Branża ITPolecane tematy
Wewnętrzne badania mówią, że Meta wiedziała o szkodliwości Instagrama i Facebooka
Przez lata Meta – właściciel Facebooka i Instagrama – publicznie powtarzała, że nauka „nie daje jednoznacznych dowodów” na to, że media społecznościowe szkodzą zdrowiu psychicznemu młodzieży. Uspokajające komunikaty firmy trafiały do rodziców, nauczycieli, decydentów i mediów, które często powielały te argumenty.

Tymczasem z wewnętrznych dokumentów, e-maili i prezentacji badawczych wynika coś zupełnie innego: Meta od dawna dysponuje obszernymi dowodami, że jej produkty ułatwiają powstawanie poważnych szkód psychicznych u dzieci i nastolatków – zwłaszcza dziewcząt.
Serwis „Meta’s Internal Research” syntetyzuje 31 wewnętrznych badań firmy, obejmujących zarówno dane ilościowe z logów miliardów użytkowników, jak i pogłębione ankiety, wywiady oraz eksperymenty. To niezwykle rzadkie okno do środka cyfrowego giganta, który zwykle kontroluje przepływ informacji o tym, co tak naprawdę wie na temat wpływu swoich produktów.
Z tych materiałów wyłania się obraz firmy, która z jednej strony finansuje badania nad szkodliwościami własnych platform, a z drugiej nie jest gotowa podjąć działań, które mogłyby ograniczyć zaangażowanie użytkowników.
Dane pochodzą z wewnętrznego badania, których wyniki wyniósł jeden z jego uczestników i przesłał następnie do prof. Jonathana Haidta, który od kilku lat nagłaśniał problem szkodliwości platform, co podpierał własnymi obserwacjami.
Nastolatki na pierwszej linii frontu
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów wewnętrznego dossier są wnioski z badania BEEF z 2021 r., w którym Meta pytała nastolatków o ich doświadczenia na Instagramie. Ponad 50% młodych użytkowników zgłosiła co najmniej jedno negatywne doświadczenie w ciągu zaledwie tygodnia korzystania z platformy.

W wieku 13–15 lat, czyli w okresie szczególnej wrażliwości na ocenę rówieśników, statystyki są alarmujące: ok. 14% nastolatków deklaruje, że w ciągu ostatnich 7 dni otrzymało niechciane propozycje seksualne, prawie 19% zetknęło się z niechcianą nagością, a blisko 13% przyznaje, że regularnie, co tydzień, doświadcza niepożądanych „propozycji” seksualnych, w przeważającej większości ze strony obcych.
Dane dotyczące przemocy rówieśniczej nie wyglądają lepiej. Około 10% nastolatków była w badanym tygodniu celem tzw. bullyingu (nękania i przemocy rówieśniczej), a prawie 33% obserwowała przemoc wobec innych. To nie są abstrakcyjne wskaźniki „dobrostanu”, ale bezpośrednie, powtarzalne doświadczenia, które w wielu tradycyjnych ankietach pozostają niewidoczne. Meta – jako właściciel platformy – ma do nich dostęp w skali, o jakiej naukowcy spoza firmy mogą tylko marzyć.
Porównania z Instagrama, które ranią
Drugim filarem wewnętrznych badań są analizy wpływu Instagrama na obraz ciała i poczucie własnej wartości. Już w 2018 r. ankiety Meta wskazywały na silny związek między korzystaniem z Instagrama, negatywnym porównywaniem się z innymi a gorszym samopoczuciem, szczególnie u nastolatek. Wewnętrzne modele firmy pokazały, że prawdopodobieństwo dotkliwych, negatywnych porównań jest ponad 4-krotnie wyższe u osób w wieku 13–17 lat niż u użytkowników po 25. roku życia. W przypadku nastoletnich dziewcząt aż kilkukrotnie wyższe niż u dorosłych mężczyzn.
Wnioski te potwierdziło międzynarodowe badanie z 2020 r. Mniej więcej 50% nastoletnich dziewcząt przyznała, że często lub zawsze porównuje swój wygląd z innymi na Instagramie. Ponad 33% deklarowała, że często widzi posty, po których czuje się gorzej ze swoim ciałem, a część badanych wprost wiązała korzystanie z platformy z nasileniem zaburzeń odżywiania.

Osobne, bardziej techniczne analizy tzw. „High-NAC content” – treści o wysokim potencjale porównawczym – pokazują, że gdy ok. 12-13% konsumowanych treści ma charakter silnie porównawczy, większość nastolatek zaczyna zgłaszać problemy z porównywaniem się. Meta szacuje, że nawet 70% nastoletnich dziewcząt widzi „zbyt dużo” tego rodzaju treści.
Projektowanie w stronę uzależnienia
Meta nie badała wyłącznie treści. Znacząca część wewnętrznych analiz dotyczyła samej architektury produktów – od powiadomień, przez Infinite Scroll, po rekomendacje. W jednym z badań obejmujących 20 tys. użytkowników Facebooka firma oszacowała, że 3,1% spełnia jej własne kryteria „poważnie problemowego używania”. To osoby, które tracą kontrolę nad czasem spędzanym na platformie, zaniedbują obowiązki, relacje czy sen, a jednocześnie mają trudność z ograniczeniem korzystania.
W skali 3 mld użytkowników 3,1% oznacza ponad 90 mln osób. W jednym z wewnętrznych maili Mark Zuckerberg miał zwrócić uwagę, że „3% z miliardów ludzi to bardzo dużo”. Jednocześnie strategia produktowa firmy pozostawała skoncentrowana na maksymalizacji liczby „sesji” i czasu spędzanego w aplikacji.

Jeden z badaczy porównywał stosowane rozwiązania do „jednorękiego bandyty” – mechanizmu hazardowego, który opiera się na nieregularnych, nieprzewidywalnych nagrodach, wzmacniających kompulsywny nawyk. To nie przypadek, ale świadome projektowanie podtrzymujące cykl nawyku i nagrody.
Głos lekarzy i terapeutów
Ważnym uzupełnieniem analiz zachowań użytkowników jest badanie opinii lekarzy, które Meta zleciła w 2022 r. Ponad 1000 psychiatrów, psychologów i terapeutów z wieloletnim doświadczeniem zostało zapytanych o wpływ mediów społecznościowych na stan pacjentów. Zdecydowana większość uznała, że media społecznościowe mogą być uzależniające.
Ponad 80% lekarzy mówiło, że social media pogarszają zaburzenia lękowe, a podobny odsetek, że zaostrzają depresję. Znacząca grupa wskazywała również na związek z zachowaniami samobójczymi i samouszkodzeniami, szczególnie u młodych.
Te wnioski korespondują z alarmami zewnętrznych doradców Meta ds. zapobiegania samobójstwom, którzy oskarżali firmę o ignorowanie ostrzeżeń i niewystarczające działania w zakresie usuwania treści zachęcających do samookaleczeń czy gloryfikujących samobójstwa. W świetle wewnętrznych danych trudno podtrzymywać narrację, że „brakuje dowodów”.
Co Meta mówi na zewnątrz, a co wie w środku
Meta konsekwentnie utrzymuje, że udostępnione światu dokumenty „wyrwano z kontekstu”, a generalny obraz nauki na temat wpływu mediów społecznościowych na dobrostan młodzieży jest rzekomo „mieszany”.

Rzeczywiście, badania akademickie bywają niejednoznaczne, część pokazuje silne związki między intensywnym korzystaniem a depresją czy lękiem, inne wskazują na relacje umiarkowane lub zależne od kontekstu. Firma jednak odmawia pełnego ujawnienia wyników badań, co uniemożliwia niezależną ocenę całości.
Autorzy „Meta’s Internal Research” uczciwie zaznaczają ograniczenia: do opinii publicznej trafił tylko wycinek materiałów, głównie dzięki sygnalistom oraz postępowaniom sądowym. Możliwe, że istnieją również badania wskazujące na neutralny czy pozytywny wpływ, które nie zostały ujawnione.
Mimo to zestawienie dostępnych danych pozwala sformułować mocny wniosek: Meta nie jest biernym obserwatorem „kontrowersji naukowej”, lecz firmą, która od lat posiada wewnętrzne dowody na to, że jej produkty w przewidywalny sposób szkodzą znaczącej grupie młodych użytkowników – i że szczególnie narażone są nastoletnie dziewczęta.
Co dalej: regulacje, odpowiedzialność, wybory rodziców
Spór o wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne nie jest abstrakcyjną debatą akademicką, ale pytaniem o bezpieczeństwo podstawowego środowiska życia dzieci i nastolatków. Wewnętrzne dokumenty Meta zmieniają układ sił: zamiast dyskusji „czy szkodzi”, powinniśmy pytać „co zrobimy z wiedzą, że szkodzi, choć nie każdemu i nie zawsze, to wielu i w przewidywalny sposób”.

Na poziomie regulacyjnym oznacza to presję na większą przejrzystość badań prowadzonych przez platformy, obowiązek udostępniania danych naukowcom oraz realne ograniczenia projektowe – od domyślnych ustawień prywatności i rekomendacji, po limitowanie najbardziej uzależniających mechanizmów.
W Polsce Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji zapowiedział wprowadzenie rządowych ograniczeń dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci (prawdopodobnie poniżej 15-16 lat). Projekt ma na celu wprowadzenie „cyfrowego szlabanu”, autentycznej weryfikacji wieku oraz walkę z patostreamingiem i hejtem, odpowiadając na postulaty ochrony małoletnich.
Na poziomie indywidualnym – rodziców, szkół, terapeutów – to impuls, aby przestać traktować twierdzenia firm technologicznych jak neutralne ekspertyzy. Gdy korporacja deklaruje, że „dowody są mieszane”, a jednocześnie jej własne, niepublikowane na zewnątrz badania pokazują skalę szkód, mówimy nie tylko o problemie zdrowia publicznego, lecz także o kryzysie zaufania.





