Skoro zaczynamy mierzyć komponent krajowy w dużych projektach, powinniśmy zadać kolejne pytanie: jak mierzyć kompetencje cyfrowe i wiedzę, które pozostają w kraju po wdrożeniu technologii? O tym, a także o rosnącym znaczeniu local content i jego cyfrowym wymiarze rozmawiam z Grzegorzem Kędziorem, prezesem zarządu Transition Technologies PSC Poland.

W ostatnim czasie polski rząd promuje podejście określane jako local content i próbuje mierzyć jego poziom w dużych inwestycjach. Dlaczego to przełomowy moment i dlaczego warto rozszerzyć tę dyskusję także o technologie oraz kompetencje cyfrowe?
To ważny moment, ponieważ koncepcja local content zaczyna przechodzić z poziomu ogólnej idei do poziomu praktyki. Dopóki mówimy wyłącznie o tym, że warto wzmacniać krajowe firmy, łatwo pozostać przy deklaracjach. Dopiero pomiar sprawia, że zaczynamy zadawać konkretne pytania: jaka część wartości projektu rzeczywiście zostaje w kraju, kto ją tworzy oraz jak ona przekłada się na rozwój lokalnego potencjału.
Moim zdaniem warto jednak rozszerzyć tę dyskusję o wymiar cyfrowy. W dużych projektach, zwłaszcza realizowanych w sektorze publicznym, energetyce, przemyśle czy infrastrukturze, coraz większa część wartości powstaje nie tylko w fizycznych komponentach, ale również w danych, systemach, integracji, cyberbezpieczeństwie i kompetencjach ludzi, którzy potrafią technologię wdrażać, utrzymywać i rozwijać.
Jeżeli chcemy realnie oceniać wpływ inwestycji na gospodarkę, musimy pytać nie tylko o to, kto dostarczył produkt czy usługę, ale także o to, co zostaje po zakończeniu projektu. Czy w Polsce zostaje wiedza? Czy rozwijają się zespoły? Czy organizacja zyskuje większą zdolność do dalszego rozwoju technologii? Właśnie ten wymiar będzie coraz ważniejszy dla konkurencyjności gospodarki.
Coraz częściej mówi się o „cyfrowym komponencie krajowym”. Jak definiować to pojęcie? Co powinno się pod nim kryć, aby nie było jedynie marketingowym hasłem?
Żeby to pojęcie nie było jedynie marketingowym hasłem, trzeba powiązać je z konkretnymi kompetencjami i odpowiedzialnością za cały cykl życia technologii.
Cyfrowy komponent krajowy rozumiem jako lokalne kompetencje potrzebne do projektowania, wdrażania, integrowania, utrzymywania i rozwijania rozwiązań technologicznych, które mają znaczenie dla działania organizacji. Nie jest to tylko kwestia tego, gdzie formalnie zarejestrowany jest dostawca. Równie ważne jest to, gdzie pracują zespoły, gdzie powstaje wiedza, kto rozumie architekturę systemu, kto potrafi go rozwijać oraz zapewnić organizacji wsparcie po zakończeniu wdrożenia.
W praktyce cyfrowy komponent krajowy obejmuje m.in. kompetencje inżynierskie, integracyjne, utrzymaniowe, analityczne, a także obszary związane z cyberbezpieczeństwem, znajomością procesów biznesowych klienta oraz zdolnością do dalszego rozwoju systemów. Ma to szczególne znaczenie w projektach, które nie kończą się wraz z uruchomieniem rozwiązania, ale mają wpływać na działanie organizacji przez wiele lat.
Najprościej ująłbym to w ten sposób: cyfrowy komponent krajowy to wiedza, kompetencje i doświadczenie technologiczne, które zostają blisko organizacji i wzmacniają jej zdolność do dalszego rozwoju.
Jeżeli chcemy realnie oceniać wpływ inwestycji na gospodarkę, musimy pytać nie tylko o to, kto dostarczył produkt czy usługę, ale także o to, co zostaje po zakończeniu projektu. Czy w Polsce zostaje wiedza? Czy rozwijają się zespoły? Czy organizacja zyskuje większą zdolność do dalszego rozwoju technologii? Właśnie ten wymiar będzie coraz ważniejszy dla konkurencyjności gospodarki.
Czy cyfrowy komponent krajowy można mierzyć w sposób obiektywny? Jakie wskaźniki – poza udziałem polskich firm w kontrakcie – powinny być brane pod uwagę?
Pełne zmierzenie cyfrowego komponentu krajowego nie jest proste, ale nie oznacza to, że nie warto podejmować takich prób. W projektach technologicznych znaczna część wartości ma charakter kompetencyjny, dlatego znacznie trudniej ją uchwycić niż wartość fizycznych komponentów czy udział finansowy poszczególnych dostawców. Mimo to można wskazać obszary, które powinny być analizowane.
Po pierwsze, warto sprawdzić, gdzie znajdują się zespoły odpowiedzialne za kluczowe elementy projektu – architekturę, wdrożenie, integrację, utrzymanie i rozwój systemu. Po drugie, czy kompetencje potrzebne do obsługi rozwiązania zostają po stronie lokalnych zespołów – zarówno dostawcy, jak i klienta. Po trzecie, czy projekt zwiększa samodzielność organizacji, czy raczej prowadzi do długoterminowej zależności od zewnętrznych podmiotów.
Istotnymi wskaźnikami mogą być również, udział lokalnych ekspertów w projekcie, zakres transferu wiedzy, model utrzymania po wdrożeniu, jakość dokumentacji, program szkoleń, możliwość dalszego rozwoju systemu przez lokalne zespoły oraz zdolność organizacji do wykorzystywania danych w kolejnych procesach decyzyjnych.
Nie twierdzę, że da się to zamknąć w jednym prostym wskaźniku. Jestem jednak przekonany, że jeśli nie zaczniemy uwzględniać tych elementów, nadal będziemy mierzyć tylko część wartości, jaką projekty technologiczne mogą zostawiać w gospodarce.
Cyfrowy komponent krajowy to wiedza, kompetencje i doświadczenie technologiczne, które zostają blisko organizacji i wzmacniają jej zdolność do dalszego rozwoju.
Dlaczego kwestia cyfrowego komponentu krajowego ma szczególne znaczenie w projektach realizowanych przez administrację publiczną i spółki Skarbu Państwa?
W sektorze publicznym i w spółkach o strategicznym znaczeniu technologia bardzo często dotyczy procesów, które mają wpływ na funkcjonowanie państwa, gospodarki, usług publicznych albo infrastruktury. To nie są projekty, które można oceniać wyłącznie przez pryzmat wdrożenia systemu i zamknięcia kontraktu.
Tu kluczowe znaczenie mają bezpieczeństwo, ciągłość działania, przewidywalność współpracy i zdolność dalszego rozwoju rozwiązań. Administracja publiczna oraz duże spółki strategiczne potrzebują partnerów, którzy rozumieją nie tylko technologię, ale także odpowiedzialność organizacji publicznych, wymogi formalne, regulacyjne i operacyjne.
Z mojego doświadczenia wynika, że w takich projektach bardzo ważne jest to, czy wiedza o systemie, procesach i danych jest dostępna lokalnie. Jeśli kompetencje są blisko organizacji, łatwiej reagować na zmiany, szybciej rozwijać rozwiązania i ograniczać ryzyka związane z utrzymaniem krytycznych procesów.
Dlatego w sektorze publicznym cyfrowy komponent krajowy powinien być traktowany jako element odporności organizacyjnej. Nie chodzi tylko o to, kto wygrał postępowanie, ale o to, czy po projekcie w kraju zostaje zdolność do dalszego rozwijania technologii.
Preferencje dla krajowych firm miały być uwzględnione w przetargach publicznych, czy tak się stało?
Patrzyłbym na to ostrożnie. W zamówieniach publicznych nie chodzi o proste preferowanie krajowych firm w oderwaniu od jakości, konkurencyjności czy przepisów. Zamówienia muszą być prowadzone zgodnie z regulacjami, zasadami konkurencyjności i wymogami rynku.
Jednocześnie widać wyraźnie, że temat local content zaczyna wpływać na sposób myślenia o dużych inwestycjach. Pojawiają się ramy, kodeksy dobrych praktyk, działania informacyjne, pilotaże pomiaru komponentu krajowego i większa świadomość tego, że duże projekty powinny budować krajowy potencjał, a nie tylko realizować cel zakupowy.
Moim zdaniem jesteśmy jeszcze na etapie przejściowym. Nie jest tak, że rynek zamówień publicznych z dnia na dzień zaczął działać według zupełnie nowych zasad. Bardziej widzę to jako proces: najpierw definiujemy, czym jest komponent krajowy, potem uczymy się go mierzyć, a następnie stopniowo przekładamy tę wiedzę na praktykę zakupową i inwestycyjną.
Kluczowe będzie przy tym to, aby local content nie był rozumiany jako obniżanie wymagań wobec dostawców. Wręcz przeciwnie – powinien premiować jakość, kompetencje, odpowiedzialność i zdolność budowania wartości w długiej perspektywie.
W sektorze publicznym cyfrowy komponent krajowy powinien być traktowany jako element odporności organizacyjnej. Nie chodzi tylko o to, kto wygrał postępowanie, ale o to, czy po projekcie w kraju zostaje zdolność do dalszego rozwijania technologii.
W jaki sposób wygląda to dziś w przemyśle? Czy polskie przedsiębiorstwa coraz częściej oczekują nie tylko wdrożenia technologii, ale również transferu wiedzy i budowania kompetencji wewnątrz organizacji?
Tak, zdecydowanie. W przemyśle coraz wyraźniej widać, że samo wdrożenie technologii już nie wystarcza. Firmy produkcyjne oczekują, że projekt pomoże im lepiej zarządzać danymi, uporządkować procesy, poprawić jakość informacji, skrócić czas reakcji i zwiększyć zdolność do dalszej modernizacji.
Nowoczesny przemysł nie opiera się już wyłącznie na maszynach, liniach produkcyjnych i komponentach. Coraz większe znaczenie mają dane produktowe, integracja systemów, cyfrowy wątek produktu, rozwiązania PLM i ALM, automatyzacja, IoT czy analityka danych. Są to obszary, które wymagają nie tylko dostarczenia narzędzi, ale też zrozumienia procesów biznesowych i inżynierskich.
Dlatego klienci coraz częściej pytają nie tylko o to, czy system zostanie wdrożony, ale również o to, czy ich zespoły będą potrafiły z niego korzystać, rozwijać go i wykorzystywać dane do podejmowania lepszych decyzji.
To bardzo zdrowa zmiana. Oznacza, że transformacja cyfrowa przestaje być traktowana jako projekt IT, a zaczyna być postrzegana jako element rozwoju całej organizacji.
Co powinno zmienić się w podejściu do dużych projektów technologicznych, aby ich sukces oceniano nie tylko przez pryzmat budżetu i terminowości, lecz także trwałego wpływu na rozwój krajowych kompetencji cyfrowych?
Przede wszystkim musimy patrzeć na projekt technologiczny w całym cyklu życia, a nie tylko przez pryzmat etapu wdrożenia. Budżet i terminowość są oczywiście ważne, ale nie powinny być jedyną miarą sukcesu.
W przypadku dużych projektów technologicznych warto już na etapie planowania zadawać pytania: kto będzie utrzymywał system, kto będzie go rozwijał, jak zostanie przekazana wiedza, czy organizacja zbuduje kompetencje po swojej stronie, jak rozwiązanie będzie skalowane oraz jaką wartość ma przynieść po roku, trzech czy pięciu latach.
Moim zdaniem większe znaczenie powinny mieć takie elementy jak model utrzymania, transfer wiedzy, dokumentacja, rozwój kompetencji zespołów klienta, jakość danych, możliwość integracji z innymi systemami oraz zdolność do dalszego rozwoju rozwiązania.
Dobrze zrealizowany projekt technologiczny powinien zostawić po sobie nie tylko działający system, ale również większą dojrzałość organizacyjną. To właśnie wtedy możemy mówić o trwałym wpływie na rozwój kompetencji cyfrowych.
Transition Technologies PSC PL działa na styku przemysłu, sektora publicznego i zaawansowanych technologii. Dlatego naturalnie postrzegamy local content przez pryzmat danych, integracji, systemów, wiedzy inżynierskiej, utrzymania oraz długoterminowego rozwoju rozwiązań.
