CyberbezpieczeństwoPolecane tematy

Ruch z Google przekierowany przez Rosję, Chiny i Nigerię?

Na początku bieżącego tygodnia doszło do poważnego zakłócenia funkcjonowania niektórych usług Google – przyczyną była awaria po stronie jednego z dostawców usług internetowych, która spowodowała przekierowanie części globalnego ruchu Google przez Rosję, Chiny oraz Nigerię – kraje znane z tego, że monitorują i cenzurują aktywności użytkowników w Internecie.

Z analiz firmy badawczej ThousandEyes, która jako pierwsza poinformowała o szczegółach awarii, której skutki wpłynęły na dostępność usług Google wynika, że przyczyną incydentu były niepoprawne instrukcje dotyczące routingu ruchu internetowego. Ich źródłem mieli być pracownicy jednego z nigeryjskich dostawców usług internetowych. W wyniku niepoprawnie przeprowadzonych przez nich prac administracyjnych, serwery firmy zostały skonfigurowane tak, że systemy Google uznały je za prawidłowy element ścieżki przesyłu danych.

W efekcie część ruchu Google została przekierowana do infrastruktury nigeryjskiej firmy MainOne, a także do systemów rosyjskiego ISP TransTelekom oraz China Telecom. Obie te firmy automatycznie powieliły błąd w konfiguracji wprowadzony przez MainOne. Przedstawiciele firmy z Nigerii przyznali zresztą post factum, że w ich systemach doszło do poważnej awarii, której przyczyną miał być błąd podczas przeprowadzania planowej aktualizacji. Awaria trwała nieco ponad godzinę, a jej dodatkowymi efektami były odnotowane przez część użytkowników problemy z dostępem do aplikacji z pakietu G Suite oraz wyszukiwarki Google. W sieci znaleźć można również informację, że przez pewien czas utrudnienia występowały również w serwisie Youtube. Przerwy w dostępności usług wynikały m.in. z przeciążenia infrastruktury operatorów z Nigerii, Chin i Rosji, która nie była przygotowana do obsłużenia tak dużej skali – przypadkowo przekierowanego – ruchu internetowego.

Eksperci z ThousandEyes zaznaczają jednak, że zdecydowanie większym problemem od problemów z dostępnością niektórych usług Google dla internautów z wybranych krajów jest fakt, że dane części użytkowników Google mogły być przekierowane przez infrastrukturę firm z krajów, w których władze korzystają z rozbudowanych systemów inwigilacji i monitoringu Internetu. Co ważne, jak donosi The Register, dotyczy to także ruchu kierowanego do usług Google Cloud czy Google Analytics, głównie z terytorium Stanów Zjednoczonych.

Problem potwierdzili również przedstawiciele Google. Przyznali oni bowiem, że w pewnych regionach świata mógł wystąpić problem z dostępem do jej usługi, zastrzegła jednak jednocześnie, że przyczyna awarii była „zewnętrzna” i zupełnie niezależna od działań Google. Przedstawiciele koncernu wykluczają również możliwość, że incydent był spowodowany przez atak cyberprzestępców lub działanie złośliwego oprogramowania.

Warto dodać, że w miniony poniedziałek wystąpiły także problemy z dostępem do serwisu Facebook – oba incydenty wydają się jednak niepowiązane (przedstawiciele Facebooka przyznali, że awaria nastąpiła podczas wewnętrznych testów).

Tagi

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *