RynekPolecane tematy
TRUMPF: jeśli Europa nie oprzytomnieje, będziemy musieli przenieść się do Chin
„Jako firma musimy odrobić pracę domową i albo polityka pójdzie z nami, albo znajdziemy własne sposoby, by odnieść sukces w Chinach, zanim całkowicie stracimy nasz biznes. Obecnie jedyne wyjście to przenieść produkcję do Chin” – powiedział dr. Hagen Zimer, CEO TRUMPF Laser Technology. Tymczasem TRUMPF jest jedynym dostawcą laserów napędzających systemy litograficzne firmy ASML, od której uzależnienie są producenci półprzewodników.

Deklaracja ikony nowoczesnego, napędzającego całą produkcję niemieckiego przedsiębiorstwa o przeniesieniu produkcji do Chin, to kubeł zimnej wody wylany na całą brukselską administrację, ale i nieprzemyślane prowadzone polityki, które wyglądają dobrze na papierze, a w praktyce wykańczają biznesy dające wcześniej Europie przewagę.
Dla nas, Polaków, to nic nowego, ponieważ nasza energetyka i produkcja mówią od lat o szkodliwych i nieprzemyślanych europejskich politykach, niezależnie od tego kto rządzi w kraju. Ale jeśli już Niemcy zaczynają mówić polskim głosem, to warto zatrzymać się przy tym na dłuży moment i przyjrzeć się temu, także dlatego, że ta niemiecka firma jest kluczowa dla przyszłości gospodarczej firm technologicznych w Europie.
NTECH to prestiżowe, doroczne dni otwarte oraz targi wewnątrzfirmowe (In-House Exhibition) organizowane przez firmę TRUMPF w jej głównej siedzibie w Ditzingen (Niemcy). Sam kompleks produkcyjno-biurowy leży nieopodal Stuttgartu – kolebki współczesnego przemysłu samochodowego z siedzibą takich gigantów, jak Mercedes, czy Porsche.
Nowości tej firmy, napędzającej współczesną produkcję przemysłową, nie unikają jednak cienia obecnych procesów gospodarczych i geopolitycznych. Aby lepiej to zrozumieć, należy zrozumieć jej znaczenie w całym ekosystemie.
- Symbol „Mittelstand”: TRUMPF to jedna z największych na świecie firm rodzinnych, stanowiąca wzór sukcesu niemieckiego modelu biznesowego łączącego tradycję z innowacyjnością.
- Kluczowy pracodawca: W roku obrotowym 2024/25 firma zatrudniała 18 303 pracowników, z czego blisko połowa pracuje w Niemczech (ok. 8800 osób), wspierając lokalne rynki pracy i innowacje. W Polsce firma zatrudnia ok. 1200 osób, a w 2023 roku ogłosiła rozbudowę powierzchni produkcyjno-magazynowej do 55 000 m.kw.
- Wpływ na PKB: Z przychodami na poziomie 4,3 mld euro (2024/25), firma jest istotnym płatnikiem podatków i motorem eksportu, od którego niemiecka gospodarka jest silnie zależna.
Znaczenie dla gospodarki europejskiej i globalnej
- Lider rynku laserowego: TRUMPF posiada ponad 8,8% udziału w światowym rynku urządzeń do obróbki laserowej, konkurując z gigantami z Chin i USA.
- Kluczowe ogniwo w łańcuchu dostaw półprzewodników: Poprzez technologię EUV (ekstremalny ultrafiolet), TRUMPF jest jedynym dostawcą laserów napędzających systemy litograficzne firmy ASML, co czyni ją niezbędną dla produkcji najnowocześniejszych chipów na świecie.
- Innowacje w Polsce: Firma posiada istotne zakłady produkcyjne i badawcze w Polsce (np. TRUMPF Huettinger), które mają realny wpływ na globalny rynek elektroniki przemysłowej i półprzewodników.
- Obecność globalna: Posiadając 56 oddziałów i zakłady produkcyjne w takich krajach jak USA, Chiny, Polska czy Japonia, TRUMPF integruje zaawansowane technologie produkcyjne w skali światowej
Jednak obecnie firma TRUMPF mierzy się z jednym z najtrudniejszych okresów w swojej historii. Podana wyżej kwota przychodów, to spadek obrotów o ok. 16% w porównaniu z zeszłym rokiem. Głównym wyzwaniem jest gwałtowne wyhamowanie globalnej gospodarki oraz agresywna ekspansja chińskiej konkurencji, która przestała być jedynie problemem lokalnym w Azji, a stała się realnym zagrożeniem w Europie.
Główne wyzwania firmy TRUMPF
- Drastyczny spadek rentowności: Wynik operacyjny (EBIT) spadł z 501 mln euro do zaledwie 59 mln euro, a marża zysku skurczyła się z 9,7% do 1,4%.
- Koszty strukturalne: Mimo spadku zamówień, firma wciąż inwestuje w przyszłościowe technologie, takie jak litografia EUV czy sztuczna inteligencja, co przy niższych przychodach obciąża budżet.
- Niepewność geopolityczna: Wojny handlowe (szczególnie na linii USA-Chiny) oraz niestabilność na rynkach europejskich zmuszają firmę do szukania nowych nisz, np. w sektorze obronnym.
Chiny to dla TRUMPF złożony problem: konkurencja i klient jednocześnie
Chiny, które kiedyś kopiowały proste rozwiązania, dziś realizują strategię „Made in China 2025”, dążąc do dominacji w wysokich technologiach. Pierwsza kwestia, to wojna cenowa i dumping – chińscy producenci stosują agresywne strategie cenowe, oferując maszyny często o 50% tańsze od europejskich odpowiedników. Z tego wynika problem drugi – utrata pozycji lidera. W styczniu 2026 roku ogłoszono, że Chiny oficjalnie wyprzedziły Niemcy na pozycji światowego lidera w kluczowych branżach budowy maszyn i urządzeń.
Jest takie powiedzenie, że na wszystko, co wymyślisz, ktoś już na świecie nagrał film z określonej kategorii na ten temat. Podobnie jest z Chińczykami i ich produkcją. Europa mierzy się z zalewem dużo tańszej „chińszczyzny” w wielu kategoriach. Niesprawiedliwym i nie w porządku byłoby mówić, że jest to zawsze coś złego. W wielu przypadkach tańsze, chińskie odpowiedniki są odpowiedziami na wypaczenia systemu, zwanego kapitalizmem, a zwłaszcza kapitalizmu w najwyżej możliwie uregulowanej rzeczywistości europejskiej (niezależnie, czy jest to walka o klimat, o sprawy ważne, czy nieważne – koszt produkcji zawsze rośnie). Jednak w przypadku chińskich maszyn produkcyjnych różnica, poza dwukrotnie niższą ceną, ma być również w bezpieczeństwie obsłuchujących je pracowników. Ale skąd ten zalew?
Byłoby zbyt dużym uproszczeniem stwierdzenie, że TRUMPF ma obecnie ogromne problemy, bo najpierw sprzedawał maszyny produkcyjne do Chin, a przez blokady UE Chiny nauczyły się robić własne, którymi zalewają teraz światowe rynki.
Blokady UE uderzyły w firmę TRUMPF, ale głównie przez sektor półprzewodników. UE i USA skutecznie zablokowały sprzedaż najnowocześniejszych maszyn litograficznych do produkcji chipów (ASML wykorzystuje w nich lasery TRUMPF) do Chin. To odcięło TRUMPF od ogromnych przychodów z chińskiego sektora high-tech. A w odpowiedzi na unijne cła (np. na auta elektryczne) i blokady, Chiny zaczęły wykluczać europejskie firmy z przetargów rządowych, co uderzyło w sprzedaż standardowych obrabiarek do metali. Jednocześnie Chińczycy szybko nauczyli się robić własne.
Chiny otwarcie dążą do samowystarczalności technologicznej. Firmy takie jak Huawei budują własne łańcuchy dostaw, które mają zastąpić zachodnie komponenty, w tym precyzyjną elektronikę zasilającą. Dodatkowym ciosem dla TRUMPF są chińskie restrykcje na metale ziem rzadkich (np. holm, terb) wprowadzone w 2025 roku. Są one niezbędne do produkcji zaawansowanych laserów, co podnosi koszty produkcji TRUMPF w Europie i utrudnia rywalizację cenową z Chinami. Sprzedaż firmy w Chinach spadła o ok. 22% (z 615 mln do 482 mln euro), ponieważ lokalni klienci coraz częściej wybierają rodzime marki.
Dlatego, podczas dyskusji panelowej, w której uczestniczyli prezesi dr. Stephan Mayer, CEO TRUMPF Machine Tools oraz dr. Hagen Zimer, CEO TRUMPF Laser Technology, sporo miejsca poświęcono wyzwaniom w sektorze produkcyjnym w kontekście sztucznej inteligencji, robotyki i globalnej konkurencji, zwłaszcza z Chinami. Poruszono takie tematy, jak wyróżnienie się pod względem technicznym, normy bezpieczeństwa, wymagania dotyczące centrów danych, kontroli eksportu oraz niedoboru siły roboczej.

Biurokracja zabija z jednej strony, z drugiej cena, która nadal „czyni cuda”
Prezesi oraz firma podkreślają szczególnie kwestie bezpieczeństwa. Jak stwierdzono, europejski przemysł maszynowy boryka się z zalewem niebezpiecznych i tanich maszyn spoza UE, co zagraża zdrowiu użytkowników oraz stabilności uczciwych firm. Problemem ma być nieuczciwa konkurencja i dumping cenowy, gdyż zapewnienie zgodności z normami CE podnosi koszt produkcji o 10-20%. Sytuację pogarsza skomplikowana struktura nadzoru rynkowego w Europie (tysiące urzędów i dziesiątki systemów IT), co utrudnia skuteczne egzekwowanie przepisów. W efekcie Europa staje się rynkiem zbytu dla towarów odrzuconych przez USA czy Indie, które wprowadziły bardziej rygorystyczne blokady.
TRUMPF oraz inne czołowe europejskie firmy z branży budowy maszyn podkreślają, że ok. 25% wszystkich zgłaszanych wypadków przy pracy w Niemczech dotyczy bezpośrednio maszyn i narzędzi. W samych Niemczech stowarzyszenia zawodowe rejestrują rocznie ponad 780 000 wypadków przy pracy podlegających zgłoszeniu. Przetwórstwo przemysłowe, w którym TRUMPF jest liderem, a które zaczęło masowo wybierać rozwiązania z Azji, odpowiada za ok. 18% wszystkich wypadków lekkich oraz 13% wypadków śmiertelnych w całej Unii Europejskiej.
W Polsce 23–28% wypadków śmiertelnych i ciężkich ma miejsce podczas obsługi maszyn. Podczas Blechexpo, prestiżowych targów w Polsce, odnotowano przypadek, w którym zwiedzający był w stanie otworzyć drzwi azjatyckiej wycinarki laserowej w trakcie jej pracy, gdy wiązka lasera była aktywna. Stwarza to bezpośrednie ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia wzroku.
Podwójne zastosowanie i podwójne standardy a europejski hamulec ręczny?
TRUMPF operuje także w ramach coraz bardziej rygorystycznych przepisów dotyczących towarów podwójnego zastosowania (dual-use) oraz rosnących napięć handlowych. UE zaostrzyła nadzór nad eksportem zaawansowanych technologii (takich jak potężne lasery czy komponenty do produkcji chipów), które mogą mieć zastosowanie zarówno cywilne, jak i wojskowe. Firma, jako lider w tych dziedzinach, musi uzyskiwać indywidualne zgody na eksport wielu maszyn do Chin i na decyzje czeka tak długo, że potencjalni partnerzy stają się byłymi partnerami.
Z drugiej strony – jak wspomniałem wcześniej – Chiny nie śpią. Jednocześnie wymagania i koszty wciąż rosną, ale finalnie dotyczą tylko firm europejskich. Firmy europejskie nie chcą kupować od firm europejskich, ale chętnie kupują od chińskich. A firmy Chińskie? Te najlepsze technologie chcą kupować od firm europejskich. A firmy europejskie nie mogą, bo… blokują im to europejscy urzędnicy.
„Decydenci rządowi dysponują większą wiedzą techniczną, która pozwala im określić, które produkty, technologie są naprawdę kluczowe. W tej chwili czekamy na takie decyzje, czasami nawet 6 miesięcy. W tym czasie klient odchodzi, nawet jeśli prawdopodobieństwo uzyskania zgody wynosi 99%. Klient znika na zawsze” – powiedział dr. Stephan Mayer. „Dlatego wspominam o potrzebnej może większej kompetencji ze strony władz. Mówimy jako Europejczycy, że chcemy ratować planetę dzięki naszym elektrycznym samochodom. A czy kiedykolwiek o tym myśleliście, że wszystkie prawa do produkcji baterii pochodzą z Chin? Decyzja o tym, czy nasze, europejskie produkty będą używane na półkuli zachodniej, nie jest podejmowana tutaj, a podejmują ją takie firmy jak np. BYD” – podkreślił.
Brukselską biurokrację skrytykował też dr. Hagen Zimer, który podkreślił, że musimy w Europie szybko podejmować decyzje i mieć większe kompetencje, aby naprawdę odróżnić to, co jest krytyczne, od tego, co nie jest. „Jako firma musimy odrobić pracę domową i albo polityka pójdzie z nami, albo znajdziemy własne sposoby, by odnieść sukces w Chinach, które się zmieniają, zanim całkowicie stracimy nasz biznes. Obecnie wychodzi na to, że musimy przenieść produkcję do Chin, a wtedy może to nie leżeć w interesie Europy” – dodał.
Warto pamiętać, że TRUMPF jest jedynym na świecie dostawcą laserów do maszyn ASML, które produkują najnowocześniejsze chipy AI (poniżej 7nm). Firma zarzeka się, że nie ma mowy o udostępnieniu tej technologii, nawet jeśli miałaby przenieść faktycznie niemal całą produkcję do Chin. Podobno, w tej technologii, Chiny są za Europą jakieś 7-9 lat. Jednak jak pokazała historia różnych marek i chińskiego postępu, niczego nie można brać za pewnik.
Przypadek firmy TRUMPF pokazuje, co się dzieje, kiedy na siłę próbuje się zmieniać rzeczywistość, jak zawracać kijem rzekę. Trudno też o większą ironię losu, który losem nie jest, tylko efektem zbyt życzeniowego myślenia. Bo być może okaże się, że pierwsze europejskie prawdziwe „dark factory” znajdzie się właśnie w Stuttgarcie, ale tylko dlatego, że światła zgasną, gdy ta niemiecka firma przeniesie produkcję do Chin.