Niektórzy twierdzą, że skoro kluczowe technologie pochodzą od globalnych dostawców, to idea local content traci sens. Czy korzystanie z rozwiązań światowych liderów rzeczywiście stoi w sprzeczności z budowaniem krajowej wartości?
Nie, pod warunkiem że właściwie rozumiemy local content. W nowoczesnej gospodarce nie chodzi o izolację technologiczną, ani o rezygnację ze sprawdzonych rozwiązań światowych dostawców. W wielu obszarach przemysłu, administracji czy infrastruktury globalne technologie są standardem, ponieważ dają skalę, bezpieczeństwo, dojrzałość i możliwość rozwoju.
Kluczowe pytanie brzmi jednak: kto te technologie wdraża, integruje, utrzymuje i rozwija? Czy kompetencje potrzebne do ich wykorzystania są dostępne lokalnie? Czy organizacja buduje dzięki nim własne know-how, czy tylko kupuje kolejne narzędzie?
Największą wartość często tworzy właśnie połączenie globalnych technologii z lokalnym doświadczeniem. I w tym widzę istotę cyfrowego komponentu krajowego. Nie chodzi o to, aby każda technologia była wytworzona lokalnie od podstaw. Chodzi o to, aby wiedza i kompetencje potrzebne do jej skutecznego wykorzystania, integracji i dalszego rozwoju pozostawały blisko organizacji.
To podejście jest bardziej realistyczne i dojrzalsze biznesowo niż przeciwstawianie sobie technologii globalnych i lokalnych.
Jakie znaczenie ma obecnie fakt, że firma technologiczna, taka jak Transition Technologies PSC Poland, działa w oparciu o polski kapitał, zatrudnia lokalnych specjalistów i rozwija kompetencje w kraju? Czy przekłada się to na większą wartość dla klientów i gospodarki?
Polski kapitał ma znaczenie, ale nie traktowałbym go jako samodzielnego hasła promocyjnego. W kontekście local content ważne jest przede wszystkim to, co za nim stoi: lokalna decyzyjność, zakorzenienie w rynku, odpowiedzialność za rozwój kompetencji i długofalowe podejście do współpracy.
Transition Technologies PSC Poland działa w oparciu o 100% polskiego kapitału oraz kompetencje polskich specjalistów i inżynierów. Dla mnie oznacza to przede wszystkim odpowiedzialność – za jakość realizowanych projektów, rozwój zespołów oraz to, aby wiedza technologiczna pozostawała w kraju.
Z perspektywy klientów wartością jest również lokalna dostępność kompetencji. W złożonych projektach technologicznych liczy się nie tylko dostarczenie rozwiązania, ale też zrozumienie realiów organizacji, szybka reakcja, przewidywalność współpracy oraz zdolność do długoterminowego rozwoju systemów.
Dla gospodarki oznacza to z kolei rozwój specjalistów, akumulację know-how i wzmacnianie lokalnego rynku technologicznego. Sam kapitał nie wystarczy. Polski kapitał połączony z kompetencjami, doświadczeniem i odpowiedzialnym modelem współpracy może jednak stanowić realną wartość zarówno dla klientów, jak i całej gospodarki.
Naszą rolę widzimy nie tylko w dostarczaniu specjalistów czy wsparcia projektowego, ale przede wszystkim w odpowiedzialnym łączeniu technologii, wiedzy inżynierskiej i znajomości procesów biznesowych.
Transition Technologies PSC realizuje projekty na wielu rynkach zagranicznych. W jaki sposób doświadczenia zdobyte poza Polską pomagają budować kompetencje, które później pozostają w kraju i zwiększają jego konkurencyjność?
To bardzo ważny element. Local content nie powinien oznaczać zamknięcia się we własnym rynku. Wręcz przeciwnie – siłą polskich firm technologicznych może być łączenie lokalnego zakorzenienia z doświadczeniem zdobywanym w projektach realizowanych dla organizacji z różnych branż i krajów.
Praca na wielu rynkach pozwala naszym zespołom poznawać różne modele organizacyjne, standardy projektowe, podejścia do zarządzania danymi, bezpieczeństwa, integracji czy utrzymania systemów. To doświadczenie później wraca do Polski w postaci wiedzy, metodyki pracy i kompetencji, które możemy wykorzystywać w projektach dla polskich firm i instytucji.
