Sztuczna inteligencjaPolecane tematy
Jak zbudować system Agentic AI w dużej organizacji
Nowy raport BCG „Building Effective Enterprise Agents” pokazuje, że problemem nie są już modele, lecz nasze systemy, dane i procesy – oraz to, jak projektujemy agentów w realiach enterprise. W tym tekście podsumowuję najważniejsze wnioski BCG i przekładam je na praktyczne kroki dla dużych firm.

W 2025 roku globalny rynek agentów AI osiągnął wartość 7 mld USD (5 mld USD rok wcześniej). Jak wskazują prognozy Markets&Markets, w kolejnych latach ma on rozwijać się w imponującym tempie blisko 45% rocznie, aby w 2032 roku osiągnąć wartość ponad 93 mld USD.
Wdrożenie agentic AI to jednak niełatwy proces. Budowanie efektywnie działających agentów AI w środowiskach korporacyjnych wymaga holistycznego podejścia, które zapewnia niezawodność, bezpieczeństwo, wydajność i zgodność ze zmieniającymi się danymi, modelami i priorytetami biznesowymi. Aby uniknąć powielania wysiłków, przedsiębiorstwa powinny osadzić funkcje budowania agentów we wspólnej platformie agentów, zapewniając wydajność i skalowalność już na etapie projektowania.
Jak więc podejść do wdrożenia Agentic AI w organizacji? Oto 7 etapów, na które wskazuje BCG w raporcie „Building Effective Enterprise Agents”.
1. Kiedy agent, a kiedy „zwykła” automatyzacja?
BCG proponuje prostą ramę „Agent Suitability”. Agenci najlepiej sprawdzają się tam, gdzie środowisko jest złożone (wiele kroków, wyjątków, systemów), ale ryzyko etyczne i regulacyjne jest kontrolowalne. Typowe przykłady to: przetwarzanie wniosków kredytowych, obsługa wyjątków w procesach back-office, triage zapytań w customer service, kompleksowe wyszukiwanie informacji w dokumentach.
Z drugiej strony, procesy oparte na sztywnych regułach (np. proste workflow w ERP) nadal lepiej realizować klasyczną automatyzacją RPA czy regułami w systemach transakcyjnych. Kluczowe pytanie brzmi: czy faktycznie potrzebujemy adaptacyjnego, „rozumującego” agenta, czy tylko solidnego „if–then–else”.
2. Projektowanie od „outcomes, not outputs”
BCG mocno akcentuje, że skuteczne projekty agentów muszą wychodzić od mierzalnych wyników biznesowych. W przykładzie procesu kredytowego nie projektujemy „chatbota do wniosków”, tylko cel: 30% szybsze decyzje kredytowe, 5% niższy koszt obsługi, +25 punktów NPS w satysfakcji klienta.
Następnie te cele rozbijamy na drzewo zależności: wąskie gardła (weryfikacja dokumentów, ręczne wyjątki, wprowadzanie danych) stają się kandydatami na „agent-achievable goals”. BCG używa do tego Agent Design Cards – kart projektowych, które precyzują:
- cel agenta (np. redukcja czasu obsługi wyjątków o 30%),
- metryki sukcesu,
- źródła danych (CRM, system kredytowy, repozytorium polityk),
- oczekiwane wejścia i wyjścia,
- wymagane capabilities (np. parsowanie dokumentów, cross-system reconciliation, reasoning po politykach),
- fallbacki i ścieżki eskalacji.
Taka karta jest później bezpośrednim inputem dla architektury i zespołów IT.
3. Zasada „zacznij prosto, komplikuj tylko gdy musisz”
Raport BCG opisuje trzy poziomy złożoności: pojedynczy agent, prosty Deep Agent z podzadaniami oraz Multi-Agent Orchestration. Rekomendacja jest jednoznaczna: startuj od najprostszego wariantu – jednego agenta z pętlą observe–reason–act – i dopiero w odpowiedzi na zidentyfikowane failure modes wprowadzać sub-flow lub podagentów.
W praktyce oznacza to na przykład:
- najpierw agent, który tylko proponuje uzupełnienia danych we wniosku,
- potem rozbicie go na agenta walidującego dane, agenta do cross-checku z CRM i agenta rekomendującego decyzję,
- dopiero na końcu pełen orchestrator koordynujący pracę specjalistycznych agentów.
Ta ewolucja musi być sterowana przez systematyczne ewaluacje, a nie intuicję zespołu.
4. Wpięcie w istniejące procesy i systemy
Największym ograniczeniem, które widzi BCG, nie są możliwości modeli, ale „brownfield integrations”: 10-letnie i starsze systemy, heterogeniczne API, drobiazgowy RBAC i skomplikowane procesy change management. Dlatego agentów należy traktować jak kolejnego aktora w architekturze – na równi z architekturą mikroserwisową i użytkownikiem, a nie jako „magiczną warstwę” obok.
Kilka praktyk, które raport rekomenduje:
- Tożsamość i uprawnienia – agent zawsze działa jako user lub service identity zarządzany przez istniejące IAM; nigdy nie omija kontroli dostępu.
- Integracja przez już istniejące szyny integracyjne (service mesh, API gateway), najlepiej w standardzie MCP – dzięki temu zyskujemy logging, security i lifecycle management „bezpłatnie”.
- Projektowanie procesów jako asynchronicznych, z kolejkami i retry semantics – agenci powinni być odporni na błędy sieci, time-outy i częściowe awarie.
- Meet users where they work – interfejs agenta osadzony bezpośrednio w CRM/ERP/collab (Teams, Slack), zamiast kolejnej oddzielnej aplikacji.
Dobrze zaprojektowany agent ma z biznesowego punktu widzenia wyglądać jak „nowy członek zespołu”, który posługuje się tymi samymi systemami i procesami, co ludzie tylko szybciej i w skali.
5. Platforma, nie kolekcja POC
BCG wskazuje 14 kluczowych komponentów, które odróżniają „zabawki” od produkcyjnego ekosystemu agentów. Na poziomie platformy szczególne znaczenie mają:
- Data Platform dla strukturalnych i niestrukturalnych danych (w tym wektory, RAG, knowledge graphs),
- Zintegrowana pamięć (krótkoterminowa i długoterminowa) agentów,
- AI Gateway jako centralna brama do modeli, z możliwością przełączania modeli, monitoringu jakości i FinOps.
- Enterprise LLMOps – spójne zarządzanie promptami, wersjonowaniem, ewaluacjami i telemetrycznym śledzeniem trajektorii agentów.
Z perspektywy CIO kluczowe jest przyjęcie modelu hybrydowego: część agentów „kupujemy” jako funkcje zaszyte w głównych systemach (np. pakiety ERP/CRM). Pozostałą część budujemy sami tam, gdzie potrzebna jest przewaga konkurencyjna lub cross-cutting orchestration.
BCG podkreśla, że tworzenie pełnej platformy „od zera” ma sens tylko wtedy, gdy agentic AI dotyka kluczowej przewagi strategicznej firmy.
6. Ewaluacja, Governance i typowe pułapki
Raport mocno akcentuje ryzyko „cichej porażki”: organizacja wydaje duże pieniądze, wdraża dziesiątki agentów, ale bez twardych metryk, testów i governance realny wpływ na P&L jest minimalny. Aby tego uniknąć, BCG sugeruje:
- Budowę Eval Harness od początku: zestawy testów dla końcowego wyniku, jakości trajektorii (czy agent użył właściwych narzędzi), kluczowych decyzji oraz bezpieczeństwa.
- Stosowanie technik takich jak Fuzzy Matching, LLM-as-judge, heurystyki i Human Evaluation, aby iteracyjnie poprawiać jakości agentów AI.
- Mapowanie i adresowanie tzw. Failure Modes: od prompt injection, przez błędy w autoryzacji, po nieskończone pętle i eksplozję kosztów tokenów.
W obszarze governance BCG kładzie nacisk na wyjaśnialność, audytowalność i wbudowane mechanizmy zgodności regulacyjnej od pierwszego dnia. Praktycznie oznacza to pełne logowanie działań agenta, jasne granice decyzyjne (gdzie potrzebna jest aprobata człowieka) oraz gotowość do inspekcji ścieżki decyzyjnej przez audytorów.
7. Co powinna zrobić duża firma w 2026 roku?
BCG wprost pisze, że 2025 był rokiem eksperymentów, a 2026 ma być rokiem, w którym agenci „naprawdę idą do pracy”. Dla dużych organizacji oznacza to kilka priorytetów na kolejne 12–18 miesięcy. Są wśród nich:
- zdefiniowanie 3–5 kluczowych procesów, w których deep agents mogą przynieść mierzalny uzysk (czas, koszt, jakość decyzji),
- zbudowanie minimalnej platformy (AI Gateway, podstawowe LLMOps, wektorowe repozytorium wiedzy, mechanizmy guardrails),
- stworzenie cross-funkcyjnego zespołu (biznes, IT, Data/ML, Compliance), odpowiedzialnego za cały lifecycle agentów,
- przyjęcie zasady „outcomes-first, eval-driven, trust-by-design” jako standardu governance dla wszystkich inicjatyw agentic AI.
