BranżaPraca

Developerzy będą wywierać na pracodawcach presję dotyczącą podwyżek wynagrodzenia

Executive ViewPoint

Z Barbarą Kowalewską, CEO, Co-founder w IT-Leaders.pl rozmawiamy o obecnej sytuacji na rynku rekrutacji w IT, rosnących stawkach dla developerów (midów i seniorów), o tym kiedy wynagrodzenie polskich programistów osiągnie średnią europejską, o stałym deficycie programistów na rynku, trudnej sytuacji juniorów, najbardziej pożądanych technologiach na rynku, o tym czy krajowych specjalistów IT zastąpią ci z Ukrainy i Białorusi, reakcji rynku IT na zapowiadane postanowienia tzw. Polskiego Ładu, przewidywanej trudnej sytuacji firm wynikającej z ich wprowadzenia oraz o tym jakie działania powinni podjąć pracodawcy w związku ze zmianami planowanymi przez rząd.

Developerzy będą wywierać na pracodawcach presję dotyczącą podwyżek wynagrodzenia

Juniorzy stanowią zaledwie 3–4% osób w branży, które są zatrudniane. Najczęściej decydują się na nich duże korporacje, które posiadają własne zespoły IT i po prostu mogą sobie na to pozwolić. Firmy programistyczne sięgają po juniorów zdecydowanie rzadziej. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że pojęcie juniora jest dziś bardzo pojemne. Może być to zarówno osoba, która nie ma komercyjnego doświadczenia, taka która jest na stażu, jak i ta z 2-letnim doświadczeniem.

Podobno już nie tylko firmy IT, ale i klienci branży zatrudniają coraz więcej? Przykładem jest LPP, które wydzieliło dział IT w osobną spółkę – Silky Coders – i planuje zatrudnić do niej dodatkowe 200 osób w tym roku…

Zdecydowanie. Jedną z branż, która zatrudnia coraz więcej specjalistów IT są też firmy przemysłowe. Zaczynają one bowiem wdrażać w zakładach rozwiązania z zakresu automatyki czy robotyzacji. W związku z tym zatrudniają specjalistów, którzy zajmują się tego typu wewnętrznymi procesami, ale też wdrażaniem i utrzymaniem systemów ERP czy obszarem cyberbezpieczeństwa. Poza firmami przemysłowymi zatrudniają także duże organizacje, takie jak – wspomniane przez Pana – LPP, ale także Media Expert czy coraz szybciej banki, które określają siebie niekiedy nawet mianem firmy IT, firmy programistycznej. To jest zresztą trend ogólnoświatowy, który wynika z digitalizacji na dużą skalę procesów biznesowych.

Za tym idą też wzrosty stawek…

W zależności od badań, szacuje się, że wzrosły od kilku do kilkunastu procent. Sama nie odważyłabym się powiedzieć, że ten przyrost sięgnął przedziału 15–20% – ale z takimi danymi też się spotykamy. Wszystko zależy od specjalizacji. Na pewno najwięcej zyskali midowie, choć seniorzy oczywiście też.

Należy tu wspomnieć o pewnym efekcie, który nałożył się na tę sytuację. Choć developerzy już wcześniej w znacznej mierze pracowali zdalnie – a pandemia tylko nasiliła ten trend – okazało się, że równie łatwo mogą znaleźć nową pracę w Polsce, jak i za granicą. Zaczęły też pojawiać się oferty pracy firm zachodnich, których stawki były – i są nadal – wyższe od średnich rynkowych w Polsce. To automatycznie sprawiło, że pojawił się apetyt na dużo wyższe stawki.

Faktem jest, że były i nadal są oferty ze stawkami na poziomie 30-40 tys. zł. Ba, jest ich coraz więcej. Firmy miały z tym duży problem. Nagle musiały bowiem zweryfikować budżety, gdy okazało się, że kwoty 15, 18 czy 20 tys. zł stają się niewystarczające, a w ofertach z wyższym wynagrodzeniem można przebierać do woli. Ta sytuacja dotyczy głównie back-end i front-end developerów.

Mówi się, że firmy szukają głównie midów i seniorów. Czy popyt na juniorów zaczyna rosnąć?

Juniorzy stanowią zaledwie 3–4% osób w branży, które są zatrudniane. Najczęściej decydują się na nich duże korporacje, które posiadają własne zespoły IT i po prostu mogą sobie na to pozwolić. Firmy programistyczne sięgają po juniorów zdecydowanie rzadziej. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że pojęcie juniora jest dziś bardzo pojemne. Może być to zarówno osoba, która nie ma komercyjnego doświadczenia, taka która jest na stażu, jak i ta z 2-letnim doświadczeniem. Co z kolei nakłada się już z midami, którzy „wchodzą” do tego zbioru pomiędzy 2 a 4 latami doświadczenia. Seniorów z kolei najczęściej definiuje się jako osoby z doświadczeniem co najmniej 6-letnim. To definicje uwzględniające staż pracy, warto jednak podkreślić, że na forach internetowych developerzy coraz częściej wskazują, że lata pracy w IT nie są tak ważne, jak liczba i zróżnicowanie zrealizowanych projektów, i ja się pod tym podejściem podpisuję.

Skoro zarobki w IT szybko rosną, to kiedy osiągniemy średnią europejską?

Branża IT wciąż dynamicznie się zmienia. Nikt nie przypuszczał, że w 2020 roku o kilka czy kilkanaście procent wzrosną zarobki. Myślę natomiast, że jeszcze do końca tego roku będziemy na pewno obserwowali ten przyrost. Zresztą będzie on trwał tak długo, jak długo będzie na rynku deficyt na programistów z doświadczeniem, a według danych Unii Europejskiej ma on utrzymać się aż do roku 2030.

Tylko czy polskie firmy są na to gotowe?

Nie wszystkie. Sama jestem bardzo ciekawa co się jeszcze wydarzy, bo na chwilę obecną wciąż jesteśmy jako kraj atrakcyjnym miejscem, jeśli chodzi o realizowanie zleceń przy wytwarzaniu nowych aplikacji. Atrakcyjnym dlatego, że wciąż jesteśmy konkurencyjni cenowo, ale także należymy do najlepszych programistów na świecie. Zajmujemy globalnie 3. miejsce w takich technologiach, jak np. Java. I właśnie specjaliści z Polski od Javy oraz ci zajmujący się bezpieczeństwem są na świecie bardzo cenieni. Jeśli jednak wciąż będą rosnąć stawki, firmy zagraniczne zaczną szukać innych miejsc do realizowania projektów. Zwłaszcza że polscy specjaliści automatycznie podwyższają oczekiwania wobec organizacji z Zachodu.

Czy możemy się zatem spodziewać, że polskich specjalistów zaczną zastępować ci ze Wschodu, np. Ukraińcy czy Białorusini?

Stawki specjalistów z Ukrainy – w związku z obecnym dużym zapotrzebowaniem firm – zaczynają już dorównywać tym polskim. To samo tyczy się programistów z Białorusi. Zarabiają oni niewiele mniej niż na rynku polskim. Należy też pamiętać, że Ukraina to drugie, po Polsce, największe zagłębie, jeżeli chodzi o rynek specjalistów IT. Kolejnym rynkiem jest Białoruś, aczkolwiek tam jest zaledwie ok. 60 tys. specjalistów IT.

Myślę, że firmy zagraniczne rzeczywiście będą poszukiwać alternatywnych dostawców, chociaż pewnie będzie też tak, że – aby ich zatrzymać – polskie firmy będą musiały zrezygnować z części marży. Jeśli natomiast nawet to przenoszenie się z projektami w inne miejsca się wydarzy, to pewnie nie prędko, bo ciągłość dostaw od jednego zaufanego partnera i wysoka jakość dostarczanych usług to są te aspekty, które dla zleceniodawców mają jednak duże znaczenie.

Jaka jest reakcja branży na postanowienia tzw. Nowego Polskiego Ładu i plany otwarcia polskiego rynku IT dla specjalistów ze Wschodu…

Wie Pan jak to jest z takimi planami. Rząd już zaczął się przecież wycofywać z jednego z postanowień Nowego Polskiego Ładu dotyczącego stawki zdrowotnej. Najprawdopodobniej zostanie ona wprowadzona jednak w postaci ryczałtu. Do końca tego roku mają powstać uchwały, które będą jeszcze przepracowane w Sejmie, więc poczekamy, zobaczymy.

Wszystkie te postanowienia na pewno są mocno krytykowane w branży, bo przecież pracują w niej dobrze zarabiający specjaliści, których wynagrodzenia mocno przewyższają średnią krajową. Dlatego też spotkałam się z opiniami, że spółki będą rejestrowane w Czechach, że podatki płacone będą zagranicą itd. Na pewno pracodawcy będą musieli zmierzyć się z tą trudną sytuacją. Sądzę, że będzie na nich wywierana presja przez developerów zatrudnionych na B2B, którzy będą chcieli przechodzić na umowę o pracę i mieć wyższe wynagrodzenie rekompensujące ten – zakładany – wzrost opodatkowania. Co niestety spowoduje, że utrzymanie działów IT stanie się jeszcze droższe.

Czy firmy na to pójdą? Przecież po raz kolejny będą pewnie musiały oddać część marży z projektów…

Pewnie tak. Niestety w tej branży, firmy nieustannie borykają się z odpływem programistów i trochę nie mają wyboru. Jeśli developerzy postawią twarde warunki i przyjdą do pracodawcy z oczekiwaniem 2000 zł podwyżki, bo tyle „zabierze” im Nowy Pol-ski Ład, to jeśli pracodawca się usztywni, będzie zmuszony szukać tego zatrudnienia gdzie indziej. Niestety nie są to dobre ruchy.

Jakie działania warto, aby podjęły firmy w kontekście zapowiadanych przepisów Nowego Polskiego Ładu?

Na pewno pracodawcy będą musieli przyjrzeć się praktyce wykonywania pracy przez poszczególne osoby zatrudnione oraz dokonać oceny, jaka podstawa zatrudnienia będzie optymalna z punktu widzenia rodzaju pracy, kosztów wynagrodzeń i obciążeń publicznoprawnych itd. Ponadto, jeżeli firma planuje zatrudnienie cudzoziemca z krajów takich, jak Ukraina czy Białoruś pod koniec 2021 roku, być może warto będzie z tym zaczekać do czasu wejścia w życie nowych przepisów, co pozwoli na uniknięcie części formalności imigracyjnych. Największym wyzwaniem będzie jednak zmierzenie się z presją na podwyżki.

Artykuł ukazał się na łamach Raportu ITwiz BEST100 edycja 2021. Zamów poniżej:

Raport ITwiz BEST100 edycja 2021

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *