Nowy tryb AI Mode w wyszukiwarce Google coraz rzadziej kieruje użytkowników do zewnętrznych stron. Zamiast tego prezentuje gotowe odpowiedzi oparte głównie na własnych zasobach, co według analityków może zmienić sposób przepływu informacji w internecie, a także zasady gry dla firm walczących o widoczność online. Z raportu analityków SE Ranking wynika, że udział własnych zasobów Google w źródłach wykorzystywanych przez AI wzrósł z 5,7% w czerwcu 2025 roku do 17,42% obecnie - to niemal trzykrotny przyrost w mniej niż rok. Oznacza to, że blisko co piąta odpowiedź opiera się na informacjach pochodzących z usług tej samej firmy. Skala zjawiska szczególnie widoczna jest w niektórych branżach. W sektorze turystycznym autocytowanie sięga 53,18%, w obszarze rozrywki i hobby około 49%, a w nieruchomościach przekracza 30%. Zamiast kierować użytkowników do zewnętrznych portali, system częściej odsyła do własnych map, wizytówek firm, modułów rezerwacyjnych czy wyników wyszukiwania. Potwierdza to struktura linków w AI Mode: 59% prowadzi do tradycyjnych wyników wyszukiwania Google, a ponad jedna trzecia do profili firmowych funkcjonujących wewnątrz jego usług. W praktyce użytkownik pozostaje w zamkniętym ekosystemie, rzadziej opuszczając platformę. Zdaniem Marcina Stypuły z agencji Semcore to sygnał głębokiej zmiany modelu działania wyszukiwarki. "Walka o pozycję w wynikach wyszukiwania stopniowo zmienia się w rywalizację o „Share of LLM”, czyli udział w odpowiedziach generatywnych. Firmy powinny wdrażać nowe strategie zwiększające widoczność dla modeli językowych. Jeśli algorytm uzna, że dana firma jest wiarygodnym źródłem, które warto cytować i polecać użytkownikom, to możemy mówić o sukcesie. Jeśli AI zaczyna wskazywać firmę jako punkt odniesienia, jej znaczenie rośnie, nawet jeśli nie widać tego w statystykach kliknięć. Nadszedł czas, żeby marketingowcy monitorowali wzmianki o swoich produktach wewnątrz odpowiedzi AI, bo to tam dzisiaj zapadają decyzje zakupowe i kształtują się opinie konsumentów" - uważa. Szybkie odpowiedzi kosztem wiarygodności AI Mode pozostaje jednak rozwiązaniem mało przewidywalnym. Analiza 10 tys. słów kluczowych wykazała, że przy trzech powtórzeniach tego samego zapytania pokrycie adresów URL wynosi średnio zaledwie 9,2%. Innymi słowy, użytkownik za każdym razem może otrzymać zupełnie inny zestaw źródeł. Badania wskazują także na problem stronniczości geograficznej dużych modeli językowych. Analiza opublikowana w repozytorium SSRN pokazuje, że systemy takie jak Gemini czy ChatGPT wyraźnie preferują źródła ze Stanów Zjednoczonych - w przypadku Gemini aż 74,5% błędnie dopasowanych wyników wskazywało na podmioty amerykańskie, a w ChatGPT 62,3%. Nie znika również problem tzw. halucynacji, czyli generowania nieprawdziwych informacji. Mimo dostępu do aktualnych danych AI Mode potrafi z dużą pewnością prezentować błędne odpowiedzi, szczególnie w wąskich, specjalistycznych dziedzinach. Marcin Stypuła ostrzega, że wygoda natychmiastowych odpowiedzi może mieć swoją cenę: "Głęboką i wszechstronną wiedzę zdobywa się przez aktywne dociekanie, zadawanie pytań, analizowanie różnych źródeł i konfrontowanie faktów. Wsłuchiwanie się w monolog sztucznej inteligencji, która zachwyciła się własnym odbiciem, może okazać się pułapką" - podsumowuje.