Sztuczna inteligencjaRynekPolecane tematy
AI Act, gigafabryki i europejski portfel tożsamości: nowa architektura cyfrowej UE
Z dr. Dariuszem Standerskim, wiceministrem cyfryzacji rozmawiam o: impasie wokół budowy gigafabryk AI; planowanym do udostępnienia w grudniu Europejskim portfelu tożsamości cyfrowej; rozwoju „państwowych” rozwiązań chmurowych oraz wykorzystaniu weryfikacji wieku do ochrony dzieci w mediach społecznościowych.

Co się dzieje z projektem europejskich Gigafabryk AI?
Po grudniowej zmianie podejścia Komisji Europejskiej bardzo wiele się zmieniło i to niestety nie na lepsze. Obecny pomysł jest taki, że Gigafabryki mają być tworzone wyłącznie przez prywatne konsorcja, bez udziału państw jako udziałowców.
Rola państw miałaby się sprowadzać do wyłożenia 17 proc. wartości inwestycji, przy czym wciąż nie wiadomo, w jakiej formie i w jakim horyzoncie czasowym. Najpierw mówiono o dofinansowaniu 500 mln euro na projekt, teraz już o 250 mln euro. Nadal nie ma jasności, czy ta kwota będzie limitować całkowity rozmiar inwestycji ani czy będzie to CAPEX, czy model typu offtake.
W takiej sytuacji trudno o konkretne decyzje – terminy ani kwoty nie są pewne. Dlatego rozmowy się przeciągają. Z podobnymi zastrzeżeniami występują nie tylko Polska, ale też m.in. Niemcy, Francja, Hiszpania, Austria, Holandia, Dania, Szwecja, Czechy, Litwa czy Estonia. Do 21 kwietnia czekamy na kolejną wersję dokumentów. Polska jest gotowa do działania, ale pojawiło się wielomiesięczne opóźnienie w przygotowaniu warunków tego konkursu.
Czy niższa kwota 250 mln euro oznacza mniejszy udział UE w każdej gigafabryce?
To jest jedno z kluczowych pytań, na które wciąż nie mamy odpowiedzi. Nie wiemy, czy jeśli Komisja uruchomi przetarg, to wartość ofert ma być sztywno proporcjonalna do wkładu publicznego, np. skoro jest 250 mln euro, to cała inwestycja ma wynosić 1,5 mld euro – i ani mniej, ani więcej.
Nie wiemy też, jak będą traktowane oferty na 2,5–3,5 mld euro, czy projekty ponad ten pułap będą w ogóle brane pod uwagę. Nie wiemy też czy premiowane będą inwestycje międzynarodowe, do których Komisja Europejska wcześniej sama zachęcała.
Niepewność dotyczy również państw, które już uruchomiły własne inwestycje, jak choćby nasi partnerzy w Czechach. W tym przypadku państwo zaczyna budowę, a potem ogłaszany jest przetarg, w którym wygrywa konsorcjum planujące inwestycję po drugiej stronie kraju. W praktyce oznacza to podwójne wydatki. Jedno centrum danych już powstaje, a pieniądze trzeba dołożyć do nowej lokalizacji.
Co wobec tego zostało z szerokiego, unijnego planu Invest AI?
Mimo problemów z Gigafabrykami, projekt fabryk sztucznej inteligencji zakończył się dużym sukcesem. W samej Polsce mówimy o dwóch fabrykach AI i inwestycjach przekraczających 700 mln zł. Gigafabryki miały być kolejnym etapem – rozszerzeniem tej koncepcji w kierunku ogromnej skali.
Nie widzę na razie nowych, szerokich inicjatyw dotyczących kolejnych strumieni finansowania w tej perspektywie budżetowej. Zamiast tego mamy długotrwałe rozmowy, z których trudno dziś wywnioskować, kiedy i w jakiej formie ten projekt realnie ruszy.
Czy można porównywać unijne plany z inwestycjami hyperscalerów w USA?
Nie powinniśmy ich porównywać.
W Stanach Zjednoczonych największe inwestycje w infrastrukturę dla AI są finansowane w zasadzie w całości przez prywatne firmy, a rola rządu sprowadza się często do symbolicznej obecności na konferencjach prasowych i tworzenia sprzyjającego otoczenia.
W Europie oczekiwanie jest odwrotne – to państwa mają wykładać część środków z budżetów publicznych. To fundamentalna różnica w oczekiwania i podejściu do inwestycji.
Chcemy ograniczać zależność od technologii spoza Unii Europejskiej, ale jednocześnie konstruujemy mechanizmy, które dla wielu państw są zbyt ryzykowne lub niejasne, by się w nie zaangażować. To właśnie próbujemy zmienić w rozmowach z Komisją.
Na jakim etapie są obecnie prace nad gigafabrykami? Na jakie odpowiedzi czekamy?
Od kilku tygodni pracujemy w trybie – niemal cotygodniowych – spotkań różnego szczebla w ramach UE. Niestety każde z nich kończy się zapowiedzią kolejnej wersji dokumentów. Prace się przedłużają.
Jednym z nierozwiązanych problemów jest np. pytanie, w jakiej formule w przetargach będą mogły startować globalne firmy – w tym hyperscalerzy – oraz jak stosować przepisy o zakazie kontaktowania się państw członkowskich z konsorcjami, które chcą budować infrastrukturę na ich terytorium?
Dochodzimy dziś do absurdalnych sytuacji. Dopóki konsorcjum nie złożyło wniosku, możemy rozmawiać. Gdy tylko to zrobi, pojawi się formalny zakaz kontaktu, choć w skład konsorcjów wchodzą np. operatorzy telekomunikacyjni, z którymi państwo musi komunikować się na co dzień. To pokazuje, że bez korekt te przepisy będą niepraktyczne.
AI w Europie to także regulacje. Co zmieni Omnibus AI Act?
Prace nad tzw. omnibusem AI idą relatywnie szybko. Parlament Europejski zajął się nim jeszcze zanim wszystkie dokumenty formalnie trafiły na stół. Każdy czuje presję terminu 2 sierpnia. Do tego dnia akt musi zostać opublikowany, aby firmy miały pewność co do stosowania przepisów i ewentualnych wydłużeń terminów.
Jedną z ostatnich, dyskutowanych kwestii jest Art. 50, czyli obowiązek oznaczania treści generowanych przez sztuczną inteligencję.
Polska jest za tym, by nie opóźniać wejścia w życie tego obowiązku, bo debata publiczna potrzebuje jasnego oznaczania treści AI już teraz. Część państw argumentuje jednak, że Komisja nie zdążyła przygotować standardów technicznych i nie wiadomo, jak w praktyce realizować ten obowiązek, dlatego postulują przesunięcie terminu. To wciąż otwarty temat, ale jesteśmy na finiszu rozmów w ramach trilogów.
Jakie będą najważniejsze zmiany w ramach Omnibus AI?
Omnibus AI wprowadza przede wszystkim wydłużenie terminów wejścia w życie tych przepisów AI Act, które wymagają dopracowania standardów na poziomie unijnym, np. w obszarze systemów wysokiego ryzyka. Dzięki temu firmy i administracja mają więcej czasu na dostosowanie się do europejskich norm, a nie abstrakcyjnego brzmienia przepisów.
Drugi bardzo ważny element to wprowadzenie piaskownicy regulacyjnej na poziomie Unii Europejskiej. To fantastyczne rozwiązanie, bo obok krajowych piaskownic – dedykowanych mniejszym projektom, start-upom, lokalnym rozwiązaniom – pojawi się instrument, który pozwoli testować innowacje od razu na całym, jednolitym rynku europejskim, z „pieczątką” European AI Office. Liczę, że w Parlamencie Europejskim dopracujemy precyzyjny podział ról między narodowymi a europejskimi piaskownicami, tak aby się uzupełniały, a nie dublowały.
