Po rekordowym 2021 roku polski przemysł wyraźnie wytracił tempo w robotyzacji. Z danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) wynika, że w 2024 roku firmy w Polsce zainstalowały 2344 roboty przemysłowe – to o 13% mniej niż rok wcześniej i ponad 30% mniej niż trzy lata temu. To poziom zbliżony do okresu pandemicznego, gdy wiele inwestycji było wstrzymywanych z powodu zerwanych łańcuchów dostaw.

Trend spadkowy nie wynika jednak z „nasycenia” rynku. Polska pozostaje jednym z najsłabiej zrobotyzowanych krajów regionu – średnio 81 robotów na 10 tys. pracowników. Dla porównania Czechy osiągają wskaźnik 216, a Niemcy dysponują flotą ponad 100 tys. robotów. Łącznie w polskich fabrykach pracuje dziś nieco ponad 26 tys. jednostek – wyraźnie mniej niż u południowych sąsiadów.
Dlaczego firmy wstrzymują inwestycje w robotyzację?
Eksperci wskazują na kilka przyczyn regresu. Jedną z nich jest cykliczność inwestycji i duża zależność statystyk od decyzji największych koncernów. Przenoszenie nowych zakładów do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej – m.in. do Rumunii – ogranicza popyt na automatyzację w Polsce.
Drugim czynnikiem pozostaje niski poziom świadomości dostępnych instrumentów wsparcia, takich jak ulga na robotyzację, pozwalająca odliczyć nawet 50 proc. kosztów kwalifikowanych od podstawy opodatkowania.
„Przez wiele lat przedsiębiorstwa funkcjonowały bez jakiegokolwiek publicznego wsparcia przy zakupie nowoczesnych technologii, opierając się wyłącznie na własnym kapitale lub wspierając się finansowaniem bankowym. Dopiero niedawno pojawiły się narzędzia takie jak ulga na robotyzację. To stosunkowo nowe rozwiązania, dlatego wciąż pozostają mało znane i rzadko wykorzystywane przez firmy – niesłusznie, bo zostały stworzone właśnie po to, by ułatwiać inwestycje. Ustawodawca umożliwił jednorazowe odliczenie połowy kosztów poniesionych na zakup robotów, urządzeń peryferyjnych, kosztów wdrożenia w tym zakresie, a w niektórych przypadkach także całych linii produkcyjnych. Niska świadomość dostępnych preferencji podatkowych przekłada się jednak na stagnację w obszarze inwestycji” – podkreśla Łukasz Radosz, dyrektor zarządzający Euro-Funding Poland, firmy doradczej specjalizującej się w obszarze finansowania innowacji.
Barierą strukturalną jest także dominacja małych i średnich firm oraz historyczne uzależnienie konkurencyjności od niskich kosztów pracy. W wielu zakładach brakuje cyfrowych fundamentów – systemów MES czy APS – które umożliwiałyby ocenę opłacalności robotyzacji i pełne wykorzystanie jej potencjału. Bez danych w czasie rzeczywistym robot staje się kosztownym, ale słabo zintegrowanym elementem produkcji.
Automatyzacyjna luka w regionie
Konsekwencje widać na tle regionu. Podczas gdy Polska notuje spadki, Węgry w 2024 roku zainstalowały 4247 robotów – ponad 150% więcej niż rok wcześniej i niemal dwukrotnie więcej niż polski przemysł. Różnice rosną, a efekt niskiej bazy sprawia, że nawet dynamiczny wzrost nie wystarczy, by szybko dogonić liderów regionu.
„Automatyzacja procesów stanowi obecnie konieczność nie tylko ze względu na kwestię konkurencyjności przedsiębiorstw czy wyzwań demograficznych, ale także z uwagi na rosnące koszty energii oraz chęć ograniczenia wpływu na środowisko. Na automatyzację musimy spojrzeć jednak szerzej, nie tylko jak na zakup systemu czy urządzenia, ale jak na element większego ekosystemu. Takie podejście i fachowa implementacja to tańsza, szybsza, stabilna i bezawaryjna produkcja oraz mniejsza liczba odpadów” – przekonuje Piotr Szkoda, dyrektor Dywizji Przemysłu Energetycznego, ABB Polska, Czechy i Węgry.
W strukturze popytu nie ma zaskoczeń: największym odbiorcą robotów pozostaje branża motoryzacyjna (32% wszystkich instalacji). Największe spadki dotknęły natomiast sektor elektryczny i elektroniczny (o 42%) oraz przemysł metalowo-maszynowy (o 18%). Wyjątkiem był przemysł drzewny, gdzie liczba instalacji wzrosła o 63%.
Dane IFR pokazują jasno: bez szerszego podejścia do automatyzacji – łączącego robotyzację, cyfryzację i stabilne wsparcie inwestycyjne – Polska będzie coraz wyraźniej odstawać od regionalnej konkurencji.






