CDORynek

Nowe technologie i edukacja. Jak uczyć dzieci świata, który już istnieje

Felieton

W tym samym tygodniu, w którym ponad sześćdziesiąt tysięcy osób ukończyło kurs AI organizowany przez Google i SGH, usłyszałem od dyrekcji jednej ze szkół, że w klasach I-IV „informatyki nigdy nie będzie”.

Nowe technologie i edukacja. Jak uczyć dzieci świata, który już istnieje

Zostałem zaproszony na spotkanie z dyrekcją szkoły w Warszawie. Rozmowa dotyczyła programu nauczania i kierunku, w jakim szkoła chce się rozwijać. Jednym z filarów tej wizji jest ograniczenie obecności informatyki. W zamian za więcej zajęć indywidualnych, natury, relacji i nauki poza ekranem.

To brzmi rozsądnie. Sam uważam, że dzieci nie potrzebują więcej czasu przed ekranami. Problem w tym, że bardzo często mylimy dwie zupełnie różne rzeczy.

Nie rozmawiamy przecież o tym, czy siedmiolatek powinien spędzać pięć godzin dziennie z tabletem. Rozmawiamy o tym, czy ma rozumieć świat, w którym będzie żył przez kolejne kilkadziesiąt lat.

Kiedy zapytałem o miejsce kompetencji cyfrowych w programie szkoły, usłyszałem argument, który wraca wyjątkowo często. Informatyka jako osobny przedmiot nie jest już potrzebna. Nie jest potrzebne zatrudnianie wykwalifikowanego nauczyciela do konkretnego przedmiotu jak „Informatyka” bo kompetencje cyfrowe przenikają przecież wszystkie dziedziny. Matematyka, język polski, przyroda, nawet wychowanie fizyczne korzystają z aplikacji, danych czy narzędzi cyfrowych. Niech więc dzieci uczą się tego przy okazji.

Rozumiem tę logikę. Nie podzielam jednak wniosku.

Każde dobrze działające przedsięwzięcie ma osobę odpowiedzialną za jego przebieg. Kogoś, kto ma plan i bierze odpowiedzialność za efekt. Gdy odpowiedzialność rozkłada się na wszystkich, w praktyce nie ponosi jej nikt. Kompetencje cyfrowe „przy okazji” sprowadzają się do przygotowania prezentacji, wyszukania informacji w internecie albo aplikacji liczącej czas biegu na WF-ie. To nie jest edukacja cyfrowa tylko korzystanie z narzędzi.

Żyjemy równocześnie w dwóch światach. Pierwszy jest fizyczny. Istniał przed nami i będzie istniał długo po nas. Drugi stworzyliśmy sami. To świat cyfrowy, którego rozwój i jakość zależy od nas. Jeśli przestaniemy go rozumieć, zaczniemy z niego jedynie bezrefleksyjnie korzystać.

Oczywiście są zwolennicy podejścia „dzieci nauczą się same” i przywołują eksperyment Sugaty Mitry „Hole in the Wall”. W 1999 roku w ścianie oddzielającej biuro od slumsów w Delhi umieszczono komputer z dostępem do internetu. Dzieci, które nigdy wcześniej go nie widziały, w ciągu kilku dni nauczyły się z niego korzystać, a później uczyły siebie nawzajem. Eksperyment pokazał coś niezwykle ważnego, że dzieci mają ogromną zdolność do samodzielnego odkrywania technologii. Ale nie pokazał czegoś co dziś jest absolutnie istotne, że same nauczą się rozpoznawać manipulację, chronić swoją prywatność czy dostrzegać zagrożenia.

Dlatego nikt rozsądny nie powie, że nie trzeba uczyć dzieci czytania, bo przecież będą czytać na historii, biologii i matematyce. Owszem, z czasem same nauczą się składać litery. Ale czy będą rozumiały tekst? Czy odróżnią fakt od manipulacji? Czy ocenią wiarygodność źródła?

Z technologią jest dokładnie tak samo. Samo korzystanie z niej nie oznacza jeszcze, że się ją rozumie.

Rodzice najmłodszych uczniów mówili o czymś znacznie prostszym. O przygotowaniu dzieci do zmian, które już nastąpiły. O sytuacjach, w których brak podstawowej wiedzy zaczyna wykluczać z dodatkowych zajęć, projektów czy zwyczajnego funkcjonowania w grupie rówieśniczej.

I właśnie tutaj mam największy problem z całą dyskusją.

Można ograniczać czas przed komputerem. Można i należy dyskutować o smartfonach w szkołach. Można nawet spierać się o to, jak powinny wyglądać lekcje informatyki. Ale nie warto udawać, że świat cyfrowy poczeka. Nie poczeka. Tu problemem nie będzie to, że dzieci poznają świat cyfrowy. Problemem będzie sytuacja, w której świat cyfrowy pozna lepiej nasze dzieci, niż one poznają jego.

Nie uczmy dzieci bać się technologii. Uczmy je rozumieć ją na tyle dobrze, by to one wykorzystywały technologię, a nie technologia wykorzystywała ich niewiedzę.

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *