StartupyBiznesRynekPolecane tematy
Z Polski ucieka wielokrotnie więcej startupów niż z UE, ale nadchodzi „game-changer”
Z Michielem Schefferem, prezesem European Innovation Council, rozmawiamy m.in. o: tym czy unijna biurokracja zabija innowacje; działaniu programu Seeds of Bravery, który wspiera ukraińskie talenty; nadchodzącej publikacji projektu „28th Regime”, który ma okazać się prawdziwym „game-changerem”; a także o tym jaka jedna technologia lub polityka sprawi, że Europa w 2030 roku może wygrać w digitalizacji.

Panie Prezesie, mając ponad 30 lat doświadczenia w biznesie, nauce i polityce oraz kierując od 2023 roku Radą EIC, co najbardziej utwierdziło Pana w przekonaniu, że Europa potrzebowała tak silnego, wysokoryzykownego instrumentu, by konkurować z USA i Chinami?
European Innovation Council rozpoczęła działalność wcześniej – dołączyłem do EIC na pełen etat w 2023 roku, podczas gdy sam program wystartował w 2021 roku, po fazie pilotażowej prowadzonej w latach 2019–2020. Opiera się on na dwóch głównych filarach.
Pierwszym jest finansowanie technologii deep tech, w obszarze których Chiny rozwijają się szybciej i na większą skalę, choć według odmiennego modelu. Drugim – istotna różnica względem Stanów Zjednoczonych, gdzie rynek venture capital jest znacznie bardziej dojrzały i silnie zintegrowany z ekosystemem innowacji.
Ideą EIC jest wykorzystanie środków publicznych jako katalizatora kapitału prywatnego. Po pięciu latach funkcjonowania na każde euro finansowania publicznego przypada średnio 3,5 euro inwestycji prywatnych. Celem nie jest zastępowanie rynku, lecz ograniczanie jego naturalnej awersji do ryzyka w przypadku projektów deep tech.
Czy Europa rzeczywiście wyprzedza innych w obszarze badań i rozwoju oraz spółek deep-tech, zwłaszcza przy portfelu EIC przekraczającym 10 mld euro? W jakich dziedzinach ma dziś realną przewagę, a gdzie nadal pozostaje wyraźnie w tyle za USA i Chinami?
Dzięki EIC i krajowym funduszom udało się rozwiązać problem wczesnego finansowania – mamy świetnych naukowców i liczne start-upy. Dwa największe wyzwania pozostają: wciąż zbyt mało prywatnego kapitału na skalowanie oraz ograniczony rynek inwestycyjny na etapie growth i scale-up.
Największe szanse i zapotrzebowanie na finansowanie koncentrują się obecnie w trzech obszarach: technologie kwantowe (duże rundy dla firm takich jak Pasqal czy IQM), fotonika i półprzewodniki (np. Accelleron i podobne firmy) oraz zrównoważona energia – od fuzji jądrowej (Proxima Fusion pozyskała setki milionów euro), przez biopochodne paliwa, po nowe baterie i magazyny energii long-duration, które wymagają znacznych nakładów kapitałowych.
Tylko około 6% europejskich start-upów high-tech przenosi się do USA – w Polsce jest to około 12%, we Francji 3%. To pokazuje, że z polskim ekosystemem jest coś nie tak – odpływ talentów jest tu wyższy niż w większości krajów zachodnich.
Czy Europa ma szczególny potencjał w technologiach kwantowych?
Tak, w obszarze quantum osiągnęliśmy krytyczną masę – mamy silne zaplecze naukowe i wiele start-upów, które zarówno współpracują, jak i konkurują, co dodatkowo je wzmacnia. Podobnie wygląda sytuacja w fotonice, energetyce czy AI stosowanej w diagnostyce medycznej. Europa ma przy tym przewagę w postaci około 30 milionów pracowników w przemyśle produkcyjnym, podczas gdy w USA jest ich zaledwie 13 milionów, co zapewnia nam mocne powiązania z przemysłem i realną produkcją.
Finansowanie mieszane grant + equity to unikalna cecha EIC w Europie. Jak to pomaga start-upom przechodzić tzw. „valley of death” (dolinę śmierci – red.) szybciej niż klasyczny VC?
