Według informacji podanych przez The Capitol Forum, Komisja Europejska przygotowuje się do nałożenia kary finansowej na Alphabet (spółki-matki Google) w ramach postępowania antymonopolowego. Decyzja może zostać ogłoszona jeszcze w tym miesiącu. Zgodnie z przepisami Digital Markets Act (DMA) grzywna może wynieść do 10% globalnego rocznego obrotu spółki. Przy przychodach koncernu przekraczających 350 mld dolarów oznacza to potencjalnie nawet 35 mld dolarów kary. Na początku marca spółka przekazała w Brukseli roczny raport dotyczący dostosowania działalności do wymogów DMA. Dokument opisuje zmiany wprowadzone w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Komisja Europejska zapowiedziała szczegółową analizę raportu, uwzględniając opinie konkurentów oraz niezależnych ekspertów. W odpowiedzi na unijną presję regulacyjną, Google testuje przykładowo zmiany w europejskiej wersji swojej wyszukiwarki. Mają one ograniczyć preferencyjne traktowanie własnych usług - takich jak Google Travel czy Google Hotels - i mocniej eksponować konkurencyjne serwisy wyspecjalizowane, tzw. Vertical Search Services. Zmiany te, choć pożądane przez urzędników w Brukseli, budzą opór samej korporacji. Szef działu konkurencji w Google, Oliver Bethell, przekonuje, że narzucone zmiany w sposobie prezentowania wyników wyszukiwania wydłużą czas potrzebny do znalezienia rzetelnych informacji. Zmiany mogą również doprowadzić do wzrostu cen hoteli, biletów lotniczych oraz innych popularnych usług. Według Marcin Stypuła, prezesa agencji Semcore, regulacje mogą również zmienić układ sił w europejskim e-commerce. "Google przez lata dążyła do tego, aby użytkownik otrzymywał odpowiedź bezpośrednio w wyszukiwarce. Teraz algorytm musi częściej kierować ruch do zewnętrznych serwisów. Pierwsze testy pokazały spadki rezerwacji sięgające nawet 30% u firm opierających widoczność na usługach Google. Z kolei firmy, które stawiają na optymalizację stron internetowych, mogą okazać się największymi beneficjentami tej rewolucji" - wskazuje ekspert. Nowe zasady dla cyfrowych „strażników dostępu” DMA obejmuje jednak znacznie szerszy zakres zmian. Regulacje wymuszają także otwarcie ekosystemów największych firm technologicznych. Apple musi dopuścić alternatywne sklepy z aplikacjami w systemie iOS oraz udostępnić chip NFC dla zewnętrznych systemów płatności. Z kolei Meta Platforms ma zapewnić interoperacyjność komunikatora WhatsApp z innymi aplikacjami. Na liście tzw. „strażników dostępu” objętych restrykcjami DMA znalazły się największe globalne platformy technologiczne, m.in. Alphabet, Amazon, Apple, Meta Platforms, Microsoft oraz ByteDance, właściciel TikTok. Skala europejskich regulacji wywołuje napięcia w relacjach transatlantyckich. W Stanach Zjednoczonych część polityków i analityków postrzega DMA jako regulację uderzającą przede wszystkim w amerykańskie firmy technologiczne. Spór o zasady działania platform cyfrowych coraz częściej pojawia się więc także w kontekście rywalizacji gospodarczej między USA a Europą. Jednocześnie w Europie rośnie przekonanie, że nowe przepisy mogą wzmocnić lokalne firmy technologiczne. Organizacje branżowe, takie jak European Tech Alliance (EUTA), podkreślają, że kluczowe będzie konsekwentne egzekwowanie przepisów DMA, które mają wyrównać warunki konkurencji między globalnymi gigantami a mniejszymi europejskimi firmami.