CIOPolecane tematy
BLIK: o budowaniu niezawodnego, data‑driven systemu płatności
Z Grzegorzem Laudy, CTO w BLIKU rozmawiamy o budowie infrastruktury, która obsługuje średnio ok. 8 mln transakcji dziennie, a rocznie przetwarza niemal 2,9 mld operacji o wartości ponad 441 mld zł, więc środowisko IT musi działać jak infrastruktura krytyczna; braku marginesu na błąd; przygotowaniu środowiska IT na ekspansję zagraniczną oraz roli firm takich, jak BLIK w świecie Agentic Commerce, Embedded Finance i płatności inicjowanych przez AI.

Jest Pan stosunkowo niedawno w roli CTO BLIKA. Jakie były największe zaskoczenia lub potwierdzenia oczekiwań co do skali i złożoności technologicznej tej firmy?
Byłem świadomy skali BLIKA. Przez lata doradzałem instytucjom finansowym w regionie i obserwowałem ten system z zewnątrz – najpierw w Accenture, potem w BCG Platinion. Wiedziałem, że mówimy o rozwiązaniu, które jest jednym z najważniejszych elementów polskiego rynku płatności. Ale są rzeczy, które trzeba zobaczyć od środka, by je zrozumieć.
Pierwsze pozytywne zaskoczenie to dyscyplina inżynieryjna zespołu. W systemie, który w rekordowym dniu obsłużył ponad 11 mln transakcji, a w całym 2025 roku przetworzył niemal 2,9 mld operacji o wartości ponad 441 mld zł, margines błędu jest praktycznie zerowy. Przy takiej skali nie ma miejsca na przypadkowość.
Każdy element architektury, proces wdrożeniowy, monitoring, model bezpieczeństwa czy sposób współpracy z bankami musi być projektowany z myślą o bardzo wysokiej dostępności i odporności. W płatnościach technologia jest dobra wtedy, kiedy użytkownik jej nie zauważa. Po prostu płaci, potwierdza transakcję i idzie dalej.
Drugie zaskoczenie to złożoność koordynacyjna. BLIK nie jest klasycznym FinTech’em, w którym jeden właściciel podejmuje decyzje technologiczne i buduje produkt w izolacji. To standard współtworzony z bankami, agentami rozliczeniowymi, partnerami technologicznymi i całym regulacyjnym otoczeniem rynku finansowego. Każdy uczestnik tego ekosystemu ma własną architekturę, własne procesy, priorytety i wymagania bezpieczeństwa.
Jeden z naszych priorytetów technologicznych to przygotowanie ekspansji zagranicznej. Musimy budować system centralny na tyle elastyczny, by można go było adaptować do lokalnych realiów bez rekonfigurowania od podstaw.
Z kolei największym potwierdzeniem moich oczekiwań było z kolei tempo wzrostu. BLIK odnotowuje stabilne wzrosty nawet dziś, po ponad 11 latach obecności na rynku. Jako CTO patrzę na BLIKA jak na system, który musi jednocześnie być stabilny jak infrastruktura krytyczna i elastyczny jak nowoczesna platforma cyfrowa.
Jaka jest obecnie strategia technologiczna BLIKA na najbliższe 2-3 lata?
Na obecnym etapie rozwoju organizacji koncentrujemy się przede wszystkim na zapewnieniu odpowiedniej wydajności i dostępności systemów, dalszym wzmacnianiu bezpieczeństwa oraz rozwoju rozwiązań, które umożliwią nam wprowadzanie nowych usług i rozwój działalności na kolejnych rynkach.
Mamy kilka priorytetowych tematów. Pierwszy z nich to skalowalność i niezawodność przy rosnącym wolumenie. Gdy mówimy o stałym zwiększaniu liczby transakcji, mówimy też o „podnoszeniu” szczytów, a sięgają już nawet 11 mln operacji dziennie. Dlatego musimy mieć architekturę, która absorbuje ten wzrost bez degradacji doświadczenia użytkownika.
