CIOAgileProgramowaniePolecane tematy

Water Scrum Fall: inicjacja w agile czy dojrzałość?

Powszechna opinia o pojęciu Water Scrum Fall – wprowadzonym przez Forrester Research – jest taka, że stanowi to pierwszy krok do zwinnej realizacji projektów. Wyznawcy Agile nie widzą jednak w tym podejściu żadnych innych pozytywów czy potencjalnych zastosowań. Realia są jednak zupełnie inne! Water Scrum Fall dotyczy bowiem stosowania wybranych praktyk scrumowych w starym, dobrze znanym świecie.

Świat niestety nie jest idealny. Klienci nie są i nie wiadomo czy kiedykolwiek będą otwarci na podejście w pełni zwinne. Z jednej strony podoba im się idea dostarczania działającego oprogramowania, często chcą uczestniczyć w spotkaniach z zespołem, regularnie oglądać demo. Co więcej, uwielbiają pojęcie zwinności w kontekście ciągłych zmian i adaptacji. Daje im to poczucie (do)wolności w odniesieniu do zakresu prac, mogą czuć się zwolnieni z odpowiedzialności za własne pomysły. Przecież jeśli zrealizowany pomysł okaże się nietrafiony to zawsze można go zmienić. Tak, w tym obszarze zamawiający uwielbiają Agile.

Zgodnie z najnowszym raportem o stanie Scruma opublikowany przez ScrumAlliance , w ostatnich latach, z roku na rok coraz mniej ankietowanych używa samego Scruma. W roku 2017 był to spektakularny spadek aż o 50% w stosunku do roku 2016. Jednocześnie, w tym samym okresie, znacząco wzrósł odsetek osób używających Scruma i innych metodyk. Z jednej strony widać wzrost popularności Kanban i Lean (łącznie 22%), jednak w największym stopniu (aż o 24%) wzrosła liczba respondentów korzystających z tradycyjnego Waterfall lub Waterfall i Agile (w połączeniu lub osobno).

Jest tylko jedno, ale… a w zasadzie kilka. Projekt ma być dostarczony w ściśle określonym terminie, odgórnie określonym minimalnym zakresie oraz za ściśle określoną kwotę pieniędzy. Do tego „gotowe” oprogramowanie musi przejść odpowiednie testy integracyjne i UAT przeprowadzone przez zamawiającego oraz być wdrożone w ramach „okna” zaplanowanego z rocznym wyprzedzeniem. I tu pojawia się podejście hybrydowe. Water Scrum Fall przez niektórych nazywany „zwinnym fixem”.

Water Scrum Fall, czyli co?

W największym skrócie Water Scrum Fall to połączenie klasycznego (Waterfall) oraz zwinnego (Agile) procesu wytwarzania, gdzie w fazie implementacji używamy najbardziej popularnej z metodyk zwinnych – Scrum. Water Scrum Fall zakłada podział procesu wytwarzania oprogramowania na trzy fazy: ustaleń biznesowych, projektowania i planowania (Water); implementacji (Scrum) oraz testów SYS/UAT i dostarczania w ramach określonych realeasów (Fall).

Water Scrum Fall zakłada podział procesu wytwarzania oprogramowania na trzy fazy:
1. Faza ustaleń biznesowych, projektowania i planowania (Water).
2. Faza implementacji (Scrum).
3. Faza testów SYS/UAT i dostarczania w ramach określonych realeasów (Fall).

Jednocześnie jednak pojawia się pytanie: dlaczego akurat w fazie implementacji używana jest metodyka zwinna? Powszechna opinia na ten temat jest dość oczywista. Metodyki zwinne to domena praktyków, a praktycy znają się najlepiej na wytwarzaniu oprogramowania, czyli fazie implementacji. Ale czy tylko z tego powodu – w fazach planowania projektu czy Realease Management – nadal tak często używamy metody klasycznej? A może przyczyna jest bardziej złożona?

Popularność metodyk mieszanych

Najnowszy raport o stanie Scruma opublikowany przez ScrumAlliance – bazujący na danych z ponad 90 krajów – pokazuje bardzo ciekawe, a dla wielu dość zaskakujące, tendencje. W ostatnich latach, z roku na rok coraz mniej ankietowanych używa samego Scruma. W roku 2017 był to spektakularny spadek aż o 50% w stosunku do roku 2016. Jednocześnie, w tym samym okresie, znacząco wzrósł odsetek osób używających Scruma i innych metodyk. Nasuwa się pytanie. Jakie inne metodyki są coraz częściej używane oprócz lub wraz ze Scrum?

