Branża ITBiznesSztuczna inteligencjaRynek

Czy Google ma problem z AI? Inwestorzy tracą cierpliwość, a talenty odchodzą do konkurencji

Jeszcze niedawno Alphabet (spółka matka Google) uchodził za jedną z najstabilniejszych firm technologicznych świata. Tymczasem największy od ponad roku jednodniowy spadek notowań – blisko 5%, oznaczający utratę ponad 200 mld dolarów kapitalizacji rynkowej – pokazał, że inwestorzy coraz poważniej obawiają się skutków wyścigu AI. Niepokój budzą zarówno odejścia czołowych specjalistów od sztucznej inteligencji, jak i pytania o to, czy kosztowne inwestycje w AI nie zaczynają podważać modelu biznesowego Google opartego na wyszukiwarce i reklamie.

Czy Google ma problem z AI? Inwestorzy tracą cierpliwość, a talenty odchodzą do konkurencji

Bezpośrednim impulsem do wspomnianej wyprzedaży stały się informacje o kolejnych odejściach z Google DeepMind. W ostatnich tygodniach firmę opuścili m.in. Noam Shazeer, współtwórca architektury Transformer, oraz John Jumper, współautor AlphaFold i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. Pierwszy dołączył do OpenAI, drugi zasilił Anthropic. Amerykańskie media informowały również o odejściu kolejnych badaczy pracujących nad modelem Gemini.

Choć rotacja pracowników jest w Dolinie Krzemowej zjawiskiem powszechnym, obecnie nabiera szczególnego znaczenia. Najwięksi gracze coraz agresywniej rywalizują o ekspertów, którzy mają realny wpływ na rozwój kolejnych generacji modeli AI.

„Jeszcze kilka lat temu największym atutem Google była skala infrastruktury i dostęp do danych. Dziś to już nie wystarcza. Najlepsi badacze chcą pracować tam, gdzie mają realny wpływ na kierunek rozwoju modeli, a jednocześnie uczestniczą w budowaniu nowych firm” – komentuje Marcin Stypuła, CEO Semcore. Jak dodaje, dla wielu naukowców równie atrakcyjna jak sama technologia jest możliwość objęcia udziałów w szybko rosnących spółkach AI, które w przyszłości mogą trafić na giełdę.

AI zmienia sposób korzystania z wyszukiwarki

Presja na Alphabet wynika jednak nie tylko z walki o talenty. Coraz większe obawy budzi wpływ generatywnej AI na samą wyszukiwarkę Google. Użytkownicy coraz częściej korzystają bowiem z podsumowań generowanych przez AI zamiast przechodzić do stron internetowych. Jednocześnie rośnie popularność narzędzi takich jak ChatGPT, Claude czy Perplexity, które zamiast listy linków oferują gotowe odpowiedzi. To może oznaczać mniej kliknięć w wyniki wyszukiwania, a w konsekwencji słabszą skuteczność modelu reklamowego, który odpowiada za około trzy czwarte przychodów Alphabetu.

„Google nadal oferuje wysokiej jakości wyniki wyszukiwania, ale dla coraz większej grupy internautów nie jest już jedynym miejscem rozpoczęcia poszukiwania informacji. ChatGPT czy Perplexity zmieniają sposób konsumowania treści, a samo przywiązanie do wyszukiwarki przestaje być wystarczającą przewagą” – ocenia Marcin Stypuła.

Miliardy na AI, a użytkownicy zaczynają odchodzić

Równolegle rosną koszty rozwoju sztucznej inteligencji. Budowa i trenowanie modeli wymaga ogromnych inwestycji w centra danych, układy GPU oraz energię elektryczną. Według danych rynkowych od jesieni ubiegłego roku największe firmy technologiczne pozyskały łącznie około 141 mld dolarów na finansowanie infrastruktury AI.

Coraz częściej pojawiają się jednak pytania, czy miliardowe inwestycje będą w stanie wygenerować równie wysokie zwroty.

„Jeszcze niedawno inwestorzy akceptowali praktycznie każdą skalę wydatków na AI. Dziś coraz częściej pytają, czy modele językowe nie staną się usługą podobną do infrastruktury chmurowej – niezbędną, ale znacznie trudniejszą do monetyzacji przy wysokich marżach” – zauważa Marcin Stypuła.

Kolejnym, mniej oczywistym wyzwaniem dla Google staje się rosnące zmęczenie użytkowników sztuczną inteligencją. Po tegorocznej konferencji, na której koncern ogłosił głęboką integrację sztucznej inteligencji z swoją wyszukiwarką, część internautów zaczęła szukać alternatyw. Największy napływ nowych użytkowników zanotowała stawiające na prywatność wyszukiwarka DuckDuckGo. Jak wynika z oficjalnych danych firmy, tygodniowa liczba instalacji jej aplikacji na systemie iOS wzrosła w szczytowym momencie o blisko 70%. To, co jeszcze niedawno uchodziło za brak innowacji, dla części użytkowników staje się dziś realną przewagą konkurencyjną. Sami w ITwiz prezentowaliśmy alternatywne wyszukiwarki dla osób, które mają dość AI w Google.

Google nadal dominuje, ale sygnałów ostrzegawczych przybywa

Mimo tych problemów trudno mówić o kryzysie Google. Według Statcounter, firma nadal kontroluje około 90% światowego rynku wyszukiwania, dysponuje jedną z największych infrastruktur obliczeniowych na świecie i generuje przepływy finansowe, których większość konkurentów może jej pozazdrościć.

Po raz pierwszy od wielu lat dominacja Alphabetu przestaje jednak wydawać się bezdyskusyjna. Firma musi jednocześnie utrzymać pozycję lidera w wyścigu AI, zatrzymać najważniejszych specjalistów, przekonać użytkowników do nowych funkcji wyszukiwarki oraz ochronić model reklamowy finansujący rozwój całej organizacji.

To właśnie kumulacja tych wyzwań sprawia, że obecna sytuacja różni się od wcześniejszych problemów Google. Paradoks polega na tym, że Alphabet inwestuje miliardy dolarów w technologię, która może stopniowo osłabiać fundament jego dotychczasowego biznesu. Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, obecne sygnały mogą okazać się początkiem znacznie głębszych zmian na rynku wyszukiwania i sztucznej inteligencji.

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *