BranżaRynekPolecane tematy

Jesteśmy pod dużym wrażeniem tego, jak silna jest chęć do niesienia pomocy przez polskie firmy IT

Z Jackiem Siadkowskim, który – wraz z Danielem Di Giusto – kieruje Fundacją Tech To The Rescue, rozmawiamy o tym jak w praktyce wygląda pomoc udzielana w ramach kampanii #TechForUkraine; w jaki sposób i w których konkretnych obszarach firmy technologiczne mogą wspierać ukraińskie społeczeństwo oraz organizacje pozarządowe; oddźwięku ze strony polskich firm IT na wspomnianą kampanię; a także innych projektach realizowanych przez Tech To The Rescue.

Jesteśmy pod dużym wrażeniem tego, jak silna jest chęć do niesienia pomocy przez polskie firmy IT
Jacek Siadkowski fot. Piotr Waniorek

Jaki jest główny cel uruchomionej przez Fundację kampanii #TechForUkraine?

Jest nim udzielenie wsparcia społeczeństwu ukraińskiemu oraz organizacjom, które działają na rzecz obywateli Ukrainy w byciu silniejszym w obliczu zagrożenia wojną i jej następstwami. Fundacja Tech To The Rescue wybiera konkretny wycinek tego wsparcia.

Mocno wierzymy w to, że kluczowym graczem są właśnie organizacje pozarządowe. Dostarczają efektywną pomoc, a jednocześnie potrzebują technologii, aby nie marnować zasobów, działać na większą skalę i docierać do większej liczby ludzi. Nie jest nim rząd i niekoniecznie sami wolontariusze, tylko właśnie organizacje non-profit.

Coraz więcej organizacji non-profit zwraca się do nas np. o pomoc we wdrożeniu systemów CRM, aby nie tylko lepiej zarządzać grupą wspieranych beneficjentów, ale także wolontariuszami zaangażowanymi w działania fundacji. Jest również sporo zapytań o platformy umożliwiające łączenie imigrantów z różnego rodzaju wsparciem np. związanym z dostępem do wolontariuszy czy bardziej specjalistycznym, łączącym uchodźców ze wsparciem prawnym, medycznym czy tłumaczeniowym.

Jak praktycznie wygląda Wasza pomoc?

Wyszukujemy organizacje na Ukrainie, w Polsce, Rumunii, Mołdawii, Czechach, na Węgrzech i Słowacji. Sprawdzamy, które z nich potrzebują technologii i łączymy je z firmami technologicznymi chętnymi wdrożyć im lub zbudować – pro bono – niezbędne rozwiązanie technologiczne.

W jaki sposób firmy technologiczne mogą wspierać ukraińskie społeczeństwo obywatelskie i organizacje non-profit?

Sposobów jest bardzo dużo i każdy z nich jest istotny. Ważne jest np. to, aby firmy dawały możliwość wsparcia finansowego wybranym inicjatywom czy żeby odpowiednio reagowały gospodarczo wobec kontrahentów i partnerów. My natomiast skupiamy się na wykorzystaniu „supermocy”, które posiadają firmy technologiczne. Mają one talenty potrafiące np. sprawić, że pewne procesy normalnie wykonywane przez 50 osób, może – przy wsparciu automatyzacją – zrealizować 5. Dołączające do nas firmy technologiczne zachęcamy więc, aby udostępniały zespoły i angażowały się w budowę lub wdrożenie rozwiązań technologicznych organizacjom pozarządowym.

Czy masz wiedzę, które konkretnie obszary IT organizacji pozarządowych wymagają szczególnego wsparcia?

To akurat zmienia się wraz z ewolucją wydarzeń na Ukrainie. Kampanię #TechForUkraine uruchomiliśmy dzień przed wybuchem wojny, więc śledzimy potrzeby organizacji od samego początku. Na początku największe potrzeby związane były z zapewnieniem podstawowych usług dla uchodźców, typu schronienie czy możliwość transportu. Łączyliśmy więc potrzebujących z udzielającymi pomocy przy organizowaniu tego typu oddolnych rodzajów wsparcia.

Przeczytaj również
ServiceNow rozwija platformę pod kątem obserwowalności, kupuje Era Software

Od niedawna zaczęła się natomiast profesjonalizacja działań. Coraz więcej organizacji non-profit zwraca się do nas np. o pomoc we wdrożeniu systemów CRM, aby nie tylko lepiej zarządzać grupą wspieranych beneficjentów, ale także wolontariuszami zaangażowanymi w działania fundacji. Jest również sporo zapytań o platformy umożliwiające łączenie imigrantów z różnego rodzaju wsparciem np. związanym z dostępem do wolontariuszy czy bardziej specjalistycznym, łączącym uchodźców ze wsparciem prawnym, medycznym czy tłumaczeniowym.

