący docenić element użyteczności i user adoption.

Coraz więcej czasu poświęcamy też na analizę przed rozpoczęciem prac nad projektem. Dzięki temu zwiększamy szansę powodzenia projektu. Często proponujemy, aby pierwsze 10 dni poświęcić na prace nad systemem pilotowym, aby de facto ocenić, co trzeba stworzyć i dać ludziom w formie warsztatów poczuć co możemy osiągnąć dzięki SharePointowi, a nie wbrew jemu

Tłumaczymy, że modyfikowanie rozwiązania w bardzo dużym stopniu powoduje znaczący wzrost kosztów jego utrzymania w kilkuletniej perspektywie. Musimy bowiem mieć wiedzę o produkcie pierwotnym i tym, jakich dokonaliśmy w nim modyfikacji. Tymczasem przez lata ta wiedza zanika, albo „odchodzi” z osobą, która zmieniła pracę. To przypadek 2/3 projektów w Polsce.

Potrzebna zmiana mentalności

Dziś klient musi zdać sobie sprawę, że trzeba coraz więcej zapłacić za analizę przedwdrożeniową, aby potem płacić mniej za samo wdrożenie. U klienta w Europie Zachodniej spędzamy na analizie więcej, niż u polskich klientów na całym projekcie. Zajmują się tym wdrożeniowcy, znający się na architekturze, interfejsie użytkownika, potrafiący docenić element użyteczności i user adoption jednocześnie posiadając dobre umiejętności komunikacji. Niekiedy koszt analizy i projektowania dochodzi do 50% kosztów całego projektu.

Oczywiście klient może mieć wątpliwość, czy warto zapłacić ponad 5000 zł za 4 dni pracy takiej osoby, gdy okazuje się, że zaproponuje ona integrację rozwiązania za 500 zł. Trudno przełamać tę barierę mentalną i łatwiej wydać 10 tys zł na prace programistyczne dające ten efekt biznesowy. Trzeba więc tłumaczyć, że dzięki takiej analizie i projektowaniu można zrobić coś znacznie taniej; porównywać z kosztem alternatywnym, a taką alternatywą może być dedykowany system powstający przez kilka miesięcy, którego cena będzie kilkukrotnie wyższa niż usługi takiego specjalisty. Na Zachodzie nie trzeba już tego tłumaczyć, po prostu trzeba dostarczyć dobrego specjalistę a sam się on sprzeda.

Nawet, jeśli ostatecznie decydujemy się na to, aby stworzyć dedykowaną aplikację to musi to być zrobione odpowiednio, czyli zmiany muszą być odseparowane od niej samej. Łatwiej jest znaleźć programistę .NET rozumiejącego dobrze kod innego programisty niże takiego, który zna zarówno .NET jak i SharePointa.

Trzeba też pamiętać, że koszt takiego rozwiązania jest dużo droższy. Mierząc się z wyzwaniem rosnących kosztów płacy specjalistów IT musimy budować tę świadomość u klientów. Musimy też nauczyć się korzystać z gotowych rozwiązań lub ich elementów, bo coraz mniej dostępni stają się ludzie, którzy będą mogli je dowolnie dla nas dostosować. Potrzebne jest w Polsce inne podejście do IT.

Grzegorz Rudno-Rudziński jest prezesem zarządu Grupy Unity, CEO Intratic.

Podobne tematy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

« »

Zapisz się na nasz newsletter - otrzymasz 2 raporty

Ponad 50-cio stronicowe wydania w wersji PDF:

1. "Biznes In-memory"
2. "Cloud Computing:
      Aplikacje i Infrastruktura"

Wyślemy do Ciebie maksymalnie 4 wiadomości w miesiącu.

Dziękujemy

Na podany e-mail wysłaliśmy link z prośbą o weryfikację
adresu. Po kliknięciu w link otrzymasz dostęp do raportów.