Burzliwy 2025 rok – naznaczony problemami w łańcuchach dostaw, presją kosztową i niedoborami kadr – przyspieszył dojrzewanie branży produkcyjnej. AI, automatyzacja i robotyka przestają być dodatkiem do strategii, a stają się elementem codziennych operacji. Kluczowe pytanie nie brzmi już „czy wdrażać”, lecz „jak szybko i skutecznie skalować”.

Największym wyzwaniem pozostaje równoległe prowadzenie dwóch transformacji: modernizacji systemów core (ERP, dane, integracje) oraz wdrażania AI. Gdy tempo tych procesów się rozjeżdża, organizacje grzęzną między legacy a obietnicą nowych technologii. Jak wskazują eksperci IFS, w 2026 roku wyraźnie zaznaczą się cztery kierunki zmian.
Po pierwsze, firmy zaczną przebudowywać organizacje pod model „AI-enabled”. Bez przeprojektowania struktur, odpowiedzialności i przepływów decyzyjnych wartość AI będzie zatrzymywać się na granicach silosów. Celem nie jest redukcja ról, lecz usuwanie tarcia strukturalnego.
Po drugie, inteligencja łańcucha dostaw stanie się stałą kompetencją, a nie okazjonalną analizą. AI coraz częściej będzie wspierać codzienne zarządzanie ryzykiem, symulacje scenariuszy i planowanie reakcji na zakłócenia – zanim te dotkną produkcji.
Po trzecie, ESG zacznie funkcjonować jak wymóg operacyjny, a nie tylko raportowy. Monitoring zużycia energii, emisji i zasobów w czasie rzeczywistym stanie się porównywalny wagą z kontrolą kosztów i jakości.
Po czwarte, roboty mobilne i humanoidalne będą odpowiadać na krytyczne braki kadrowe. Model współpracy ludzi, robotów i systemów AI będzie wdrażany stopniowo – wraz z nowymi zasadami bezpieczeństwa, workflow i budowaniem zaufania zespołów.
Wspólnym mianownikiem 2026 roku będzie konsekwencja. Wygrywać będą organizacje, które selektywnie modernizują fundamenty, wybierają use case’y o najwyższej wartości i ograniczają ciężar legacy – tak, aby postęp technologiczny mógł się kumulować, a nie blokować.