Dla mnie to jeden z najcenniejszych mechanizmów budowania krajowego potencjału. Kompetencje są rozwijane lokalnie, ale nie w oderwaniu od świata. Dzięki temu polskie zespoły mogą pracować według wysokich standardów, a polskie organizacje korzystają z doświadczeń sprawdzonych w bardziej złożonych środowiskach.
To jest bardzo praktyczny wymiar konkurencyjności: wiedza zdobyta globalnie, ale dostępna lokalnie.
Jakie jest unikalne podejście TT PSC PL do local content i czym różni się ono od innych firm na rynku? Patrząc z Waszej perspektywy, po czym poznać, że projekt technologiczny rzeczywiście pozostawił w Polsce trwałą wartość?
Nasze podejście do local content koncentruje się na kompetencjach. Nie patrzymy wyłącznie na to, kto formalnie realizuje kontrakt, ale przede wszystkim na to, czy po projekcie w organizacji pozostaje większa zdolność do rozwoju technologii, procesów i danych.
Transition Technologies PSC PL działa na styku przemysłu, sektora publicznego i zaawansowanych technologii. Dlatego naturalnie postrzegamy local content przez pryzmat danych, integracji, systemów, wiedzy inżynierskiej, utrzymania oraz długoterminowego rozwoju rozwiązań.
Projekt technologiczny pozostawia trwałą wartość wtedy, gdy po jego zakończeniu organizacja jest bardziej dojrzała niż przed jego rozpoczęciem. Ma lepiej uporządkowane dane, bardziej przejrzyste procesy, zintegrowane systemy, zespoły rozumiejące technologię i większą zdolność do kolejnych zmian.
To jest dla mnie kluczowe. Trwała wartość nie polega wyłącznie na tym, że system został uruchomiony. Polega na tym, że organizacja potrafi ten system rozwijać, wykorzystywać i budować na nim kolejne kompetencje.
Jaką rolę Państwa firma chce odegrać w budowaniu cyfrowego komponentu krajowego w najbliższych latach?
Chcemy być partnerem technologicznym, który pomaga strategicznym organizacjom w Polsce budować nowoczesne rozwiązania cyfrowe oraz kompetencje potrzebne do ich dalszego rozwoju. Dotyczy to zarówno przemysłu, jak i sektora publicznego.
Naszą rolę widzimy nie tylko w dostarczaniu specjalistów czy wsparcia projektowego, ale przede wszystkim w odpowiedzialnym łączeniu technologii, wiedzy inżynierskiej i znajomości procesów biznesowych. W praktyce oznacza to projektowanie architektury rozwiązań, wdrażanie systemów, integrację danych i procesów, utrzymanie technologii oraz rozwijanie jej w kolejnych etapach funkcjonowania organizacji.
Warto przy tym podkreślić, że local content w gospodarce cyfrowej nie musi oznaczać, że każda technologia bazowa powstaje lokalnie. W wielu obszarach przemysłu czy sektora publicznego naturalne jest korzystanie ze sprawdzonych rozwiązań światowych dostawców. Kluczowe jest jednak to, kto potrafi te technologie właściwie dobrać, wdrożyć, zintegrować, utrzymać i rozwijać – oraz czy wiedza potrzebna do ich efektywnego wykorzystania zostaje w kraju.
Jako polska firma oparta na polskim kapitale i kompetencjach polskich specjalistów oraz inżynierów chcemy wnosić do strategicznych projektów właśnie tę wartość: lokalną odpowiedzialność, dostępność zespołów, znajomość realiów polskich organizacji oraz doświadczenie w pracy z zaawansowanymi technologiami wykorzystywanymi na wielu rynkach.
Mam nadzieję, że w najbliższych latach rozmowa o local content będzie coraz bardziej konkretna – będzie dotyczyć nie tylko deklaracji, ale też mierzenia, kryteriów, jakości i efektów. Chcemy wnieść do tej debaty perspektywę cyfrowego komponentu krajowego, – rozumianego jako połączenie technologii, integracji, danych, utrzymania i kompetencji, które pozwalają strategicznym organizacjom w Polsce rozwijać się długofalowo.







