Sztuczna inteligencjaRynek
Taylor Swift zaostrza walkę z AI. Chroni swój głos i wizerunek znakami towarowymi – ale czy to wystarczy?
Taylor Swift podejmuje bezprecedensowe działania prawne, by ograniczyć wykorzystanie swojej tożsamości przez sztuczną inteligencję – jej firma TAS Rights Management złożyła wnioski o rejestrację głosu oraz charakterystycznego wizerunku scenicznego jako znaków towarowych. To odpowiedź na rosnącą falę deepfake’ów i generatywnych treści, które coraz łatwiej imitują artystów. Eksperci podkreślają jednak, że skuteczność takiej ochrony może być ograniczona.

W ramach nowej strategii ochrony swojej marki Taylor Swift próbuje zastrzec unikalne próbki głosu – w tym proste frazy, takie jak „Hey, it’s Taylor Swift” – jako znaki towarowe. Poprzez TAS Rights Management artystka chce stworzyć narzędzie prawne, które pozwoli reagować na treści generowane przez AI imitujące jej głos, nawet jeśli nie naruszają one bezpośrednio praw autorskich do konkretnych utworów.
Taylor Swift stara się też objąć ochroną swój charakterystyczny wizerunek z trasy „Eras Tour”, w tym konkretne elementy stylizacji scenicznej – od opalizującego body po różową gitarę. Tak szczegółowy opis ma umożliwić walkę z deepfake’ami i komercyjnym wykorzystaniem jej podobizny w treściach generowanych przez AI.
Równolegle podobna debata narasta w Polsce – organizacje zrzeszające aktorów, lektorów i dubbingowców apelują o wprowadzenie regulacji chroniących głos przed nadużyciami generatywnej AI. Koalicja „Mój głos. Moja własność” wskazuje na rosnącą skalę przypadków wykorzystywania syntetycznych kopii głosu bez zgody twórców i wynagrodzenia, domagając się m.in. obowiązku uzyskiwania licencji na wykorzystanie nagrań przez systemy AI.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że rejestracja znaku towarowego nie zatrzymuje samego powstawania fałszywych treści.
„Daje ona jedynie podstawy do wytoczenia powództwa już po dokonaniu szkody, a w erze AI szkody rozprzestrzeniają się szybciej niż jakikolwiek proces sądowy. Widzieliśmy to podczas ostatnich wyborów w USA: wygenerowany przez sztuczną inteligencję obraz Taylor Swift fałszywie sugerował, że poparła ona danego kandydata, docierając do milionów ludzi, zanim udało się temu skutecznie przeciwdziałać” – komentuje Aaron Rose, jeden z ekspertów biura CTO firmy Check Point Software Technologies.
Deepfake’i, manipulacje i szybka reakcja prawna artystki
Decyzja Taylor Swift jest pokłosiem serii incydentów, które dotknęły artystkę w ostatnim czasie. Stała się ona ofiarą masowego rozpowszechniania pornograficznych deepfake’ów, a także prób wykorzystania jej wizerunku do manipulacji politycznych, gdzie sztucznie wygenerowane nagrania sugerowały jej poparcie dla konkretnych kandydatów.
Dzięki statusowi znaków towarowych, prawnicy Taylor Swift będą mogli łatwiej usuwać szkodliwe treści z platform społecznościowych, argumentując, że wprowadzają one konsumentów w błąd co do pochodzenia i autentyczności przekazu, co jest znacznie szybszą drogą niż tradycyjne procesy o zniesławienie.
„Prawdziwa ochrona nie może opierać się wyłącznie na narzędziach prawnych. Musi być wielowarstwowa: obejmować detekcję na poziomie platform, standardy pochodzenia treści – aby autentyczne media mogły być weryfikowane u źródła – oraz edukację użytkowników, by ludzie wiedzieli, że należy kwestionować to, co widzą i słyszą” – podsumowuje Aaron Rose.