Klientom z jednej strony podoba im się zwinna idea dostarczania działającego oprogramowania, często chcą uczestniczyć w spotkaniach z zespołem, regularnie oglądać demo. Co więcej, uwielbiają pojęcie zwinności w kontekście ciągłych zmian i adaptacji. Daje im to poczucie (do)wolności w odniesieniu do zakresu prac, mogą czuć się zwolnieni z odpowiedzialności za własne pomysły. Z drugiej jednak strony projekt ma być dostarczony w ściśle określonym terminie, odgórnie określonym minimalnym zakresie oraz za ściśle określoną kwotę pieniędzy. Do tego „gotowe” oprogramowanie musi przejść odpowiednie testy integracyjne i UAT przeprowadzone przez zamawiającego. I tu pojawia się Water Scrum Fall.

Porównując dane z poprzednim raportem możemy wywnioskować odpowiedź na to pytanie. Z jednej strony widać wzrost popularności Kanban i Lean (łącznie 22%), jednak w największym stopniu (aż o 24%) wzrosła liczba respondentów korzystających z tradycyjnego Waterfall lub Waterfall i Agile (w połączeniu lub osobno). Czy mamy więc powrót do przeszłości? Cofamy się w rozwoju? A może jednak wykorzystujemy metodyki bardziej rozsądnie i procesy wytwórcze stają się bardziej dojrzałe? W tym miejscu zastanów się – Drogi Czytelniku – czy kiedykolwiek brałeś kiedyś udział w pełni zwinnym projekcie?

Wydeptana ścieżka

Wiele osób zastanawia się skąd się wzięło pojęcie Water Scrum Fall? Kto je wymyślił i czy jest to uporządkowana metodologia ze spisanymi, oficjalnymi założeniami. W końcu nawet Agile ma swój manifest i powiązane z nim 12 pryncypiów. Okazuje się, że nie ma jednego autora czy grupy autorów takiego podejścia do realizacji projektów. Nie ma zatem oficjalnych podręczników, spisanych ściśle reguł czy organizacji certyfikujących. Jest to dość naturalne podejście stosowane przez wielu praktyków z doświadczeniem w projektach klasycznych, jak i zwinnych.

Można w tym miejscu użyć analogii do ścieżki, która zostaje wydeptana na szlaku, którym ludziom najwygodniej jest się poruszać. Właśnie na takiej trasie powinien powstać „chodnik”. Czy kiedyś – w kontekście Water Scrum Fall – taki „chodnik” powstanie? Wydaje się, że to świetne pole do zagospodarowania, chyba że zamkniemy oczy i nadal będziemy twierdzić, iż jest to podejście niedojrzałe, stanowi jedynie pierwszy krok do zwinności. I tu wracamy do pytania zadanego na samym początku – Water Scrum Fall to inicjacja czy dojrzałość?

Marcin Sikorski,
menedżer z ponad 12 letnim doświadczeniem w obszarze wytwarzania oprogramowania; pełnił rolę programisty, lidera zespołu, ScrumMastera i Project Managera; a dziś szef developmentu w Monolit-IT.

Artykuł ukazał się na łamach Magazynu ITwiz nr. 3/2019.

Tagi

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 thought on “Water Scrum Fall: inicjacja w agile czy dojrzałość?”

  1. Moim zdaniem połączenie scrum’a i tradycyjnej metodyki to głos rozsądku i przejście od mody do rzeczywistości. Przecież w realnym życiu koszty i czas mają znaczenie. Jak uzyskać finansowanie mówiąc: nie wiem co, nie wiem na kiedy, ani nie wiem za ile, jedyne co wiem to to, że co dwa tygodnie będę raportował postęp prac (albo jego brak!). Z pozycji inwestora/sponsora brzmi to absurdalnie. Z całą pewnością musimy mieć zatem etap planowania i oszacowania kosztów. Dla mnie jest to jak powiedzenie sobie: budujemy dom jednorodzinny o powierzchni 130-180m2, 3 sypialnie, 2 łazienki, 1 kuchnia, potrzebujemy na to 12 miesięcy i 1 milion złotych. Potem już w sprintach projektujemy kondygnacje, rozkład pomieszczeń, dobieramy materiały i budujemy. Cały czas jednak powinniśmy mieć na uwadze warunki brzegowe. Słabo będzie jeśli na końcu wyjdzie nam stajnia na 10 0 koni, za 10 milionów i po upływie 3 lat 🙂 No chyba, że w międzyczasie wspólnie z inwestorem zmieniliśmy cel inwestycji 🙂
    Jestem dużym zwolennikiem agile o ile nam to pomaga dojść do celu. Jeśli mam się stać zakładnikiem zasad to wolę kierować się rozsądkiem a nie metodyką.