Sprawdzenie danych w rządowym serwisie może przynieść niepokojący komunikat o ich ujawnieniu po ataku na MyDr. Sam wyciek nie oznacza jeszcze, że ktoś wykorzysta nasze informacje, ale może ułatwić oszustom przygotowanie bardziej wiarygodnych ataków. Dlatego kluczowe są teraz ostrożność, zabezpieczenie najważniejszych kont i szczególna czujność wobec wiadomości oraz telefonów powołujących się na znane nam informacje. W rządowym serwisie można sprawdzić, czy nasze dane znalazły się wśród informacji ujawnionych po ataku na MyDr. Jeśli wynik jest pozytywny, przede wszystkim nie należy działać pod wpływem emocji. Informacja o wycieku może bowiem stać się dla cyberprzestępców pretekstem do kolejnych ataków. Najważniejsza zasada jest prosta: do oficjalnego serwisu wchodźmy samodzielnie, a nie za pośrednictwem linku otrzymanego SMS-em, e-mailem czy komunikatorem. Fałszywy gov.pl może prowadzić do bankowości Jednym z najbardziej niebezpiecznych scenariuszy jest podszywanie się pod państwowe serwisy. Oszust może wysłać wiadomość informującą, że dane z MyDr zostały odnalezione i można sprawdzić, jakie informacje wyciekły. Link prowadzi jednak do fałszywej strony, która imituje serwis rządowy, a następnie może przekierować użytkownika do podrobionego panelu bankowego. "Taki atak wykorzystuje mechanizm, który użytkownik zna i któremu ufa. Sam widok logo banku czy strony przypominającej serwis państwowy nie powinien być traktowany jako dowód, że jesteśmy w bezpiecznym miejscu. Kluczowe jest to, skąd rozpoczęliśmy logowanie i czy rzeczywiście korzystamy z oficjalnego serwisu" - mówi Beniamin Szczepankiewicz, analityk cyberzagrożeń w ESET. „Twoje dane są w darknecie. Sprawdź” Informacja o wycieku może zostać wykorzystana także w klasycznym phishingu. Wiadomość w rodzaju „Twoje dane z MyDr zostały znalezione w darknecie. Sprawdź, jakie informacje posiadają cyberprzestępcy” ma wzbudzić strach i skłonić odbiorcę do szybkiego działania. Link może prowadzić do strony wyłudzającej dane, fałszywego „raportu z darknetu” albo do pobrania złośliwego pliku. Ostrożność należy zachować również wobec ofert „usunięcia danych z internetu”, „ochrony tożsamości” czy pomocy w uzyskaniu odszkodowania, jeśli wymagają szybkiej płatności, podania kolejnych informacji lub instalacji aplikacji. Niebezpieczne mogą być również telefony od osób podających się za pracowników banku, przychodni, NFZ czy urzędu. Oszust, który zna kilka prawdziwych informacji na nasz temat, może dzięki nim stworzyć wiarygodną historię i przekonać nas, że rzeczywiście kontaktuje się z nami przedstawiciel danej instytucji. Dane wyciekły. Co warto zrobić? Samo znalezienie się na liście osób objętych wyciekiem nie oznacza konieczności natychmiastowej zmiany wszystkich danych. Warto jednak podjąć podstawowe działania zabezpieczające: zastrzec PESEL, jeśli nie został jeszcze zastrzeżony, monitorować rachunki bankowe i historię kredytową, włączyć uwierzytelnianie wieloskładnikowe, szczególnie dla poczty i usług finansowych, używać różnych, silnych haseł w poszczególnych serwisach, zadbać o aktualność systemu operacyjnego i oprogramowania zabezpieczającego, nietypowe prośby dotyczące pieniędzy, danych lub logowania potwierdzać innym kanałem komunikacji. "Samo zastrzeżenie PESEL-u jest ważne, ale nie chroni przed phishingiem czy manipulacją wykorzystującą prawdziwe informacje na nasz temat. Jeśli kontaktuje się z nami bank, przychodnia czy urząd i oczekuje szybkiego działania, najlepiej przerwać kontakt i samodzielnie wrócić do danej instytucji przez oficjalny kanał" – mówi Paweł Pudo z DAGMA Bezpieczeństwo IT. Ekspert zwraca uwagę, że cyberprzestępca nie musi nawet faktycznie posiadać naszych danych, aby wykorzystać informację o wycieku. Czasem wystarczy, że przekona nas, że je ma. Dlatego znajomość prawdziwych informacji na nasz temat przez rozmówcę nie powinna być traktowana jako dowód jego wiarygodności. Podałem dane oszustom. Co teraz? Jeśli dane logowania do bankowości zostały wpisane na podejrzanej stronie, należy jak najszybciej skontaktować się z bankiem. Ujawnione hasło trzeba zmienić, a jeśli było używane także w innych serwisach - również tam. Jeżeli podaliśmy hasło do poczty lub innego ważnego konta, należy je zmienić i sprawdzić, czy nie pojawiły się nieznane sesje, urządzenia lub inne oznaki przejęcia konta. Warto również włączyć uwierzytelnianie wieloskładnikowe, jeśli dana usługa je oferuje. Jeśli pobraliśmy i uruchomiliśmy podejrzany plik lub aplikację, urządzenie należy potraktować jako potencjalnie zainfekowane i przeskanować aktualnym oprogramowaniem zabezpieczającym. Podejrzane SMS-y można przekazywać do CERT Polska na numer 8080.