Często żartuję, że jesteśmy prawdopodobnie jedynym funduszem VC na świecie, który zaczyna od grantów, a dopiero później obejmuje udziały. Takie finansowanie na wczesnym etapie pozwala ograniczyć ryzyko technologiczne i daje czas na ocenę postępów zespołu oraz jakości zarządzania, co ułatwia późniejsze pozyskanie rundy A i kolejnych inwestycji.
Działamy przy tym bardzo transparentnie – publikujemy listy finansowanych spółek i współpracujemy z siecią Trusted Investors Network, zrzeszającą 111 najbardziej aktywnych współinwestorów w naszym portfelu. Dodatkowo, dzięki powiązaniom z European Investment Bank oraz European Investment Fund, możemy oferować także dostęp do gwarancji i instrumentów pożyczkowych.
Wiele ukraińskich firm przechodzi teraz do pełnych rund akceleracji. Choć często rejestrują się w Polsce, Holandii czy na Cyprze, to wciąż ukraińskie zespoły. Najbardziej spektakularnym przykładem są drony – tydzień temu USA kupiły ukraińskie modele, uznając je za lepsze od własnych.
Prawo AI Act, Chips Act, Data Act – miały chronić i przyspieszać innowacje. Realnie budują strategiczną autonomię cyfrową Europy, czy raczej tworzą nowe bariery?
Te akty robią kilka rzeczy naraz. Chips Act zapewnia finansowanie – wiele naszych firm skorzystało z dodatkowych środków – a jednocześnie daje jasność regulacyjną, pokazując inwestorom, gdzie mogą bezpiecznie lokować kapitał, i tworzy bariery dla firm spoza Europy. Działa to skutecznie. Trzeba jednak pamiętać, że większość naszego portfolio to sektory silnie regulowane, jak energia, zdrowie czy motoryzacja, gdzie jakość i bezpieczeństwo są kluczowe, więc regulacje są tu niezbędne.
A co z drenażem talentów i ucieczką start-upów do USA z powodu regulacji? To realny problem? Powinien być bardziej zadresowany?
Podam dwa kluczowe fakty. Po pierwsze, tylko około 6% europejskich start-upów high-tech przenosi się do USA – w Polsce jest to około 12%, we Francji 3%. To pokazuje, że z polskim ekosystemem jest coś nie tak – odpływ talentów jest tu wyższy niż w większości krajów zachodnich.
Po drugie, najczęściej nie chodzi o wczesną emigrację, lecz o tzw. partial flip na etapie skalowania. Start-upy przenoszą siedzibę do Delaware i debiutują na NASDAQ, ale rdzeń R&D i produkcji pozostaje w Europie. To efekt niedoboru kapitału w Europie, dlatego rozwijamy fundusze typu Scaleup Fund Europe i pracujemy nad poprawą rynku kapitałowego.
Programy typu Seeds of Bravery przyciągają ukraińskie talenty w technologiach głębokich do europejskiego ekosystemu. Jak to wzmacnia szerszą europejską „granicę technologiczną”?
Seeds of Bravery to program EIC o wartości 20 mln euro, stworzony w odpowiedzi na wojnę. Ukraina jest jego największym nieunijnym beneficjentem. Program oferuje mentoring i finansowanie na wczesnym etapie, a wiele ukraińskich firm przechodzi teraz do pełnych rund akceleracji. Choć często rejestrują się w Polsce, Holandii czy na Cyprze, to wciąż ukraińskie zespoły. Najbardziej spektakularnym przykładem są drony – tydzień temu USA kupiły ukraińskie modele, uznając je za lepsze od własnych. Dzięki temu europejski ekosystem deep-tech zyskuje wzmocnienie w kluczowych obszarach technologicznych.
Mamy jednak dwa strategiczne mankamenty: zbyt duża część usług chmurowych funkcjonuje poza UE, a pozycja w klasycznych półprzewodnikach została utracona.
Można powiedzieć, że „Ukraina ma Talent”…
Tak, Ukraińcy mają ogromny talent, podobnie jak Polacy. Dlatego wiele polskich talentów pracuje w start-upach związanych z naszym EU SCALE labs poza Polską.
Z miliardami rozdzielanymi w ramach wspierania startupów – jaka jedna zmiana najbardziej pomogłaby europejskim start-upom skalować globalnie?
Najważniejszą zmianą byłoby wypełnienie luki finansowej na etapie ekspansji – dzięki Funduszowi Ekspansji oraz wsparciu większych funduszy venture i transgranicznych, start-upy mogłyby szybciej skalować się globalnie.