Oczywiście są też bardzo duże potrzeby w zakresie cybersecurity, dlatego że powstające platformy przetwarzające dane są narażone na ich kradzież, więc trzeba je dobrze zabezpieczać. A ponieważ mamy też do czynienia ze zwykłymi cyberatakami, firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem są szczególnie poszukiwane podczas tej kampanii. Niedawno np. wspieraliśmy polskie stowarzyszenie Demagog walczące z dezinformacją, którego stronę hakerzy „położyli” na tydzień, szukaliśmy firmy, która pomogłaby ją „postawić” na nowo. W tym konkretnym projekcie pomogła firma Vazco z Wrocławia. Podobna sytuacja wydarzyła się z Ukraińskim Czerwonym Krzyżem.

Przy naszej współpracy wdrożono także chatbota, którego firma LiveChat przygotowała dla rządu po to, aby – w formie konwersacyjnego interfejsu – przekazywać uchodźcom informacje o podstawowych usługach publicznych. Wspieramy również projekt ukraina.gov.pl oraz budowę systemu dla NGO Forum czyli koalicji 150 profesjonalnych organizacji humanitarnych, działających w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Próbują one wymieniać się informacjami jakie są potrzeby poszczególnych NGO-sów i w jaki sposób efektywnie nieść pomoc. Mamy też przykłady oprogramowania, które wdrażamy w punktach recepcyjnych, aby lepiej zarządzać informacjami o tym, kto wjeżdża do Polski.

Tego typu projektów mamy ok. 40, a do ich realizacji udało nam się zaangażować ponad 60 firm.

Obecnie mamy zgłoszonych 540 firm, z czego 50% stanowią te z Polski. Jesteśmy więc pod dużym wrażeniem tego jak silna jest chęć do działania. Można wręcz powiedzieć, że mamy nawet pewne problemy, aby tę energię dobrze skanalizować. Zwłaszcza tuż po wybuchu wojny, nie mieliśmy aż takiej podaży, żeby łączyć tak wiele chętnych do pomocy firm. Obecnie staramy się z nimi rozmawiać, aby podtrzymywać to zaangażowanie.

W jaki sposób technicznie przebiega proces kojarzenia firm oferujących pomoc z organizacjami tej pomocy oczekującymi?

Odbywa się to siłami 7-osobowego zespołu Tech To The Rescue. Informujemy o naborze projektów w krajach naszego regionu i pozyskujemy organizacje pozarządowe, które potrzebują technologii. Obecnie dostajemy średnio 8-10 takich zapytań dziennie. Nasi analitycy kontaktują się z nimi, aby ustalić jaki rodzaj pomocy technologicznej jest potrzebny.

Na podstawie tych ustaleń – po pozytywnym zweryfikowaniu – przygotowywany jest brief projektu, udostępniany wszystkim firmom, które do nas dołączają. Jeśli konkretne firmy są zainteresowana projektem, nasi pracownicy przeprowadzają ostateczną weryfikację, czy dane organizacje rzeczywiście pasują do wskazanego projektu. Następnie łączymy te firmy z NGO-sami, dochodzi do spotkania, omówienia projektu i podjęcia decyzji o współpracy. Tu kończy się nasza rola.

Przeczytaj również
Za branżą IT udany rok, ale już teraz stoją przed nią globalne wyzwania

Jakich obszarów dotyczą projekty, którymi obecnie się zajmujecie?

Głównie cyberbezpieczeństwa, ale także budowy rozwiązań CRM do zarządzania wolontariuszami i beneficjentami, dostarczania uchodźcom różnego rodzaju usług oraz informacji, jak również projekty logistyczne. Jeden z nich dotyczy transportowania pacjentów onkologicznych z terytorium Ukrainy do Polski, gdzie znajdą opiekę w szpitalach.

Jaki jest oddźwięk ze strony polskich firm IT?

Fantastyczny. Obecnie mamy zgłoszonych 540 firm, z czego 50% stanowią te z Polski. Jesteśmy więc pod dużym wrażeniem tego jak silna jest chęć do działania. Można wręcz powiedzieć, że mamy nawet pewne problemy, aby tę energię dobrze skanalizować. Zwłaszcza tuż po wybuchu wojny, nie mieliśmy aż takiej podaży projektów, by zaangażować w nie tak wiele chętnych do pomocy firm. Obecnie staramy się z nimi rozmawiać, aby podtrzymywać to zaangażowanie i chęć niesienia pomocy, nawet jeśli nie mamy dla nich aktualnie odpowiednich projektów. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że problemy związane z konsekwencjami wojny w Ukrainie będą występować jeszcze przez wiele miesięcy.

W przestrzeni publicznej ostatnio coraz częściej pojawia się obawa, że ten wielki entuzjazm do niesienia pomocy Ukraińcom będzie z czasem słabł. Czy odbieracie już takie sygnały?

Na razie jeszcze nie. To co zauważamy, to fakt, że firmy są teraz mniej skłonne do działania spontanicznego, w stylu „ciśniemy i pracujemy po nocach”, a oczekują raczej pomagania w bardziej standardowy sposób, dobrze znany w świecie produkcji software’owych. Czyli kompletujemy sensowne zespoły, odpowiednio nimi zarządzamy itd.

