Infrastrukturacentra danych / data centerPREZENTACJA PARTNERA
SUNTAR łączy integrację IT z własnym data center i stawia na kompleksową obsługę infrastruktury klientów
Executive ViewPoint
Z Michałem Cichem, wiceprezesem firmy SUNTAR i Michałem Bazanem, dyrektorem Centrum Przetwarzania Danych SUNTAR, rozmawiam o znaczeniu własnego ośrodka data center dla rozwoju działalności integratorskiej. Mówimy też o możliwościach i zaletach wrocławskiego obiektu SUNTAR, planach jego modernizacji, a przede wszystkim o połączeniu kompetencji integratora z własną infrastrukturą operacyjną – i o tym, co tak naprawdę za tym stoi.

W lipcu 2026 roku firma SUNTAR stała się właścicielem centrum danych we Wrocławiu. Dlaczego zadecydowaliście, że właśnie teraz potrzebujecie własnego data center?
Michał Cich (M.C.): Przez ponad 30 lat budowaliśmy kompetencje związane z projektowaniem, dostarczaniem i utrzymywaniem infrastruktury IT. Własne data center jest więc dla nas naturalnym rozszerzeniem tego modelu.
Moment tej inwestycji też nie jest przypadkowy. Zmienia się bowiem sposób, w jaki organizacje budują swoje środowiska IT. Środowiska takie coraz częściej łączą własną infrastrukturę, prywatną chmurę, zasoby dedykowane, chmurę publiczną, ale też backup i szereg usług zarządzalnych. Do tego dochodzi AI, która bardzo szybko zmienia wymagania dotyczące infrastruktury obliczeniowej.
Dlatego nie traktujemy tego data center jako nieruchomości czy kolejnego biznesu kolokacyjnego. Chcemy połączyć kompetencje, które budowaliśmy przez lata jako integrator, z własną infrastrukturą operacyjną. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaprojektować środowisko dla klienta, dostarczyć technologię, uruchomić ją w data center, zabezpieczyć, monitorować, a później rozwijać zgodnie z jego potrzebami. Możemy więc odpowiadać za znacznie większą część cyklu życia infrastruktury niż w klasycznym modelu działania integratora. Pozyskanie centrum danych traktujemy zatem jako naturalny krok i dodatkową wartość w naszej strategii rozwoju.
Jak w praktyce będzie wyglądać to łączenie ról?
M.C.: Chcemy mieć własne rozwiązania związane z cybersecurity, backupem, monitoringiem, SOC-em i usługami bezpieczeństwa. Do tego chcemy dostarczać naszym klientom – poza klasycznym podejściem do data center – rozwiązania dopasowane do konkretnych sektorów, zarówno biznesowych, jak i publicznych.
Michał Bazan (M.B.): Dziś samo rozwiązanie on-premise nie zawsze jest w stanie zaadresować wszystkich potrzeb. Część klientów oczywiście nadal wybiera taki model ze względu na swoją specyfikę czy wymagania formalne, ale jednocześnie potrzebuje możliwości korzystania z rozwiązań dostępnych w modelu chmury obliczeniowej – prywatnej lub publicznej. Dlatego patrzymy na środowiska IT jako na całość, którą trzeba odpowiednio połączyć i zabezpieczyć. Oferujemy prywatną chmurę obliczeniową, budujemy rozwiązania on-premise, a także łączymy infrastrukturę klienta z chmurą publiczną, tak aby wszystkie te środowiska mogły ze sobą współpracować.
Dobrym przykładem są rozwiązania backupowe. Kopie zapasowe możemy wykonywać zarówno u klienta, jak i w naszym data center, zależnie od przyjętej architektury. Klient może też sam zaprojektować takie rozwiązanie, przechowując jedną kopię u nas, drugą w innej lokalizacji, a kolejną okresowo przenosząc jeszcze gdzie indziej. Jest to dziś szczególnie istotne, ponieważ podczas dowolnego ataku jednym z pierwszych celów często jest właśnie system backupu. Rozproszone kopie, które na co dzień nie są widoczne w sieci klienta i łączą się z nią tylko na czas wykonywania backupu, stanowią ważny element ochrony. Dzięki temu nawet w przypadku skutecznego ataku klient zachowuje dostęp do swoich danych. To ważne, ponieważ dla firmy dane i know-how są dzisiaj wszystkim.
Nie traktujemy tego data center jako nieruchomości czy kolejnego biznesu kolokacyjnego. Chcemy połączyć kompetencje, które budowaliśmy przez lata jako integrator, z własną infrastrukturą operacyjną. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaprojektować środowisko dla klienta, dostarczyć technologię, uruchomić ją w data center, zabezpieczyć, monitorować, a później rozwijać zgodnie z jego potrzebami – Michał Cich, wiceprezes SUNTAR.
Rynek data center w Polsce jest już mocno rozwinięty i działa na nim kilku dużych, wyspecjalizowanych operatorów. Gdzie widzicie miejsce dla SUNTAR Data Center i co ma być waszym wyróżnikiem?
M.C.: Nie zamierzamy konkurować wyłącznie liczbą metrów kwadratowych, szaf czy skalą ośrodka – na rynku są więksi operatorzy, którzy zbudowali ogromną skalę, i to jest ich model biznesowy. My do usług data center chcemy podejść inaczej. Mając kompetencje integratora i własne data center, możemy połączyć fizyczną infrastrukturę z projektowaniem architektury, dostawą technologii, wdrożeniem, utrzymaniem, backupem czy cyberbezpieczeństwem. Oczywiście można do nas przyjść po klasyczną kolokację – bo takich klientów też mamy – ale równie dobrze jesteśmy w stanie pomóc w rozwiązaniu konkretnego problemu biznesowego. Zaprojektujemy i dostarczymy dla klienta gotowe rozwiązanie.
Co nie mniej istotne, przejmujemy odpowiedzialność za całe rozwiązanie. W klasycznym modelu ktoś projektuje i wdraża środowisko, operator data center odpowiada za obiekt, kolejny partner za backup, a jeszcze inny za cyberbezpieczeństwo. Kiedy pojawia się problem, bardzo szybko zaczyna się dopytywanie, po której stronie leży przyczyna tego problemu i kto powinien za nią odpowiadać.
SUNTAR łączy te kompetencje w ramach jednej organizacji. Nasz zespół integracyjny odpowiada za architekturę, technologię i wdrożenie, a eksperci z naszego data center za infrastrukturę operacyjną. Do tego możemy dołączyć wspomniane już utrzymanie, backup i cyberbezpieczeństwo. Przy odpowiednio opisanym modelu operacyjnym klient dostaje więc prostszy model zarządzania, mniej punktów styku między dostawcami i przede wszystkim – znacznie bardziej czytelny podział odpowiedzialności.
Chodzi nie tylko o to, żeby zaproponować rozwiązanie, ale też o to, aby klient był w stanie je później utrzymać. Dlatego bierzemy pod uwagę jego budżet, potrzeby i zasoby. Zawsze robimy to w taki sposób, aby zapewnić realne bezpieczeństwo – nie chcemy budować rozwiązań pozornych – Michał Bazan, dyrektor Centrum Przetwarzania Danych SUNTAR.
Z jakimi problemami zgłaszają się do was klienci? W jakich sektorach działacie i jak pomagacie im dobrać odpowiednie rozwiązania?
M.B.: Są to głównie gminy, wodociągi, a także szpitale. To instytucje, w których przez wiele lat występowały duże deficyty informatyczne. Jednocześnie, są to organizacje, które przetwarzają najbardziej wrażliwe dane i z tego powodu są coraz bardziej narażone na ataki. Faktem jest jednak, że w tym kontekście szpitale są w lepszej sytuacji, bo dzięki dofinansowaniom mają większą świadomość i możliwości inwestowania w IT.
Niezależnie jednak od tego, klienci z takich organizacji często przychodzą do nas nie bardzo wiedząc, czego właściwie potrzebują. Zwracają się z pytaniem: jak możemy im pomóc, żeby było dobrze? Wtedy wykorzystujemy nie tylko kompetencje integratorskie, ale również audytorskie. Potrafimy przeprowadzić audyt wstępny pod kątem zgodności ze standardami, takimi jak ISO 27001 i ISO 22301, zrobić inwentaryzację środowiska i na tej podstawie dopasować poziom cyberbezpieczeństwa do konkretnej organizacji.