W jaki sposób Polska wdroży krajowe piaskownice regulacyjne dla AI?
W ustawie o systemach sztucznej inteligencji – która została przyjęta przez Radę Ministrów – przewidzieliśmy krajowe piaskownice regulacyjne. Mają one służyć przede wszystkim mniejszym podmiotom, które chcą sprawdzić nowe rozwiązania w bezpiecznym, kontrolowanym otoczeniu.
W dalszym etapie chcemy też otworzyć piaskownice regulacyjne dla samorządów. Dzięki temu gminy, miasta czy powiaty będą mogły np. testować algorytmy do zarządzania ruchem, usługami komunalnymi czy edukacją, bez ryzyka naruszenia prawa czy prywatności mieszkańców.
Niedawno pojawiły się informacje prasowe, że Polska chce stworzyć „własny pakiet biurowy”. Czy to prawda? Co jest realnym priorytetem w budowie suwerenności cyfrowej w naszym kraju?
Skupiamy się na rozwijaniu tego, co już jest suwerenne, a nie na projektowaniu kolejnych aplikacji tylko po to, aby je mieć. Centralny Ośrodek Informatyki razem z NASK koncentruje się więc na wdrożeniach systemu EZD RP w kolejnych urzędach. Tu jest największe wyzwanie. W Polsce wciąż mamy tysiące jednostek, które pracują „na papierze”.
W ramach Krajowego Planu Odbudowy wdrożyliśmy EZD RP w ponad 1300 urzędach w ciągu zaledwie 14 miesięcy. To skok jakościowy! Pracownicy tych instytucji przeszli z obiegu papierowego na cyfrowy, co dla nich jest rewolucją, a dla państwa praktycznym wymiarem suwerenności.
Kluczowe procesy zarządzania dokumentami w administracji publicznej odbywają się w polskim systemie, na polskich serwerach. Dzięki temu np. ustawę o e-Doręczeniach podpisałem o 8:02, a o 8:15 była już w konsultacjach we wszystkich resortach i instytucjach. To jest realna zmiana w tempie działania państwa.
Czy będzie więcej centralnych aplikacji oferowanych w modelu usługowym dla samorządów?
Na razie koncentrujemy się na EZD RP, ale równolegle pracujemy nad rozwiązaniami takimi jak cyfrowy dzienniczek ucznia. To kolejne, realne wsparcie dla samorządów w roli organów prowadzących szkoły i kolejny krok w stronę spójnego ekosystemu e-usług.
Model usługowy, w którym państwo buduje infrastrukturę i udostępnia ją samorządom „z chmury”, jest dla nas naturalnym kierunkiem. Dotyczy to zwłaszcza tych gmin, których po prostu nie stać na własny system np. klasy EZD. Kluczowe jest to, aby najpierw zbudować i ustabilizować fundamenty, a dopiero potem dokładać kolejne moduły.
Czym będzie Europejski portfel tożsamości cyfrowej?
To rozszerzenie i upowszechnienie funkcji mObywatela. W praktyce oznacza to, że z polską wersją aplikacji będziemy mogli uwierzytelniać swoją tożsamość we Włoszech czy Francji, a obywatele tamtych państw w Polsce.
Portfel przez pierwsze miesiące ma oferować trzy, kluczowe funkcje: uwierzytelnianie tożsamości we wszystkich państwach UE, nieograniczony dostęp do podpisów kwalifikowanych oraz precyzyjną i skuteczną weryfikację wieku. To otworzy przed obywatelami nowe możliwości – od założenia konta bankowego i lokaty za granicą, przez zdalne podpisywanie umów np. na zakup mieszkania, po korzystanie z ulg takich, jak zniżki dla seniorów, w innych krajach. Wszystko na podstawie polskich dokumentów.
Dla firm zaś Portfel będzie źródłem nowych modeli biznesowych, szczególnie w FinTechu.