W płatnościach nie ma ważniejszego parametru niż zaufanie. Inwestujemy więc w monitoring, automatyzację, testy odpornościowe, observability i procesy, które pozwalają nam reagować zanim użytkownik odczuje problem. To szczególnie ważne w kontekście regulacji takich jak DORA. Ale dla nas nie jest wyłącznie Compliance. Czujemy wysoką odpowiedzialność za infrastrukturę, z której korzystają miliony osób.
Kolejny priorytet technologiczny to przygotowanie ekspansji zagranicznej – Rumunia, Słowacja, a docelowo strefa euro. Każdy rynek oznacza nowe wymagania regulacyjne, inne architektury bankowe, inne standardy integracji i inne modele współpracy z partnerami.
W Agentic Commerce, Embedded Finance, płatnościach inicjowanych przez AI wartość migruje do tego, kto kontroluje interfejs użytkownika i warstwę orkiestracji transakcji. Lokalny schemat A2A może zostać sprowadzony do roli anonimowego pośrednika procesu.
Musimy budować system centralny na tyle elastyczny, by można go było adaptować do lokalnych realiów bez rekonfigurowania od podstaw. To oznacza większą modularność, lepsze API, automatyzację procesów integracyjnych i architekturę, która wspiera szybkie, ale kontrolowane wdrożenia.
Trzeci priorytet to Data Platform i AI. Przy takiej skali są jednym z fundamentów biznesu. Posiadamy unikalny zbiór danych o zachowaniach płatniczych Polaków w czasie rzeczywistym i chcemy wykorzystywać ten zasób w takich obszarach, jak Fraud Detection, personalizacja, operacyjny monitoring, analiza jakości usług, wsparcie partnerów i decyzje produktowe.
Nie interesuje nas Data-Driven jako slogan. Chcemy być organizacją, w której dane pomagają podejmować lepsze decyzje szybciej, ale w sposób odpowiedzialny, zgodny z regulacjami i z poszanowaniem prywatności użytkowników.
Jak w BLIKU wygląda równowaga między utrzymaniem ekstremalnej niezawodności i wydajności systemu a wprowadzaniem innowacji?
W naszej branży innowacja, która obniża niezawodność, nie jest innowacją, a dodatkowym ryzykiem. Dlatego nowe rozwiązania muszą przejść przez rygorystyczne testy, analizę wpływu na ekosystem, ocenę bezpieczeństwa, przygotowanie operacyjne, monitoring i scenariusze awaryjne. Przy dużej skali nie można wdrażać zmian w trybie „zobaczymy, co się stanie”.
Przy tym jesteśmy dalecy od używania stabilności jako wymówki dla braku rozwoju. Rynek płatności zmienia się bardzo szybko. Wystarczy przejrzeć tematy, które regularnie pojawiają się na Państwa portalu: płatności natychmiastowe oparte o blockchain, Agentic Commerce, cyfrowe portfele, otwarta bankowość, europejska interoperacyjność czy wykorzystanie AI.
Rosną oczekiwania użytkowników, zmieniają się kanały sprzedaży, pojawia się presja interoperacyjności w Europie. Dlatego naszym zadaniem jest budowanie takiej architektury i takiego modelu pracy, w którym bezpieczeństwo i szybkość nie są przeciwieństwami.
Rosną też oczekiwania użytkowników, zmieniają się kanały sprzedaży, pojawia się presja interoperacyjności w Europie. Dlatego naszym zadaniem jest budowanie takiej architektury i takiego modelu pracy, w którym bezpieczeństwo i szybkość nie są przeciwieństwami.
BLIK jest często wskazywany jako jedna z najbardziej Data-Driven organizacji w polskim sektorze finansowym. Jak wygląda Państwa podejście do zarządzania danymi?
