CDOSztuczna inteligencjaPolecane tematy
Wrocław, dzięki Baltic AI GigaFactory, chce zbudować nowy model usług publicznych
Z Łukaszem Piwnickim, koordynatorem Zespołu ds. Rozwoju Usług Cyfrowych w Centrum Usług Informatycznych we Wrocławiu (CUI), jednostce organizacyjnej Gminy Wrocław rozmawiam o: powodach dołączenia miasta do konsorcjum Baltic AI GigaFactory; związanym z tym nadziejach oraz specyfice budowania usług i rozwiązań AI w jednostkach samorządu terytorialnego.

Wrocław jest jednym z zaledwie 2 samorządów uczestniczących w projekcie Baltic AI GigaFactory. Co zadecydowało o tym, że miasto dołączyło do tego konsorcjum?
Od lat podchodzimy do sztucznej inteligencji nie jak do technologicznej mody, lecz narzędzia odpowiadającego na realne potrzeby miasta. Gdy ogłoszono nabór do Baltic AI GigaFactory, szybko uznaliśmy, że to inicjatywa o strategicznym znaczeniu dla regionu i wyjątkowa szansa, aby samorządy miały wpływ na powstającą infrastrukturę. Naszym zdaniem w najbliższych latach stanie się ona kluczowa dla rozwoju usług publicznych.
Udział w projekcie to dla nas naturalny krok – chcemy współtworzyć rozwiązania stanowiące fundament odpowiedzialnego i praktycznego wykorzystania AI w administracji. Nie chodzi wyłącznie o uczestnictwo w dużym przedsięwzięciu, lecz o realny udział w budowaniu infrastruktury, która wyniesie usługi cyfrowe miasta na kolejny poziom.
W jaki sposób udział w projekcie może przełożyć się na konkretne korzyści dla mieszkańców, np. lepsze usługi cyfrowe czy krótsze procesy administracyjne? Jakie nowe możliwości może otworzyć integracja Gen AI w samorządach?
Udział w Baltic AI GigaFactory to dla Wrocławia przede wszystkim inwestycja w kompetencje, których w polskich samorządach brakuje. Jako duże miasto mamy solidne doświadczenie, ale współpraca z ponad 200 partnerami otwiera dostęp do wiedzy, praktyk i narzędzi, których samodzielnie nie bylibyśmy w stanie zbudować.
Drugim kluczowym elementem są zasoby obliczeniowe. Już dziś wdrażamy rozwiązania oparte o AI. Wiemy, że bez odpowiedniej mocy obliczeniowej i dobrej jakości danych takie projekty nie będą skalowalne. Udział w konsorcjum daje nam nie tylko potencjalny dostęp do infrastruktury, ale także możliwość współdecydowania o tym, jak będzie projektowana i jakie potrzeby samorządów powinna od początku uwzględniać.
Istotna jest też kwestia cyfrowej suwerenności. Samorządy muszą świadomie balansować między rozwojem własnej infrastruktury a zależnością od dużych, zewnętrznych dostawców. Baltic AI GigaFactory pozwala patrzeć na to bardziej strategicznie, zarówno z perspektywy Wrocławia, jak i całej administracji publicznej.
Integracja generatywnej AI z narzędziami samorządowymi może realnie poprawić jakość usług: przyspieszyć obsługę mieszkańców, automatyzować powtarzalne procesy, podnieść jakość analiz danych, a w dłuższej perspektywie umożliwić tworzenie usług, których dziś jeszcze nie przewidujemy. Kluczowe jest odpowiedzialne wdrażanie tych rozwiązań, z naciskiem na bezpieczeństwo i rzeczywiste potrzeby mieszkańców i naszych pracowników.
Chcemy mieć wpływ na strategiczny kierunek rozwoju Baltic AI GigaFactory: od architektury i użyteczności rozwiązań po kształt przyszłego ekosystemu. To szansa, aby współtworzyć standardy, które w kolejnych latach będą determinować cyfrowy rozwój samorządów w Polsce i regionie.
Wracając do kompetencji, chodzi głównie o te związane ze sztuczną inteligencją?
Tak, ale nie tylko. W samorządach sztuczna inteligencja nie działa w próżni – jest częścią znacznie szerszej zmiany w sposobie świadczenia usług publicznych. Dlatego coraz rzadziej używam pojęcia cyfrowa transformacja.
To, co dzieje się dziś w administracji, wykracza poza digitalizację dokumentów i automatyzację procedur. To przebudowa modelu funkcjonowania miasta, w którym technologie, w tym GenAI, mają wspierać naszych pracowników w codziennej pracy na rzecz naszych mieszkańców.