Firmy, które potraktują agentów nie jako gadżet, lecz jako nową warstwę infrastruktury biznesowej, mogą przekształcić rozproszoną „AI‑wyspę” w spójny system wspierający ludzi w codziennej pracy. W świecie, w którym modele rozwijają się w tempie wykładniczym, przewaga będzie należeć do tych, którzy na czas uporządkują dane, procesy i architekturę pod agentów, a nie tylko zainstalują kolejnego chatbota.
KOMENTARZ
Obecny etap rozwoju agentów AI pokazuje, że barierą wdrożeń rzadko jest sam model językowy czy stos technologiczny, na którym oparty jest system. O sukcesie lub porażce wdrożenia decydują fundamenty – architektura, dane, integracje oraz zdolność organizacji do uprzemysłowienia rozwiązania.
Z naszych doświadczeń wynika, że wyzwania przy budowie i skalowaniu agentów są bardzo podobne, niezależnie od branży. Zaczynają się od wkomponowania agentów w istniejące, rozwijane przez lata środowisko IT. Nie ułatwiają tego monolityczne aplikacje, silosy danych, batchowe integracje, ręczne obejścia w obsłudze wyjątków, czy brak mechanizmów pozwalających śledzić i odtworzyć trajektorię działania agenta, zwłaszcza gdy korzysta on z wielu narzędzi i systemów. Do tego dochodzą wymogi audytowe i regulacyjne, które w sektorach takich jak finanse czy energetyka muszą być gotowe „by design”.
Te wyzwania prowadzą do jednego wniosku – agent musi być projektowany jak dojrzały system produkcyjny, a nie jak eksperyment. Z perspektywy CIO test brzmi: jeśli agentem nie da się zarządzać jak systemem produkcyjnym, z jasno zdefiniowaną dostępnością, telemetryką, możliwością odtworzenia decyzji oraz kontrolowanymi trybami awarii, to nie jest to agent klasy enterprise, tylko demo. W praktyce zespoły często nie doszacowują takich elementów jak ochrona przed prompt injection, obsługa błędów narzędzi, pełne logowanie działań czy SLA dotyczące czasu odpowiedzi i niezawodności.
Kolejnym warunkiem skalowania jest standaryzacja integracji z narzędziami i aplikacjami. Bez wspólnego podejścia każda nowa para „agent–narzędzie” oznacza osobny projekt integracyjny. Przy ustandaryzowanych, re-używalnych interfejsach integracje można wykorzystywać wielokrotnie, co zdecydowanie obniża koszt i czas wdrożeń. Warunek jest jeden – bezpieczeństwo musi być wbudowane w architekturę – z egzekwowaniem uprawnień, wersjonowaniem i centralnym monitoringiem.
Kluczowe znaczenie ma też sposób zaprojektowania architektury agentowej. Niezależnie od tego, czy organizacja korzysta z rozwiązań dostawców, czy rozwija część kompetencji samodzielnie, fundamentem powinna być modułowość i komponentyzacja. Platforma agentowa powinna składać się z jasno wydzielonych elementów – modeli, warstwy orkiestracji, pamięci, rejestru narzędzi, warstwy integracyjnej czy mechanizmów nadzoru – które można rozwijać i wymieniać w kontrolowany sposób, bez konieczności przebudowy całego środowiska. Takie podejście daje organizacji realną elastyczność, umożliwia testowanie nowych modeli, dostosowywanie warstwy orkiestracji czy rozbudowę integracji przy zachowaniu stabilnego rdzenia platformy. W świecie szybko ewoluujących technologii agentowych to właśnie modularna architektura, a nie jednorazowy wybór konkretnego rozwiązania, staje się kluczowym warunkiem skalowalności i długoterminowej odporności systemu.
Mała, ale praktyczna uwaga, która może oszczędzić miesiące pracy: zanim zaczniemy budować złożoną orkiestrację wielu agentów, upewnijmy się, że pierwszy agent potrafi stabilnie się uwierzytelnić, bezpiecznie wywołać narzędzie i odzyskać kontrolę po przekroczeniu czasu odpowiedzi. W przeciwnym razie to mniej „cyfrowy pracownik”, a bardziej „stażysta bez przepustki”.
I wreszcie: modele i technologia to tylko część równania. Zgodnie z zasadą 10–20–70 około 10% sukcesu to modele, 20% to technologia i dane, a 70% to zmiana sposobu organizacji pracy. Prawdziwy test zaczyna się nie z chwilą wyboru modelu czy wdrożenia systemu agenckiego, lecz gdy organizacja jest gotowa włączyć agentów AI do swojego biznesowego modelu operacyjnego.
Anna Wiącek-Kocot, Managing Director, BCG Platinion