Zacznę od doprecyzowania. Nie mamy dostępu do danych pozwalających identyfikować konkretnych użytkowników – te informacje pozostają po stronie banków. Pracujemy na ogromnej skali danych transakcyjnych, ale zagregowanych i zanonimizowanych. To nie jest ograniczenie, które obchodzimy. To świadomy fundament naszego modelu. Jesteśmy organizacją sterowaną danymi na poziomie systemu i całego rynku, a nie na poziomie pojedynczej osoby, i właśnie to czyni nasze podejście skalowalnym i godnym zaufania.
W 2025 roku średnio przetwarzaliśmy ok. 8 mln transakcji dziennie, czyli mniej więcej 92 płatności na sekundę, a w rekordowym dniu było to blisko 11 mln operacji. Z systemu aktywnie korzysta dziś blisko 21 mln użytkowników, a e-commerce odpowiada za niemal 50% wszystkich operacji. To skala, przy której zarządzanie danymi w czasie rzeczywistym przestaje być wyborem, a staje się warunkiem sprawnego prowadzenia systemu.
W praktyce rozdzielamy dwie warstwy. Pierwsza to telemetria operacyjna w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Ma na celu przeciwdziałanie fraudom, monitorowanie wydajności, dostępności i bezpieczeństwa. Tu liczy się natychmiastowość: anomalie i incydenty trzeba widzieć w sekundach, a nie w raportach następnego dnia, bo przy 92 transakcjach na sekundę nawet krótkie okno reakcji ma znaczenie.
Druga warstwa to analityka w czasie zbliżonym do rzeczywistego, służąca rozumieniu trendów i ocenie wpływu nowych usług, jak zmienia się zachowanie po wprowadzeniu funkcji, czy adopcja idzie w zakładanym kierunku, gdzie pojawiają się wąskie gardła. Architektura jest zdarzeniowa (event-driven – przyp. red.), bo to jedyny rozsądny sposób obserwowania systemu tej wielkości na bieżąco.
Nasze dane pozwalają analizować jak zmienia się aktywność w e-commerce, które segmenty handlu rosną najszybciej, jak rozwijają się marketplace’y, jak wygląda sezonowość zakupów czy zainteresowanie określonymi kategoriami. W oparciu o nie decydujemy o rozwoju BLIKA.
Dużą wartością są dla nas obserwacje dotyczące zachowań całego rynku, ale znów na poziomie zagregowanym. Widzimy, jak zmienia się aktywność w e-commerce, które segmenty handlu rosną najszybciej, jak rozwijają się marketplace’y, jak wygląda sezonowość zakupów czy zainteresowanie określonymi kategoriami, np. podróżami, wydarzeniami czy rozrywką. To pozwala nam podejmować decyzje o rozwoju BLIKA.
Jakie największe wartości biznesowe udało się wyciągnąć z analizy danych w ostatnich latach, np. w obszarze personalizacji, wykrywania fraudów, optymalizacji UX?
Gdybym miał wskazać jedną rzecz, powiedziałbym: więcej konkretów. Dane pozwalają nam szybko zweryfikować, czy dany kierunek rozwoju rzeczywiście odpowiada na potrzeby rynku, zanim zainwestujemy w niego na poważnie. W płatnościach to szczególnie istotne.
O sukcesie zwykle decydują drobne elementy procesu: jeden krok mniej przy potwierdzeniu, lepsza obsługa błędu, krótszy czas odpowiedzi, a nie spektakularne zmiany. Najlepszym dowodem, że to podejście działa, jest tempo, w jakim przyjmują się nowe usługi: płatności odroczone i powtarzalne urosły w 2025 roku skokowo, bo na każdym etapie weryfikowaliśmy na danych, co wyraźnie zwiększa wartość koszyka i częstotliwość zakupów, zamiast zgadywać.
Drugi, największy obszar wartości to bezpieczeństwo. Przy blisko 3 mld operacji rocznie możliwość szybkiego wychwytywania nietypowych zdarzeń i obserwowania, jak zmieniają się schematy nadużyć, jest po prostu niezbędna. Ta perspektywa sieciowa pozwala reagować na nowe wektory fraudu wcześniej, niż byłoby to możliwe z poziomu pojedynczego uczestnika. Nabiera to dodatkowego znaczenia w świetle dyrektywy PSD3/PSR.
Personalizacja w naszym wydaniu ma charakter kontekstowy i produktowy, a nie profilujący. Najlepszy przykład to płatności odroczone: klientom, którzy korzystają z BLIK Płacę Później, możemy zaproponować odroczenie płatności w momencie, gdy jest ono faktycznie przydatne, a wkrótce również rozłożenie jej na raty. To jest dopasowanie właściwej usługi do właściwego kontekstu transakcyjnego.
Płatność przestaje być osobnym krokiem, stają się częścią doświadczenia zakupowego. Technologicznie wymaga to dobrej integracji, wysokiej dostępności i maksymalnie prostego procesu po stronie użytkownika, a to są dokładnie te kompetencje, które już mamy.
Dane kształtują też wprost naszą roadmapę. Płatności zbliżeniowe stanowiły w 2025 roku niemal 50% operacji stacjonarnych i to tylko utwierdziło naszą decyzję o rozszerzeniu zbliżeniowego BLIKA na urządzenia z iOS. Te planujemy uruchomić jeszcze w 2025 roku z wybranymi bankami, a z kolejnymi w roku przyszłym.
Jakie trzy, największe trendy technologiczne i regulacyjne widzi Pan w obszarze płatności?
Każdy z trendów ma jednocześnie wymiar technologiczny i regulacyjny. W płatnościach trudno już te dwa światy rozdzielić.
Pierwszy to europejska interoperacyjność i suwerenność płatnicza systemów A2A. Silne, lokalne schematy account-to-account – BLIK w Polsce, Bizum w Hiszpanii, MB WAY w Portugalii, Bancomat we Włoszech, Vipps w krajach nordyckich czy Wero – przestają działać wyłącznie w granicach jednego kraju i zaczynają się ze sobą łączyć.
BLIK dołączył do tej współpracy w ramach sojuszu EuroPA, który obejmuje już dziś ok. 130 mln użytkowników w 13 krajach. W 2026 roku mają być możliwe transfery P2P pomiędzy kolejnymi platformami. Po stronie technologicznej kluczowa jest standaryzacja: nie tylko interfejsy między schematami, ale też wspólne europejskie standardy w warstwie akceptacji, jak CPACE w płatnościach zbliżeniowych.
Po stronie regulacyjnej ten kierunek wzmacniają rozporządzenie o płatnościach natychmiastowych oraz prace nad cyfrowym euro. Wszystko to wpisuje się w strategiczny cel autonomii płatniczej Europy.
Drugi trend to Agentic Commerce i pojawiające się pytanie, jaką rolę odegra w nim infrastruktura płatnicza. Agenci AI zaczynają nie tylko porównywać i rekomendować produkty, ale finalizować transakcje w imieniu użytkownika. Systemy kartowe pracują nad własnymi ramami uwierzytelniania i autoryzacji takich transakcji. Równolegle powstają otwarte protokoły branżowe, które definiują, jak agent zbiera zgodę i mandat użytkownika w momencie zakupu.
Strategiczne pytanie dla schematu A2A brzmi, czy stajemy się rozpoznawalną, zaufaną metodą płatności i warstwą autoryzacji wewnątrz tych protokołów, czy ryzykujemy zepchnięcie do roli technicznego pośrednika. Tu ważne są też kwestie regulacyjne – tożsamość i uwierzytelnianie agenta, mandaty i zgody, odpowiedzialność za transakcję inicjowaną przez AI – które splatają się z PSR/PSD3 i AI Act.
