System e-Doręczeń działa w Polsce od początku 2025 roku i szybko zwiększa skalę wykorzystania. Pod koniec ubiegłego roku funkcjonowało ponad 2,33 mln adresów do e-Doręczeń, w maju 2026 roku było ich już ponad 4 mln, a w sierpniu liczba obsłużonych wiadomości przekroczyła 100 mln. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) zwraca jednak uwagę na sposób ustalania opłat za przesyłki wysyłane przez podmioty publiczne.

Obecnie publiczna usługa rejestrowanego doręczenia elektronicznego (PURDE) kosztuje 5,30 zł netto za przesyłkę. Stawka jest określana na podstawie ceny najtańszego listu poleconego z potwierdzeniem odbioru i może wynosić maksymalnie 45% tej ceny. W praktyce oznacza to powiązanie ceny elektronicznej usługi z kosztami tradycyjnej infrastruktury pocztowej. ZPP wskazuje, że jeszcze w 2021 roku stawka wynosiła 3,75 zł netto. Oznacza to wzrost o około 41%. Jednocześnie prywatni kwalifikowani dostawcy oferują rejestrowane doręczenia elektroniczne za około 1-2 zł za przesyłkę.
Urzędy nie mogą wybrać prywatnego dostawcy
Problemem, na który zwraca uwagę ZPP, jest nie tylko wysokość opłaty, ale także konstrukcja rynku. Podmioty publiczne są zobowiązane do korzystania z usług wyznaczonego operatora, którym jest Poczta Polska S.A., dlatego nie mogą swobodnie wybrać innego kwalifikowanego dostawcy, nawet jeśli jego oferta jest tańsza.
Według wyliczeń ekspertów ZPP, przy założeniu, że rocznie obsługiwanych jest około 50 mln płatnych przesyłek publicznych, różnica między obecną stawką a cenami oferowanymi przez prywatnych dostawców może oznaczać około 210 mln zł dodatkowych kosztów rocznie dla samorządów i administracji publicznej.
„Nikt nie kwestionuje idei systemu e-doręczeń, który znacząco usprawnia funkcjonowanie nowoczesnego państwa. Pytanie rodzą jednak koszty, które uderzają w podmioty publiczne, zmuszone do korzystania z usług wyłącznie jednego operatora. Tymczasem, narzucona przez niego cena rejestrowanego doręczenia elektronicznego jest kilkukrotnie wyższa od tej, oferowanej przez sektor prywatny i nie wynika z kosztu jej świadczenia. Pierwszym krokiem powinna być więc pilna zmiana metodologii ustalania opłat. Można przeprowadzić ją szybko, gdyż nie wymaga to zmiany ustawy, a jedynie nowelizacji rozporządzenia” – mówi Michał Błaszczak, analityk w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP.
Związek zwraca uwagę, że obecny mechanizm nie uwzględnia rosnącej skali wykorzystania systemu. Od uruchomienia e-Doręczeń wolumen przesyłek wzrósł do ponad 100 mln, jednak cena usługi w tym czasie zwiększyła się zamiast spaść.
„Taka konstrukcja sprawia, że model nie reaguje na rosnącą skalę stosowania e-doręczeń. Mimo że wolumen przesyłek wzrósł od zera do ponad 100 milionów, co powinno obniżyć koszty, to od 2021 roku stawka wzrosła o ok. 41 proc. (z 3,75 zł do 5,30 zł netto). Dla porównania, w sektorze prywatnym koszt rejestrowanego doręczenia elektronicznego mieści się w przedziale od 1 zł do 2 zł za przesyłkę. Zgodnie z naszymi wyliczeniami, przy założeniu, że rocznie obsługiwanych jest np. 50 milionów płatnych przesyłek publicznych, samorządy i urzędy przepłacają ok. 210 milionów złotych w porównaniu do cen rynkowych” – wskazuje Michał Błaszczak.
ZPP chce otwarcia rynku
Według przedstawicieli ZPP, pierwszym krokiem powinna być zmiana metodologii ustalania opłat. Organizacja wskazuje, że można ją przeprowadzić poprzez zmianę rozporządzenia, bez nowelizacji ustawy. Kolejnym etapem miałoby być umożliwienie podmiotom publicznym korzystania z usług różnych dostawców.
Żeby taki model mógł działać, prywatni kwalifikowani dostawcy musieliby otrzymać równe i niedyskryminacyjne warunki integracji z państwową infrastrukturą. Chodzi m.in. o Bazę Adresów Elektronicznych, Węzeł Krajowy oraz rejestry KRS, CEIDG, REGON i PESEL. ZPP postuluje również opublikowanie wykazu dostępnych interfejsów API.
Skala systemu nadal rośnie. Od 1 października 2026 roku obowiązek posiadania adresu do e-Doręczeń obejmie również przedsiębiorców wpisanych do CEIDG, którzy wcześniej takiego adresu nie mieli. ZPP wskazuje, że przed kolejnym rocznym cyklem taryfowym, rozpoczynającym się 5 października, potrzebna jest zmiana sposobu naliczania opłat.
Docelowo organizacja proponuje model oparty na wspólnym standardzie prawnym i technicznym oraz możliwości korzystania z usług wielu interoperacyjnych dostawców. Według ZPP, miałoby to zwiększyć konkurencję i przejrzystość rynku oraz ograniczyć zależność administracji od jednego operatora.





