Tylko 5% małych firm produkcyjnych wykorzystuje roboty i sztuczną inteligencję, a 80% ocenia swój poziom automatyzacji jako minimalny lub niski. Badanie Trends 2026/2027 firmy ABB pokazuje, że mniejsze przedsiębiorstwa rzadziej planują inwestycje w technologie niż duże zakłady. Różnice mogą przełożyć się na koszty produkcji, wydajność i konkurencyjność.

Roboty przemysłowe, cyfrowe bliźniaki, predykcyjne utrzymanie ruchu czy zarządzanie energią wciąż rzadko występują w codziennej pracy małych zakładów. Analiza ABB, przeprowadzona wśród blisko 150 przedstawicieli polskich firm produkcyjnych, pokazuje, że automatyzacja często ogranicza się do wybranych obszarów, a wiele procesów nadal odbywa się ręcznie. Roboty i AI wykorzystuje wspomniane 5% małych przedsiębiorstw. Taki sam odsetek monitoruje pracę maszyn w czasie rzeczywistym. W dużych firmach rozwiązania te są znacznie bardziej rozpowszechnione.
Automatyzacja dzieli firmy
Różnice widać nie tylko w obecnym wykorzystaniu technologii, lecz także w planach inwestycyjnych. W perspektywie najbliższych 18 miesięcy decydenci z małych firm rzadziej niż przedstawiciele średnich i dużych przedsiębiorstw zamierzają przeznaczać kapitał na nowe rozwiązania.
Automatyzację procesów produkcyjnych wskazuje jako priorytet 18% małych i 29% dużych firm. Choć systemy SCADA/DCS, służące do sterowania procesami, wykorzystuje już 40% małych przedsiębiorstw, ich modernizację planuje tylko 25% mniejszych zakładów i 30% dużych. Jeszcze większa różnica dotyczy zdalnej diagnostyki maszyn. Chce ją wdrożyć zaledwie 8% małych firm wobec 35% dużych. Systemy MES do monitorowania i optymalizacji produkcji planuje natomiast zaimplementować 8% małych i 17% dużych przedsiębiorstw.
„Dystans technologiczny pomiędzy dużymi a małymi firmami jest znaczący, większy niż się spodziewaliśmy. Przekłada się to na wyższe koszty produkcji i w dłuższej perspektywie osłabia konkurencyjność. Nie chodzi tu tylko o koszty pracy. Bez automatyzacji trudno skutecznie zarządzać energią, zwiększać wydajność procesów albo ograniczać ryzyko awarii i błędu ludzkiego” – przekonuje Sebastian Skała, dyrektor biznesu Systemów Napędowych w ABB.
Problem wykracza poza pojedyncze decyzje inwestycyjne. W ubiegłym roku Komisja Europejska wskazywała, że podstawowy poziom intensywności cyfrowej osiągało 59% polskich małych i średnich firm, wobec średnio 71,4% w Unii Europejskiej. Komisja zwracała uwagę, że niższy poziom automatyzacji MŚP może ograniczać produktywność i innowacyjność mniejszych przedsiębiorstw.
Budżet to nie jedyna bariera
Według badania ABB, dla połowy firm produkcyjnych główną przeszkodą w realizacji inwestycji technologicznych jest budżet. 23% wskazuje na niepewność co do zwrotu z inwestycji, a 22% na brak wewnętrznych kompetencji i specjalistów. Podobne ograniczenia opisuje OECD, zwracając uwagę na koszty innowacji, dostęp do finansowania oraz niedobór kompetencji w sektorze MŚP.
Cyfryzacja nie musi jednak oznaczać kosztownego projektu obejmującego cały zakład. Spółki mogą zacząć od rozwiązania konkretnego problemu, który ogranicza ich efektywność.
„Może to być na przykład ograniczenie kosztownych przestojów czy poprawa planowania produkcji. Takie podejście pozwala rozłożyć inwestycje w czasie, szybciej osiągnąć pierwsze korzyści i podejmować kolejne decyzje na podstawie konkretnych efektów. Cyfryzacja nie musi być jednorazową rewolucją. Może być procesem stopniowego doskonalenia firmy” – mówi Paweł Sitnik, Senior Business Development Manager w PSI Polska.
Firmy nie muszą też rezygnować z inwestycji tylko dlatego, że brakuje im własnych specjalistów. Eksperci zwracają uwagę na możliwość korzystania z zewnętrznych zespołów, których wielkość i kompetencje można dostosować do aktualnych potrzeb.
„Wysokie wynagrodzenia są faktem w branży technologicznej, a więc obawy małych firm, związane z kosztowną automatyzacją są poniekąd uzasadnione. Z drugiej strony, nie muszą one rozbudowywać wewnętrznych zespołów, mogą wynająć specjalistów na określony czas – to standardowa praktyka także wśród dużych firm działających w obszarze finansów czy energetyki odnawialnej, bo zapewnia ona przewidywalność kosztów i możliwość dostosowywania kompetencji i wielkości zespołu do aktualnych potrzeb. W niepewnych czasach to wyjątkowo mocna waluta” – uważa Anna Stanek, menedżerka ds. rozwoju w Scalo,
Ulgi i dotacje mogą obniżyć koszt inwestycji
Firmy produkcyjne mogą także korzystać z różnych dostępnych na rynku instrumentów wsparcia. Jednym z nich jest ulga na robotyzację, która pozwala odliczyć dodatkowe 50% kosztów poniesionych na zakup robotów oraz powiązanych z nimi maszyn, urządzeń i oprogramowania. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w ciągu trzech lat obowiązywania tego rozwiązania przedsiębiorcy odliczyli łącznie 673 mln zł.
Niestety, mimo znaczącej łącznej wartości odliczeń liczba firm korzystających ze wspomnianej ulgi pozostaje niewielka. „Być może decyzja o przedłużeniu obowiązywania ulgi przyniesie wzrost zainteresowania tym narzędziem, które warto stosować w połączeniu z dotacjami, np. na modernizację linii produkcyjnej czy zakup maszyny. Umiejętne korzystanie z obydwu instrumentów pozwala istotnie obniżyć całkowity koszt inwestycji przy jednoczesnej maksymalizacji korzyści wynikających ze zwiększenia zaangażowania robotów w działalność zakładu” – wskazuje Łukasz Radosz, ekspert ds. ulgi B+R w Euro-Funding Polska.
Na decyzje o odłożeniu modernizacji może wpływać również stosunkowo dobra ocena sytuacji rynkowej. Z badania ABB wynika, że 52% małych firm produkcyjnych ocenia kondycję swojej branży jako dobrą lub bardzo dobrą. W dużych przedsiębiorstwach odsetek ten jest o 10% niższy. Co ciekawe, połowa małych firm spodziewa się poprawy sytuacji w ciągu najbliższych 18 miesięcy. Wśród dużych przedsiębiorstw optymizm jest mniejszy o 6%.