Chodzi nie tylko o to, żeby zaproponować rozwiązanie, ale też o to, aby klient był w stanie je później utrzymać. Dlatego bierzemy pod uwagę jego budżet, potrzeby i zasoby. Zawsze robimy to w taki sposób, aby zapewnić realne bezpieczeństwo – nie chcemy budować rozwiązań pozornych. Na rynku istnieją bowiem obiekty Security Operations Center, które tak naprawdę są iluzoryczne – klient płaci za usługę, żeby mieć ją na papierze, ale realnie niewiele ona wnosi. My potrafimy dopasować SOC i inne usługi bezpieczeństwa do budżetu oraz potrzeb klienta, ale tak, aby rozwiązanie rzeczywiście działało i gwarantowało dobry poziom cyberbezpieczeństwa.
Rozwój obiektu chcemy mierzyć nie tylko liczbą szaf, ale przede wszystkim zakresem środowisk, które potrafimy bezpiecznie i efektywnie obsłużyć oraz nowymi usługami, które możemy zaoferować. Chcemy też zwiększać naszą odpowiedzialność za technologię i ciągłość działania klientów, a nad częścią tych rozwiązań już pracujemy – Michał Cich, wiceprezes SUNTAR.
Czy realizujecie już może projekty AI?
M.B.: Tak. Projekty AI rzeczywiście coraz mocniej wchodzą do gry. To między innymi dlatego zainteresowanie centrami danych w tym roku tak mocno wzrosło.
Nasze data center nie będzie konkurować skalą z największymi obiektami w Polsce. Mamy natomiast dwa redundantne przyłącza po 10 MW, a do komór serwerowych możemy obecnie dostarczyć około 4 MW mocy. Mamy osiem komór po 512 kW każda i planujemy zwiększenie dostępnej mocy, bo zapotrzebowanie na nią wyraźnie rośnie.
Rynek pod tym względem bardzo się zmienił. Jeszcze rok czy dwa lata temu gęstość mocy i możliwości chłodzenia nie były dla klientów aż tak istotnym kryterium. Dzisiaj, szczególnie przy projektach AI, są to jedne z podstawowych kwestii. Klienci pytają przede wszystkim o to, ile mocy elektrycznej i chłodniczej możemy im zapewnić.
Widzimy przy tym dwa główne typy klientów AI. Pierwszy to firmy, które potrzebują niepublicznego AI, przykładowo prywatnego LLM-a wykorzystywanego w ich aplikacjach. W takim modelu dane nie muszą trafiać do publicznych dostawców. Mogą być przechowywane i przetwarzane na infrastrukturze klienta albo na naszych maszynach, w zależności od tego, kto ma zarządzać środowiskiem.
Druga grupa to firmy, które same chcą świadczyć usługi AI, i wśród nich obserwujemy bardzo duże zainteresowanie rezerwowaniem mocy w data center na przyszłość. Klienci wynajmują całe komory, a nawet po kilka, aby zagwarantować sobie określoną moc liczoną w kilowatach czy megawatach, mimo że dziś nie zawsze są w stanie w pełni ją wykorzystać. Te firmy działają z wyprzedzeniem – wiedząc, że za rok będą potrzebować konkretnej mocy, chcą zabezpieczyć ją już teraz.
W przypadku takich projektów rozmawiamy też o dostosowaniu naszej infrastruktury do potrzeb – przede wszystkim chłodzenia i gęstości mocy przypadającej na szafę. Przy większych rozwiązaniach AI wymagania w tym zakresie są znacznie wyższe niż w tradycyjnych środowiskach IT, dlatego trzeba je uwzględnić już na etapie planowania.
Wspominaliście o planowanej rozbudowie i dwukrotnym zwiększeniu mocy…
M.B.: To prawda, docelowo mówimy o 20 megawatach dostępnej mocy elektrycznej. Równie istotna jak sama moc elektryczna jest jednak moc chłodząca. Skoro wprowadzamy do komory dwa razy więcej energii, musimy też odprowadzić niemal dwukrotnie więcej ciepła. To zaś oznacza konieczność schłodzenia czynnika chłodniczego do niższej temperatury, zwiększenie przepływu w rurach albo zastosowanie większych instalacji. Są to coraz bardziej skomplikowane elementy, które są już projektowane. Potrzebne będą też kolejne chillery, na które trzeba znaleźć miejsce, podczas gdy nośność naszego dachu nie jest nieograniczona. Prace nad tym już trwają – rynek wyraźnie pokazuje bowiem, że taka potrzeba istnieje.
Jesteśmy w stanie przejąć część zasobów IT klienta, zapewniając SOC i sprzęt, własny lub już posiadany przez firmę. To szczególnie istotne dla organizacji, dla których IT jest usługą dodatkową, nie główną działalnością – Michał Bazan, dyrektor Centrum Przetwarzania Danych SUNTAR.
Czy elastyczność – a więc możliwość dostosowywania infrastruktury do konkretnych potrzeb klienta – jest dziś większym atutem niż sama wielkość i skala gotowego środowiska?
M.B.: Zdecydowanie tak. To nasz duży atut – klienci chcący wynająć całą komorę przychodzą z własnymi warunkami i wiedzą, że takie dostosowania wymagają czasu – zwłaszcza przy obecnym ograniczonym dostępie do elementów energetycznych i chłodniczych, na które w Europie jest duży popyt. Rozmowa o takiej umowie trwa raczej miesiące niż tygodnie. Szczęśliwie, klienci rzadko potrzebują rozwiązania „tu i teraz”, planują zwykle z perspektywą roku, a nawet pięciu lat naprzód. Dlatego elastyczność ma dziś takie znaczenie.
Dla mniejszych klientów sprawa wygląda inaczej – chodzi najczęściej o wynajęcie pojedynczej szafy serwerowej. Tu również jesteśmy w stanie zapewnić więcej mocy elektrycznej. Z mocą chłodzenia jest trudniej, ale to też jest możliwe.

Duża część infrastruktury data center w Polsce koncentruje się w Warszawie i jej okolicach. Ośrodek Przetwarzania SUNTAR jest zlokalizowany 200 kilometrów dalej – to ograniczenie czy przewaga?
M.C.: Moim zdaniem jest to mocna przewaga. Dla wielu organizacji lokalizacja we Wrocławiu jest konkretnym atutem właśnie dlatego, że znajduje się w innym regionie. To raptem 200 km od Warszawy, a jednak ma to duże znaczenie – w dzisiejszych, trudnych czasach, narażonych na ryzyka związane z działaniami wojennymi na wschodzie, możemy zapewnić separację geograficzną od Polski centralnej, także na wypadek ewentualnych konfliktów. Zachodnia część Polski wydaje się w tym kontekście bardziej bezpieczna.
Jaką rolę może więc pełnić data center we Wrocławiu w architekturze bezpieczeństwa i ciągłości działania firmy, której podstawowa infrastruktura znajduje się gdzie indziej?
M.C.: To nie tylko kwestia geopolityczna – chodzi też o sytuacje takie jak awarie energetyczne, telekomunikacyjne czy zdarzenia środowiskowe, które mogą dotknąć każdego regionu. To, że nie jesteśmy skupieni w centralnym ośrodku, jakim jest Warszawa, daje nam realną przewagę. Klienci mogą skorzystać z naszych usług data center na wiele sposobów, jeśli nie pod środowisko podstawowe, to przynajmniej pod zapasowe.
Czy to znaczy, że centrum danych, takie jak Wasze może odpowiadać nie tylko za dostępność infrastruktury, ale za zapewnienie odporności całej organizacji?
M.C.: Jak najbardziej! Jeżeli klienci mają taką potrzebę biznesową, jesteśmy w stanie ją spełnić. Mamy SOC działający 24/7, zapewniamy backup, monitoring, reagujemy na incydenty, świadczymy usługi bezpieczeństwa i wiele innych, w których się rozwijamy – z naszego punktu widzenia potrafimy to zapewnić.
M.B.: Zdecydowanie zmierzamy właśnie w tym kierunku. Jesteśmy w stanie przejąć część zasobów IT klienta, zapewniając SOC i sprzęt, własny lub już posiadany przez firmę. To szczególnie istotne dla organizacji, dla których IT jest usługą dodatkową, nie główną działalnością – utrzymanie sprzętu na odpowiednim poziomie bezpieczeństwa, także fizycznego, a więc chłodzenie, zasilanie, ochrona fizyczna i przeciwpożarowa oznacza zwykle duże koszty CAPEX. Przeniesienie infrastruktury do data center zamienia je w stały, przewidywalny OPEX. To pierwsza zaleta.
Druga dotyczy firm sezonowych, np. sklepów internetowych, które tylko okresowo potrzebują większych zasobów – utrzymywanie takich mocy lokalnie cały rok nie ma uzasadnienia, dlatego bardziej racjonalne jest korzystanie z usługi, którą można elastycznie zwiększać i zmniejszać.
Ważnym argumentem jest dziś także możliwość scedowania na operatora, takiego jak SUNTAR, obowiązku utrzymywania własnej serwerowni. W czasach coraz ostrzejszych regulacji i coraz bardziej zaawansowanych ataków, w tym ze strony krajów wrogich NATO i Polsce trzymanie serwerów w miejscach ogólnodostępnych i niezarządzanych staje się po prostu nie do przyjęcia. Data center z gwarantowanym zasilaniem, łączem, ochroną 24/7, systemem gaszenia i SOC pozwala sprostać tym wymaganiom. Dodatkowo oferujemy doradztwo na poziomie L3 – specjalistów, których małe firmy nie są w stanie utrzymać na stałe, a ich wiedza bywa kluczowa w krytycznych momentach.
Centrum Przetwarzania SUNTAR zostało od początku zaprojektowane jako centrum danych w standardzie Tier III, z całkowicie rozdzielonymi systemami elektrycznymi, wodnymi, chłodzenia i gaszenia dla części biurowej i serwerowej. Takie podejście, w połączeniu z odpowiednimi zabezpieczeniami gwarantuje bezpieczeństwo danych klientów.
Dysponujemy też zapasowym centrum danych w Opolu, dzięki temu możemy na rzecz klientów budować kompleksowe środowiska centralne razem z zapasowymi.
Współpracujecie głównie z sektorem publicznym. Jak ważna jest w tym obszarze odpowiedzialność za infrastrukturę przetwarzającą dane?
M.C.: Sektor publiczny od lat stanowi centrum naszego biznesu – na nim urośliśmy i w dużej mierze się z niego wywodzimy, dlatego jest dla nas szczególnie istotny. Nie mówimy tu jednak tylko o potencjale obsługi wymagających klientów. Mamy środowisko, które już dziś funkcjonuje w naszym data center. Utrzymujemy infrastrukturę dla wielu podmiotów publicznych, w tym środowiska związane z ochroną zdrowia oraz z szeroko rozumianym wymiarem sprawiedliwości. Przykładowo, w naszym ośrodku przechowywane są dane Sądu Apelacyjnego, a także kopie zapasowe kilku dolnośląskich szpitali, m.in. z Wałbrzycha. Nie ograniczamy się jednak do samego Dolnego Śląska – mamy też dane szpitali z Warszawy, województwa pomorskiego czy lubuskiego.
Wszystko to sprawia, że rozwój usług data center jest dla nas naturalnym rozszerzeniem a wieloletniej działalności w tym sektorze. Znamy technologię, wymagania formalne i specyfikę działań, dzięki czemu możemy obsługiwać klientów z sektora publicznego w sposób całościowy.
Gdybyśmy wrócili do tej rozmowy za trzy lata, to czym SUNTAR Data Center będzie różniło się od obiektu, który przejęliście w 2026 roku?
M.C.: Za trzy lata nie chciałbym już mówić o tym obiekcie jako o nabytym centrum danych, tylko jako o integralnym elemencie infrastruktury SUNTAR. Kolokacja pozostanie ważną częścią naszej działalności, ale chcemy rozwijać wokół niej dedykowane usługi, takie jak backup, odtwarzanie, zarządzanie i cyberbezpieczeństwo, a także obsługiwać bardziej wymagające środowiska o większej gęstości mocy.
Rozwój obiektu chcemy mierzyć nie tylko liczbą szaf, ale przede wszystkim zakresem środowisk, które potrafimy bezpiecznie i efektywnie obsłużyć oraz nowymi usługami, które możemy zaoferować. Chcemy też zwiększać naszą odpowiedzialność za technologię i ciągłość działania klientów, a nad częścią tych rozwiązań już pracujemy.
Zależy mi na tym, abyśmy nie byli kojarzeni tylko jako dostawca powierzchni serwerowej czy kolejny gracz kolokacyjny – to nie była nasza idea, gdy kupowaliśmy to data center. Chcemy być graczem, który łączy rolę integratora z realną odpowiedzialnością za kompleksowe rozwiązanie potrzeb klienta w jednym miejscu.