Równocześnie trzeba przełamać fragmentację rynku, tworząc większy, spójny rynek – szczególnie w regulowanych sektorach, takich jak zdrowie, energia czy obronność, gdzie współpraca z dużymi klientami ułatwia późniejszą sprzedaż w innych krajach. Ważne jest też obniżenie kosztów prowadzenia działalności w Europie.
Jaka jedna technologia lub polityka sprawi, że Europa w 2030 roku może wygrać w digitalizacji?
Jeśli myślimy o digitalizacji, kluczowe będą kombinacje AI z sektorem zdrowia oraz przemysłem. Europa może tu odnieść przewagę w optymalizacji procesów przemysłowych dzięki sztucznej inteligencji. Mamy jednak dwa strategiczne mankamenty: zbyt duża część usług chmurowych funkcjonuje poza UE, a pozycja w klasycznych półprzewodnikach została utracona. Nadrobimy to w fotonice i technologiach kwantowych oraz ich integracji. Dobrym przykładem jest nowy superkomputer w Niemczech i Francji, który łączy półprzewodniki, fotonikę i kwantowe technologie z portfolio EIC.
Polska musi dalej rozwijać rynek venture capital, aby zapewnić dostęp do kapitału niezbędnego do budowania suwerenności technologicznej i przemysłowej.
Europejska „digital frontier”, cyfrowa suwerenność narodowa a europejski sojusz – co z tego wynika dla Polski? Jak rozumieć suwerenność cyfrową Europy, suwerenność cyfrową krajów członkowskich i tę „granicę cyfrową”?
Uważam, że rozpatrywanie cyfrowej suwerenności w kategoriach czysto narodowych w Europie jest dość nieracjonalne. Polska ma na tyle dużą skalę, by brać pod uwagę pewien poziom samodzielności, jednak odnoszenie takich ambicji do państw takich jak Słowacja czy Holandia byłoby już mało realistyczne, a nawet nieco niedorzeczne.
Jestem zdecydowanie większym zwolennikiem suwerenności europejskiej. Potrzebujemy wspólnych, europejskich rozwiązań – niezależnie od tego, kto w danym obszarze przejmie rolę lidera – ale wymaga to odrębnej, spójnej mapy drogowej oraz silnego dialogu między państwami. Polska może przewodzić w wybranych dziedzinach i wspierać innych, podobnie jak Niemcy robią to tam, gdzie mają przewagę kompetencyjną.
Kluczowy problem dotyczy jednak wyboru priorytetów: czy koncentrujemy się na technologiach przełomowych, takich jak obliczenia kwantowe, fotonika czy AI, czy raczej na odbudowie potencjału przemysłowego w obszarach takich jak chmura czy półprzewodniki. Te drugie nie przesuwają granic nauki, lecz służą nadrabianiu zapóźnień, redukcji zależności i skalowaniu istniejących rozwiązań.
Strategiczna autonomia nie powinna oznaczać cofania się technologicznego – i właśnie w tym napięciu między ambicją a pragmatyzmem widzę zasadniczy dylemat.
Jaki widzi pan konkretny pomysł dla Polski? Gdzie mamy największy potencjał?
Polska musi ograniczyć zależność od paliw kopalnych – to jednocześnie ogromne wyzwanie i duża szansa na rozwój energetyki alternatywnej. Dodatkowym atutem jest silny sektor rolny oraz bliskość Ukrainy, co otwiera możliwości w obszarze nowych źródeł żywności: białek roślinnych, alternatyw dla mięsa czy biopaliw.
W sferze cyfryzacji Polska – podobnie jak wiele krajów Europy Środkowo-Wschodniej – wciąż dysponuje bardzo solidnym zapleczem kadr w dziedzinach ścisłych. System edukacji zapewnia młodym ludziom mocne fundamenty z matematyki, fizyki i chemii, często lepsze niż średnia w Europie Zachodniej. Nie jest to jednak przewaga unikalna wyłącznie dla Polski – podobny potencjał posiadają także inne państwa regionu, takie jak Bułgaria, a Ukraina może dysponować nim w jeszcze większej skali.
Na koniec, jedna dobra rada dla polityków, founderów i inwestorów: jak przejść z „doganiania” do wygrania następnej rewolucji przemysłowej. Jaka jest pana odpowiedź?