W tym ujęciu kompetencje to pojęcie szerokie: obejmuje zarówno znajomość narzędzi AI, jak i umiejętność projektowania usług, zarządzania danymi, współpracy między zespołami czy odpowiedzialnego wdrażania technologii. AI jest tu ważnym elementem. Pełny efekt pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy wszystkie te obszary pracują razem.
Jaką rolę pełnił będzie Wrocław w tym projekcie?
Wrocław wnosi do projektu realną perspektywę administracji publicznej. Od początku podkreślaliśmy, że chcemy jasno pokazywać potrzeby, ograniczenia i priorytety samorządów, bo to one będą m.in. korzystać z efektów prac konsorcjum.
Drugim filarem naszej roli jest testowanie i ocena rozwijanych rozwiązań. Chcemy je sprawdzać i testować w praktyce, zarówno z punktu widzenia mieszkańców, jak i urzędników. Wskazujemy też kierunki dalszego rozwoju. Patrzymy jednocześnie na potrzeby „dwóch klientów”: Wrocławian korzystających z usług publicznych oraz pracowników urzędu i miejskich jednostek, którzy je realizują.
Chcemy także mieć wpływ na strategiczny kierunek rozwoju Baltic AI GigaFactory: od architektury i użyteczności rozwiązań po kształt przyszłego ekosystemu. To szansa, aby współtworzyć standardy, które w kolejnych latach będą determinować cyfrowy rozwój samorządów w Polsce i regionie.
Samorządy muszą świadomie balansować między rozwojem własnej infrastruktury a zależnością od dużych, zewnętrznych dostawców. Baltic AI GigaFactory pozwala patrzeć na to bardziej strategicznie, zarówno z perspektywy Wrocławia, jak i całej administracji publicznej.
Tych usług ma być więcej czy innej kategorii?
Oczekiwania wobec usług publicznych są jasne: mają być szybsze, wygodniejsze i bardziej intuicyjne. W kontekście Baltic AI GigaFactory podchodzimy jednak do tego pragmatycznie. AI nie jest remedium na wszystko, a naszym zadaniem w CUI jest również wskazywanie sytuacji, w których jej użycie nie ma sensu. Często bardziej opłacalne i skuteczne okazują się klasyczne narzędzia automatyzacji, jak RPA, które już dziś szeroko wykorzystujemy.
Warto też pamiętać, że AI to nie tylko generatywne modele czy chatboty, z którymi większość mieszkańców i pracowników może kojarzyć tę technologię. Wynika to z faktu, iż obecnie jest to najczęstszy kierunek wdrażania rozwiązań posiadających komponent AI. Dla nasz jest to jednak wachlarz rozwiązań – od tradycyjnych modeli Machine Learning po systemy agentowe – które mogą wspierać usługi publiczne w mniej spektakularny, ale praktyczny i bezpieczny sposób.
Równocześnie przygotowujemy się do nadchodzących regulacji AI Act, które nałożą na samorządy konkretne obowiązki. Dlatego Zarządzeniem Prezydenta Wrocławia powołany został we Wrocławiu jeden z pierwszych zespołów dedykowanych temu obszarowi
Udział w projekcie Baltic AI Factory traktujemy jako szansę na budowę świadomej strategii – zarówno rozwijania kompetencji AI w naszej organizacji, jak i odpowiedzialnego wdrażania tych technologii w usługach miejskich.
W jakich obszarach wykorzystujecie już AI i gdzie widzicie możliwości zastosowania tej technologii?
Wrocław jako jeden z pierwszych samorządów, wdrożył aplikację wykorzystującą model językowy Bielik.AI. Prace rozpoczęliśmy 1,5 roku temu, gdy Bielik był jeszcze w bardzo wczesnym stadium i został udostępniony w wersji 2.0. Pierwszym zadaniem było wsparcie dyrektorów jednostek oświatowych i radców prawnych w przygotowywaniu umów.
Dziś rozbudowujemy narzędzie oparte o Bielik.AI o kolejne elementy procesu, aby stało się pełniejszym narzędziem. Całość działa w modelu on-premise. Kupiliśmy własne GPU i zbudowaliśmy infrastrukturę, współpracując zarówno z komercyjnym dostawcą, jak i Fundacją SpeakLeash.
To wdrożenie otworzyło nam drogę do kolejnych projektów i obecnie rozwijamy nowe chatboty i voiceboty dla procesów wewnętrznych i obsługi mieszkańców. Testujemy też rozwiązania oparte na agentach AI, część z nich działa już jako MVP lub PoC. Wchodzimy więc w etap przejścia od pilotaży do produkcyjnych wdrożeń, które będą skalowane w całej organizacji.
Równolegle analizujemy kolejne obszary potencjalnych zastosowań AI. Prowadzimy testy. Uruchamiamy pierwsze wersje narzędzi. Oceniamy ich efektywność. Kluczowe jest dla nas teraz skalowanie rozwiązań, które realnie usprawniają i wspierają naszą pracę i podnoszą jakość usług.
Przygotowaliśmy też szeroką ankietę dotyczącą potrzeb organizacji w obszarze AI. Konsultujemy się z innymi samorządami i administracją centralną. Efektem tych prac ma być Polityka wykorzystania sztucznej inteligencji w naszej organizacji. Projekt tej Polityki powinien zostać poddany wewnętrznym konsultacjom na początku 2026 roku.
Równocześnie przygotowujemy się do nadchodzących regulacji AI Act, które nałożą na samorządy konkretne obowiązki. Dlatego Zarządzeniem Prezydenta Wrocławia powołany został we Wrocławiu jeden z pierwszych zespołów dedykowanych temu obszarowi. Udział w projekcie Baltic AI Factory traktujemy jako szansę na budowę świadomej strategii.
Czy planowane przez Was systemy agentowe będą wspierać czy zastępować urzędników?
Do systemów agentowych podchodzimy z dużą odpowiedzialnością. Nie zakładamy pełnej automatyzacji procesów ani przekazywania ich w całości AI. Traktujemy agentów wyłącznie jako narzędzia wspierające pracowników. W postępowaniach inwestycyjno-budowlanych agent może np. w kilka sekund przeszukać archiwa i odnaleźć potrzebne dokumenty. Dzięki temu urzędnik koncentruje się na merytorycznej ocenie sprawy. Właśnie w takich zadaniach widzimy największy potencjał.
Zachowujemy jednak ostrożność w stosunku do Agentic AI. Nie chcemy powielać błędów, które pojawiają się już na rynku, np. sytuacji, w których AI wyliczyła VAT, powołując się na nieistniejące przepisy co spowodowało, że firma została wykluczona z przetargu. Halucynacje modeli AI to dziś duży problem, z którym się mierzymy. Dlatego stawiamy na rozwiązania przetestowane, stabilne i realnie potrzebne, zamiast na szybką produkcję wielu agentów, którzy po chwili okazaliby się nieprzydatni.
Jak udział Wrocławia w Baltic AI GigaFactory może wzmocnić lokalny ekosystem przedsiębiorczości?
Wrocław od lat rozwija dynamiczny ekosystem startupowy. Jest to efekt realnych działań, a nie tylko promocji wizerunku miasta. Dołączenie do Baltic AI GigaFactory daje nam możliwość dzielenia się wiedzą wewnątrz urzędu i z lokalnym środowiskiem innowacji, wspierając rozwój startupów i przedsiębiorstw różnej skali.
Widzimy duże zainteresowanie po stronie ekosystemu wrocławskich przedsiębiorców i innowatorów, który jest nastawiony na intensywny networking i współpracę. Co więcej, do tego grona naturalnie dołączają lokalne, wyższe uczelnie.
Wspólnie – samorząd, startupy i środowisko akademickie – zaczynamy budować we Wrocławiu społeczność AI, która – dzięki projektowi Baltic AI GigaFactory – może zyskać dostęp do mocy obliczeniowej i możliwości trenowania modeli. Już teraz, poprzez nasze jednostki merytoryczne, zbieramy informacje o konkretnych potrzebach tego środowiska.
Miasto dysponuje już solidną infrastrukturą. Jest nim m.in. superkomputer Politechniki Wrocławskiej z ok. 300 kartami GPU oraz komputer kwantowy Odra 5. Tworzy to fundament do dalszego rozwoju AI. Tutejsza politechnika była też liderem projektu mającego na celu stworzenie modelu PLLuM. Wierzę, że obecność w Baltic AI GigaFactory pozwoli w pełni wykorzystać ten potencjał i wzmocnić lokalny ekosystem innowacji.
Jakie widzi Pan największe wyzwania związane z adopcją AI w administracji publicznej?
Kluczowym wyzwaniem jest infrastruktura. Choć dysponujemy własnymi zasobami GPU, rosnące potrzeby projektów wymagają wsparcia certyfikowanych dostawców. Pokazuje to znaczenie rozbudowy lokalnych mocy obliczeniowych.
Duże wyzwanie stanowią też integracje. Ponad 300 systemów miejskich, często tworzonych w różnych technologiach, musi współpracować z nowymi rozwiązaniami AI. Dane zaś wymagają standaryzacji i podniesienia jakości, aby tworzyć wartościowe rozwiązania.
Znaczące są również wyzwania organizacyjne i kulturowe. Mierzymy się z wieloma wyzwaniami, ale jednym z ciekawszych jest wciąż dominujące przekonanie, że „AI to ChatGPT”. Rodzi to oczekiwanie szybkich i prostych wdrożeń. Tymczasem musimy na wykorzystanie AI patrzeć szerzej, uwzględniać ramy etyczne, zgodność z AI Act, ochronę danych osobowych, RODO, rozwój kompetencji i dobrze dobrane przypadki użycia. Niezbędna jest systematyczna edukacja i podnoszenie świadomości.
Ważnym elementem jest też umiejętność powiedzenia „nie”. Nie każde zadanie wymaga algorytmu AI. Czasem taniej i skuteczniej jest rozbudować istniejący system dziedzinowy albo dodać nowy przebieg sprawy. Kluczowe jest racjonalne podejście do technologii. AI ma rozwiązywać konkretne problemy, a nie być celem samym w sobie.
Do tego dochodzą typowe dla administracji wyzwania, takie jak rotacja i zastępowalność kadr. Trudności w rekrutacji i utrzymaniu specjalistów powodują, że transformacja cyfrowa – wspierana odpowiedzialnym wdrażaniem narzędzi AI – staje się nie potrzebą, lecz koniecznością. W dłuższej perspektywie może być „lekarstwem” na ograniczone zasoby ludzkie i rosnącą złożoność procesów miejskich.
Jak może wyglądać wykorzystanie AI w samorządach za 5-10 lat?
Patrząc perspektywicznie, rozwój AI w samorządach będzie zmierzał w kierunku coraz bardziej świadomego i celowego wykorzystania technologii w realizacji kluczowych potrzeb biznesowych samorządów. Najbliższa dekada przyniesie rozwiązania, których dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Tempo zmian technologicznych jest tak duże, że pomysły aktualne wczoraj, dziś mogą wymagać rewizji. Rozwój AI będzie więc kształtowany przez realne potrzeby, m.in. przy tworzeniu zaawansowanych środowisk infrastrukturalnych, takich jak Baltic AI GigaFactory.
Jedną z istotnych zmian będzie przejście od reaktywnego do proaktywnego podejścia. Administracja będzie przewidywać potrzeby, optymalizować zasoby i decydować, kiedy korzystać z własnej infrastruktury, a kiedy z rozwiązań zewnętrznych. Rosnące znaczenie zyska też cyfrowa suwerenność.
Automatyzacja procesów przyspieszy, a inteligentne systemy wspierające pracowników obejmą nie tylko pojedyncze zadania, lecz całe struktury organizacyjne. Efektem będzie bardziej elastyczna, sprawna i szybciej reagująca na potrzeby mieszkańców administracja.
Czy to oznacza, że załatwimy wszystko zdalnie, bez urzędnika?
Można zakładać, że coraz więcej spraw administracyjnych będzie obsługiwanych cyfrowo – w pełni zdalnie i bez konieczności dużego angażowania urzędnika. Dotyczy to przede wszystkim procesów, w których decyzja opiera się na prostych regułach, a agent AI może automatycznie przeszukać rejestry i dostarczyć wymagany dokument w formie elektronicznej, z pełnym uwierzytelnieniem i zachowaniem bezpieczeństwa. Ważne jest dla nas jednak zachowanie ostatecznej kontroli przekazywanych dokumentów przez człowieka – czyli będziemy stosować zasadę human in the loop.
Należy pamiętać, że wdrażanie rozwiązań posiadających komponent AI, nie oznacza likwidacji roli urzędnika. Kontakt z człowiekiem pozostanie ważny w sprawach złożonych. W takich sytuacjach AI będzie wspierać jego pracę przy analizie danych, przygotowywaniu materiałów czy rekomendacjach decyzji. Możemy więc mówić raczej o modelu hybrydowym. Automatyzacja tam, gdzie to możliwe i celowe oraz wzmocniona technologią rola człowieka tam, gdzie potrzebna jest uważność, wiedza i empatia. Dzięki temu administracja stanie się bardziej efektywna, nie tracąc społecznego charakteru.






