Smartfon odpowiada już za około 60% ruchu w polskich sklepach internetowych. Dane Luigi’s Box pokazują jednak, że o sprzedaży nie decyduje wyłącznie urządzenie, z którego korzysta klient. Najwyżej konwertują przede wszystkim precyzyjne zapytania dotyczące konkretnych produktów i potrzeb. Smartfon stał się podstawowym narzędziem zakupowym Polaków. Według danych Luigi’s Box, około 60% sesji w polskich e-sklepach odbywa się na telefonach, podczas gdy komputery odpowiadają za blisko 40% ruchu, a tablety za mniej niż 1%. Wspomniana analiza obejmuje sklepy z 17 branż korzystające z wyszukiwania wewnętrznego. Najbardziej mobilna jest branża modowa Udział smartfonów wyraźnie różni się w zależności od branży. Najwyższy jest w sklepach: modowych - ok. 69% ruchu, kosmetycznych - 67%, z zabawkami - 66%. Znacznie mniej mobilne są księgarnie internetowe i sklepy z grami, gdzie telefony odpowiadają za około 30% ruchu. W segmencie zaopatrzenia przemysłowego jest to 32%, a w sklepach z elektroniką użytkową - około 45%. Latem zmieniają się zapytania klientów Analiza czterech sezonów letnich z lat 2023-2026 nie pokazuje wyraźnego wakacyjnego wzrostu udziału urządzeń mobilnych. W 2026 roku smartfony odpowiadały za 63,5% ruchu w maju, około 62% w czerwcu i niespełna 60% w lipcu. Latem zmienia się natomiast sposób wyszukiwania produktów. Udział zapytań opisowych wzrasta z około 16,8% do 17,5% wszystkich wyszukiwań. Klienci częściej opisują więc konkretną potrzebę, wpisując np. „mata do opalania”, „basen stelażowy” czy „dwuczęściowy strój kąpielowy dla dziewczynki”, zamiast szukać wyłącznie nazw produktów. Analiza sklepów z sektora beauty pokazuje jeszcze jedną zależność: najczęściej wyszukiwane frazy niekoniecznie najlepiej konwertują. Dużą popularnością cieszą się nazwy marek oraz ogólne hasła, takie jak „szampon” czy „tusz do rzęs”, ale wyższą konwersję generują precyzyjne zapytania dotyczące konkretnych produktów, zwłaszcza dermokosmetyków. "Największą wartość często mają nie najpopularniejsze, lecz najbardziej konkretne zapytania. Klient, który wpisuje dokładną nazwę produktu albo opisuje konkretną potrzebę, jest zwykle bliżej decyzji zakupowej. Dlatego sklepy powinny oceniać wyszukiwarkę nie tylko przez liczbę zapytań, ale przede wszystkim przez to, które z nich prowadzą do zakupu" - komentuje Marta Kwiatkowska, Country Manager Luigi’s Box. Dane sugerują więc, że dla e-commerce coraz ważniejsze staje się rozumienie intencji zakupowej, a nie tylko analiza popularności poszczególnych fraz. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy klienci coraz częściej formułują zapytania opisowo, oczekując od wyszukiwarki znalezienia rozwiązania konkretnego problemu.