Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska zacznie pobierać nowe cło od przesyłek o wartości do 150 euro sprowadzanych spoza Wspólnoty. Zmiana może wpłynąć na koszty zakupów, rentowność sprzedaży oraz sposób obsługi odpraw i zwrotów. Dla sklepów internetowych oznacza to konieczność uporządkowania danych produktowych i procesów logistycznych jeszcze przed szczytem sprzedażowym.

Od lipca zacznie obowiązywać tymczasowa opłata celna w wysokości 3 euro dla towarów importowanych do UE w ramach sprzedaży internetowej z krajów spoza Wspólnoty. Co istotne, będzie ona naliczana nie od paczki, lecz od pozycji wykazanych w zgłoszeniu celnym. W praktyce oznacza to, że koszt może być wyższy niż podstawowe 3 euro. Jeśli zamówienie obejmuje produkty należące do różnych kategorii taryfowych lub pochodzące z różnych krajów, w zgłoszeniu może pojawić się kilka pozycji, a każda z nich zostanie objęta oddzielną opłatą.
„Dobrym przykładem, by zilustrować sposób naliczania opłat jest odzież. Pięć takich samych koszulek w jednej przesyłce zostanie objętych jedną opłatą w łącznej wysokości 3 euro. Inaczej będzie jednak, gdy zamówienie obejmie towary wymagające odrębnego wykazania w zgłoszeniu. Klient może zamówić dwie pary spodni i zakładać, że poniesie opłatę w na poziomie 3 euro, ale jeśli jedna para jest wykonana z bawełny, a druga z poliestru, to mogą powstać dwie pozycje towarowe. Wówczas należność wyniesie już 6 euro. Ostateczny koszt stawki celnej będzie zależał od zawartości zamówienia i klasyfikacji poszczególnych towarów” – tłumaczy Kamil Wojdas, agent celny w Globkurier.
Uderzenie w model tanich zakupów
Zmiana może szczególnie mocno wpłynąć na segment tanich produktów sprowadzanych z Azji. Według danych Komisji Europejskiej, w 2025 roku do UE trafiło niemal 5,9 mld pozycji w przesyłkach niskiej wartości, a średnia wartość pojedynczego produktu wynosiła zaledwie 8,82 euro.
Przy tak niskich cenach dodatkowe 3 euro za pozycję mogą znacząco zwiększyć końcowy koszt zakupu i zmienić ekonomię sprzedaży wielu produktów. Dotyczy to zarówno globalnych platform zakupowych, jak i europejskich sklepów korzystających z magazynów zlokalizowanych poza UE.
Kluczowe będą dane o produktach
Nowe przepisy zwiększą znaczenie prawidłowej klasyfikacji towarów. Sprzedawcy będą musieli przekazywać dokładne informacje o produktach, w tym ich opis, kod taryfowy HS oraz kraj pochodzenia. Nieprecyzyjne opisy, takie jak „akcesoria”, „części” czy „gadżety”, mogą utrudniać odprawę celną, prowadzić do błędów w naliczaniu należności, a nawet wydłużać czas dostawy.
Eksperci podkreślają, że dla sklepów internetowych kluczowe stanie się uporządkowanie katalogów produktowych i integracji z operatorami logistycznymi. Bez odpowiednich danych trudno będzie poprawnie wyliczyć całkowity koszt zamówienia jeszcze na etapie zakupu.
Zwroty staną się bardziej skomplikowane
Zmiany obejmą również proces zwrotów. Po wejściu nowych regulacji przedsiębiorcy nie będą mogli korzystać z uproszczonych procedur anulowania zgłoszeń celnych dla części przesyłek. Oznacza to więcej formalności i potencjalnie wyższe koszty obsługi zwrotów.
Może to być szczególnie odczuwalne dla branż, w których zwroty są częścią modelu biznesowego, takich jak moda, elektronika użytkowa czy akcesoria.
Kolejny etap reformy unii celnej
Nowe cło jest częścią szerszej reformy unii celnej i odpowiedzią Brukseli na gwałtowny wzrost liczby tanich przesyłek trafiających do Europy. Według Komisji Europejskiej, tylko w 2024 roku do UE dotarło około 4,6 mld przesyłek o wartości do 150 euro, czyli średnio 12 mln dziennie.
Celem zmian jest nie tylko zwiększenie kontroli nad importem, ale także wyrównanie warunków konkurencji między europejskimi sprzedawcami a platformami spoza UE, które często korzystają z przewag kosztowych wynikających z różnic regulacyjnych.
Dla właścicieli sklepów internetowych oznacza to jedno: przygotowania do nowych zasad warto rozpocząć już teraz. „Przy większej liczbie zamówień trudniej testować nowe procedury, poprawiać opisy produktów czy zmieniać komunikację ceny w koszyku. Dlatego przygotowanie do nowych zasad powinno zacząć się odpowiednio wcześnie, by zdążyć przed sezonem promocji i zakupów świątecznych. Gdy wolumen sprzedaży będzie wysoki, wdrażanie procedur będzie dużym wyzwaniem” – podsumowuje Kamil Wojdas.