Powiedziałeś, że firm zgłosiło się do Was 540, a ile organizacji non-profit i z jakich krajów?

NGO-sów zgłosiło się ponad sto. Projekty przychodzą z różnych krajów. Początkowo głównie z Polski, Rumunii, Czech czy Słowacji, ale obecnie zmobilizowała się także reszta Europy. Powoli też do trybu operacyjnego wracają już organizacje z samej Ukrainy. Mamy też np. dwie organizacje ze Stanów Zjednoczonych, z których jedna zajmuje się animowaniem społeczno-kulturalnym mniejszości ukraińskiej, a druga wspiera osoby LGBTQ+ i chce uruchomić projekt przyjęcia osób nieheteronormatywnych z Ukrainy w USA.

Widać sporą chęć do działania – nawet duże firmy, jak choćby Salesforce, zaczęły tworzyć własne produkty i propozycje rozwiązań. Takie inicjatywy są świetne, jednak wiążą się również z ryzykiem, że taki stworzony produkt może „wylądować w koszu”. Łatwo jest bowiem wykonać go przy pomocy wolontariuszy w dwa tygodnie, jednak największe wyzwanie polega na tym, aby utrzymać go przez kolejny rok. Z naszego doświadczenia wynika, że jeśli stoi za tym organizacja pozarządowa, mająca odpowiedni zespół, to potrafi z niego korzystać. Jeśli jest to produkt stworzony przez niezależnych wolontariuszy czy też zespoły firmowe, dla których nie jest to core biznesu, to często właśnie produkty takie odpadają. Zachęcamy więc do tego, aby budować różne rozwiązania, jednak w partnerstwie i mając z tyłu głowy, kto będzie ich operatorem, aby nie mnożyć bytów, tylko je modyfikować.

Przeczytaj również
Asseco z dwucyfrowymi wzrostami we wszystkich segmentach i sektorach działalności w I półroczu 2021 roku

Jakie projekty, poza kampanią #TechForUkraine, prowadzicie?

Nasz model działania polega na tym, że cały czas jesteśmy otwarci na pytania i pomysły ze strony NGO-sów. Poza tym, raz na jakiś czas uruchamiamy tematyczne kampanie, które pozwalają nam zmobilizować organizacje i firmy wokół konkretnych projektów. I tak jest z #TechForUkraine, ale w tym roku uruchomiliśmy także globalną kampanię, w której szukaliśmy organizacji, chcących budować rozwiązania zmniejszające cierpienie zwierząt hodowlanych i zwiększając szanse na przeżycie zwierząt zagrożonych wyginięciem.

Z kolei wśród projektów, które udało nam się już zakończyć wymieniłbym ten w Nikaragui, gdzie występuje duży problem z rakiem szyjki macicy. Tamtejszej organizacji, która jeździła po kraju autobusem i uczyła lokalne społeczności, jak dbać o zdrowie intymne, umożliwiliśmy współpracę z firmą z Pakistanu, która wykonała edukacyjną aplikację mobilną, dającą również możliwość umówienia się z lekarzem. W 2021 roku podobnych projektów mieliśmy 50. W tym roku zakładaliśmy zrobić ich 250, ale – biorąc pod uwagę #TechForUkraine – będzie ich pewnie dużo więcej.

Niedawno otrzymaliście grant od Google.org – na co konkretnie przeznaczone zostaną te pieniądze i przy jakich projektach wspierać Was będzie zespół Google.org?

Dostaliśmy od Google.org grant w wysokości 500 tys. dolarów. To wielkie wyróżnienie, dowód zaufania i wiary w naszą misję. Pieniądze przeznaczymy przede wszystkim na powiększenie zespołu – planujemy zatrudnić m.in. analityków biznesowych, dzięki którym proces łączenia firm z organizacjami będzie szybszy i sprawniejszy. Chcemy także zatrudnić lokalnych reprezentantów Tech To The Rescue w krajach ościennych. Będą to osoby mówiące w lokalnych językach, co zmniejszy próg wejścia dla lokalnych organizacji np. z Rumunii, Ukrainy czy Słowacji. To wszystko pomoże nam zwiększyć efektywność i utrzymać kampanię #TechForUkraine przez kolejny rok. Rozpoczęliśmy już pierwsze rekrutacje na nowe stanowiska.

Dodatkowo, zespół stypendystów Google będzie pracować razem z nami pro bono przez sześć miesięcy przy łączeniu projektów i skalowaniu naszych działań. Obecnie dogrywamy szczegóły współpracy, program stypendialny rozpocznie się w najbliższych dniach.

Grant od Google realizuje połowę naszego celu fundraisingowego – wciąż poszukujemy firm gotowych wspomóc nas finansowo. Nasz cel to bycie globalnym liderem w łączeniu NGOs-ów i firm technologicznych oraz zbudowanie modelu odpowiedzi na kryzys humanitarny, który posłuży w przypadku kolejnych kryzysów.

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.