Jak portfel ma się do aplikacji mObywatel?
mObywatel pozostanie bramą do usług publicznych w Polsce – miejscem, w którym załatwiamy sprawy krajowe, korzystamy z dokumentów i usług polskiej administracji. W czasie pilotażu będzie również bramą do portfela – mObywatela Europa. W ciągu pierwszych kilku miesięcy będziemy certyfikować kolejne dokumenty oraz wspierać przedsiębiorstwa w integracji z nowymi rozwiązaniami. Rok później wszyscy będzie mogli korzystać ze wszystkich usług w naszym mObywatelu już z rozszerzeniem europejskim.
Kiedy portfel wejdzie w życie i czy jest ryzyko weta Prezydenta pod ustawą go wprowadzającą?
Termin wejścia w życie Europejskiego portfela tożsamości cyfrowej to 24 grudnia 2026 r. Tego terminu się trzymamy. Do końca tego roku Polacy powinni mieć więc do dyspozycji w pełni działającą aplikację.
Co do weta, to nie widzę dziś podstaw do niego. Jest to ustawa techniczna, dająca obywatelom nowe możliwości i wynikająca z rozporządzenia eIDAS 2.0, które zostało przyjęte i poparte jeszcze przez poprzedni rząd.
Liczę na ponadpartyjną zgodę – tak, jak stało się to w przypadku mObywatela – tym bardziej że nowa wersja aplikacji od początku będzie otwarta, transparentna i zgodna z europejskimi standardami bezpieczeństwa.
Jakie dodatkowe usługi mogą powstać dzięki wdrożeniu eIDAS 2.0?
Najbardziej oczywiste zastosowania to zdalne otwieranie kont bankowych, zaciąganie kredytów, kupowanie samochodów czy podpisywanie umów w innych krajach UE. Technicznie wygląda to tak, że przy rejestracji w systemie danej usługi – np. hiszpańskiego banku – pojawia się okno „potwierdź tożsamość”. Wtedy używamy portfela, podobnie jak dziś wielu obywateli korzysta z logowania przez kod QR w mObywatelu.
Z naszego punktu widzenia równie ważne jest jednak to, aby portfel ułatwiał obcokrajowcom zakładanie spraw w Polsce. Dlatego współpracujemy m.in. ze Związkiem Banków Polskich i Future Finance Poland, aby Polska była jednym z pierwszych miejsc, gdzie te usługi zostaną wprowadzone w sposób prosty, intuicyjny i konkurencyjny. Chcemy, aby to Francuzi, Włoszki czy Hiszpanie otwierali konta w polskich bankach, a nie tylko odwrotnie.
Wspomina Pan o możliwości weryfikacji wieku i ograniczania dostępu dzieci do social mediów.
Europejski portfel tożsamości cyfrowej będzie jednym z głównych narzędzi do weryfikowania wieku w sieci, także w kontekście mediów społecznościowych. Bardzo chciałbym, aby powstał paneuropejski system ograniczania dostępu nieletnich do serwisów społecznościowych, ale na razie nie ma żadnej, wspólnej propozycji legislacyjnej.
Wszystko wskazuje na to, że regulacje będą wprowadzane na poziomie krajowym. Wdrożenie eIDAS 2.0 zmienia jednak perspektywę. Każde państwo będzie mogło ustawić swój próg wiekowy – 13, 15 czy 16 lat – ale uwierzytelnianie wieku będzie odbywało się w jednolity sposób, poprzez Europejski portfel tożsamości cyfrowej.
To korzystne rozwiązanie także dla dostawców usług. Zamiast dostosowywać się do 27 różnych systemów, będą mogli integrować się z jednym mechanizmem.
Jak technicznie będzie wyglądać logowanie przez Portfel, np. dla cudzoziemca?
Jeśli np. obywatelka Włoch będzie chciała założyć konto w polskim banku przez przeglądarkę, bank wyświetli jej kod QR, który zeskanuje we włoskim „portfelu”. Po zeskanowaniu jej dane zostaną przekazane do banku. Oczywiście tylko te dane, które są potrzebne w danej procedurze.