Cóż, aby stać się właścicielami tej transformacji, musimy wydawać właściwie kapitał. Ważnym krokiem w tym kierunku jest właściwe ulokowanie kapitału. Często powtarzam, że musimy inwestować środki emerytalne w inny sposób, znacznie bardziej produktywny, a nie w nieruchomości czy obligacje rządowe. Ponadto chodzi również o opracowanie indywidualnych produktów oszczędnościowych dla osób fizycznych, by umożliwiały finansowanie przedsiębiorstw, co w większości krajów nie jest możliwe, chyba że dysponuje się kwotą powyżej 100 000 euro. Jednak większość ludzi ma oszczędności poniżej tej kwoty. Musimy więc opracować, powiedzmy, nowe produkty finansowe, aby umożliwić pozyskanie kapitału niezbędnego do zapewnienia tej suwerenności. A Polska nadal musi rozwinąć rynek kapitału wysokiego ryzyka (venture capital).
A na bis – EU Inc. (tzw. 28-my reżim). Propozycja ma być wyjaśniona w najbliższych dniach/tygodniach (marzec 2026). Co to może zmienić?
Chodzi o jedną, jednolitą regulację spółek, równoważną we wszystkich 27 krajach, komplementarną do prawa krajowego. Jest dość ważna z dwóch powodów. Po pierwsze, ułatwi stawianie firm, zmniejszy koszty skalowania, ułatwi przyciąganie kapitału. A druga ważna rzecz, niektóre systemy korporacyjne się sprawdziły i są korzystne, jak estoński, cypryjski, maltański, holenderski, czy bardzo atrakcyjny luksemburski.
Większość amerykańskich inwestorów nie chce wchodzić w szczegóły i studiować prawa łotewskiego, czy słowackiego. Chcą prostego, jednolitego systemu. „28 reżim” ma to właśnie zapewnić. Rozwiązanie jedno dla wszystkich, bardziej atrakcyjny dla inwestorów i funduszy VC.
To często obserwujemy, że brak np. Jednolitego rynku cyfrowego i w tych kwestiach jest problemem…
…tak, ale też brak „28 reżimu” faworyzuje pojedyncze kraje. A dla inwestorów, zwłaszcza amerykańskich, bardziej przystępne i atrakcyjne są rynki irlandzki i brytyjski. A w innych krajach są bardziej złożone i trudne regulacje. Brak „28 reżimu” powoduje nierówności w samej Europie. Zauważyłem na przykład, że wiele firm w Holandii to de facto polskie firmy, tylko zarejestrowane w Holandii z przyczyn podatkowych i możliwości przeksięgowania dochodów. Myślę, że szczególnie dla Polski będzie to rozwiązanie korzystne. Dlatego mam nadzieję, że poprzecie tę regulację. Dla Polski to byłby game-changer.
Powyższa rozmowa miała miejsce podczas wydarzenia Accelerating Autonomy with European Frontiers – Łączenie granic europejskiej innowacyjności.
Program „Accelerating Autonomy with European Frontiers” stanowi strategiczny pomost łączący bieżące potrzeby z suwerenną stabilnością jutra. Wraz z zakończeniem projektu „Seeds of Bravery” uczestnicy i organizatorzy spotkali się w Warszawie, aby określić dalsze kierunki rozwoju europejskiej cyfrowej przyszłości.
Podczas spotkania zainaugurowano także EU SCALE – narzędzie ułatwiające europejskie inwestycje w start-upy na wczesnym etapie rozwoju. Europejski kapitał jest rozproszony w 27 państwach UE, co utrudnia szybkie skalowanie. Koszty związane z prawno-podatkową obsługą transakcji międzynarodowych między startupami a inwestorami potrafią sięgać 15 tys. euro przy 50 tys. inwestycji, co dla wielu firm stanowi barierę nie do przejścia. EU SCALE ma to uprościć i umożliwić przeprowadzanie transakcji nawet w jedno popołudnie. Nabór zgłoszeń do udziału w projekcie trwa do 14 kwietnia br.
Kluczowe fakty o EIC:
- budżet EIC ~1,4 mld euro rocznie,
- dźwignia finansowa ~3–3,5× prywatne finansowanie,
- portfolio ~740+ firm,
- kluczowe obszary: technologie kwantowe, fotonika, półprzewodniki, energia syntezy jądrowej,
- program Seeds of Bravery (dla Ukrainy, o wartości 20 mln euro, kontynuowany w 2025),
- EU Inc. / 28th regime – wniosek w Q1 2026, oczekiwany w marcu/kwietniu 2026.