Trzeci trend to płatności natychmiastowe oparte na blockchainie i stablecoinach, szczególnie w rozliczeniach poza Europą. Wewnątrz strefy euro mamy doskonałe szyny natychmiastowe, np. SCT Inst. Prawdziwa luka jest w płatnościach transgranicznych poza UE oraz w rozliczeniach maszyna-do-maszyny, gdzie liczą się koszt, programowalność i ciągłość 24/7. Widać to już w warstwie agentowej, gdzie rozliczenia projektuje się jako wielotorowe – kartami, rachunkami i stablecoinami.
Ramy regulacyjne dla tego trendu w Europie tworzy MiCA, a styk z płatnościami porządkują PSD3/PSR, m.in. traktowanie tokenów e-pieniądza jako usług płatniczych. To obszar, który dla operatora takiego jak BLIK jest raczej szansą na nowe scenariusze transgraniczne.
Które z trendów uważa Pan za największą szansę, a które za największe wyzwanie dla BLIKA?
Największą szansą jest dla mnie europejska interoperacyjność płatności natychmiastowych. Polska jest bardzo zaawansowanym rynkiem płatności mobilnych, a BLIK ma model, który udowodnił skuteczność w masowej skali.
Jednocześnie dyskusja o cyfrowym euro i przyszłym kształcie europejskich płatności sprawia, że coraz więcej uwagi poświęca się temu, jak lokalne systemy powinny ze sobą współpracować. Jeśli rynek europejski będzie zmierzał w stronę łączenia silnych systemów krajowych, a wszystko na to wskazuje, to BLIK może wnieść bardzo praktyczne doświadczenie – jak zbudować rozwiązanie powszechne, proste i zarazem głęboko zintegrowane z sektorem bankowym. To rzadka kombinacja i akurat tu mamy realną przewagę.
Drugą, dużą szansą są nowe scenariusze płatności, czyli szeroko rozumiane Embedded Finance: płatności powtarzalne, odroczone i ratalne, płatności wbudowane w ekosystemy marketplace’owe, social commerce czy rozwiązania dla merchantów. Płatność przestaje być osobnym krokiem, stają się częścią doświadczenia zakupowego. Technologicznie wymaga to dobrej integracji, wysokiej dostępności i maksymalnie prostego procesu po stronie użytkownika, a to są dokładnie te kompetencje, które już mamy.
Największe wyzwanie ma dwie warstwy. Pierwsza jest operacyjna: tempo zmian przy jednoczesnym utrzymaniu zaufania. Do tego dochodzi rosnąca złożoność regulacyjna i wymagania, które trzeba spełniać równolegle z rozwojem produktu. Druga warstwa wyzwania jest strategiczna i, moim zdaniem, ważniejsza.
W nowych obszarach – Agentic Commerce, Embedded Finance, płatnościach inicjowanych przez AI – wartość migruje do tego, kto kontroluje interfejs użytkownika i warstwę orkiestracji transakcji. Ryzyko dla każdego lokalnego schematu A2A polega na tym, że może zostać sprowadzony do roli anonimowego pośrednika procesu, podczas gdy relację z klientem przejmie ktoś inny.
Musimy aktywnie zadbać o to, by BLIK pozostał rozpoznawalną, świadomie wybieraną metodą płatności i zaufaną warstwą autoryzacji wewnątrz tych nowych protokołów, m.in. tam, gdzie liczą się tokenizacja i bezpieczne poświadczenia, od płatności zbliżeniowych po transakcje agentowe.
Jakie największe projekty cyfrowej transformacji realizowaliście lub realizujecie obecnie?
Za jeden z najważniejszych projektów uznałbym rozwój płatności zbliżeniowych BLIK i prace związane z ich udostępnieniem na urządzeniach z systemem iOS. Przez lata ekosystem Apple był dla rozwiązań tego typu znacznie bardziej wymagający niż Android.
Niedawne uzyskanie przez naszego partnera technologicznego Verestro certyfikacji EMVCo dla komponentu płatniczego wykorzystującego otwartą architekturę NFC w iOS było ważnym krokiem. Otworzyło drogę do wdrażania płatności zbliżeniowych BLIK bezpośrednio w aplikacjach bankowych.
Od strony technologicznej rozwiązanie jest gotowe, a dalsze prace koncentrują się na integracjach i wdrożeniach po stronie banków. To przykład projektu, w którym zmiana regulacyjna i technologiczna przełożyła się na konkretne możliwości dla użytkowników.
Jaka jest chmurowa strategia BLIKA? Korzystacie z jednego dostawcy, multicloud, czy hybrid cloud?
Nasza strategia jest świadomie hybrydowa. Korzystamy zarówno z rozwiązań chmurowych, jak i własnej infrastruktury, dobierając technologię do charakteru konkretnego zastosowania. Rdzeń systemu pozostaje on-premise, ponieważ odpowiada za obsługę krytycznej infrastruktury płatniczej o znaczeniu systemowym. W takich obszarach równie istotne jak wydajność są niezawodność, bezpieczeństwo i zgodność z wymaganiami regulacyjnymi.
Chmurę wykorzystujemy tam, gdzie jej elastyczność i skala przynoszą wymierne korzyści, m.in. w obszarze analityki danych. Jednocześnie zwracamy dużą uwagę na zachowanie przenośności rozwiązań i ograniczanie nadmiernej zależności od jednego dostawcy. Z perspektywy doświadczeń mogę powiedzieć, że największym wyzwaniem przy takich projektach rzadko jest sama technologia. Znacznie więcej pracy wymaga uporządkowanie danych, procesów i zasad ich wykorzystania.
W jakich obszarach BLIK najintensywniej wykorzystuje dziś sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe? Jakie są wymierne ich efekty?
Mam wrażenie, że cała branża przechodzi dziś z etapu zachwytu nad możliwościami AI do etapu bardziej pragmatycznych pytań o zastosowanie tej technologii. Coraz częściej liczy się nie to, czy organizacja korzysta z AI, ale gdzie wykorzystuje ją w sposób uzasadniony i jaki efekt dzięki temu osiąga. W sektorze płatności szczególnego znaczenia nabierają przy tym bezpieczeństwo, jakość danych, odporność operacyjna i zgodność regulacyjna.
Z perspektywy BLIKA największy potencjał widzimy dziś w trzech obszarach. Pierwszy, najważniejszy to bezpieczeństwo i przeciwdziałanie nadużyciom. Tu widzimy naturalne miejsce dla uczenia maszynowego. Mówimy o wykrywaniu nietypowych wzorców w ogromnym strumieniu zdarzeń, w czasie zbliżonym do rzeczywistego.
Drugi obszar to monitorowanie i obserwowalność systemów – wykrywanie anomalii operacyjnych, przewidywanie potencjalnych problemów z wydajnością czy dostępnością, zanim wpłyną na użytkowników. Trzeci to automatyzacja wybranych procesów operacyjnych, gdzie AI odciąża zespoły w powtarzalnych, dobrze zdefiniowanych zadaniach.
Analizujemy i testujemy różne modele, zarówno hostowane w chmurze, jak i on-premise, a wybór nie jest dogmatyczny. Dobieramy model w zależności od kontekstu i charakteru danych, tak aby zachować ich bezpieczeństwo i poufność.
Jakie są największe bariery i ryzyka we wdrażaniu AI w regulowanym środowisku płatniczym i jak je adresujecie?
Jedną z pierwszych barier jest możliwość wyjaśnienia działania modelu. W środowisku regulowanym każda decyzja musi być możliwa do uzasadnienia, a sposób działania modelu powinien być zrozumiały i możliwy do zweryfikowania. To oznacza konkretne kompromisy.
Czasem świadomie wybieramy rozwiązanie prostsze i bardziej przejrzyste zamiast modelu, który osiąga nieco lepsze wyniki, ale działa jak „czarna skrzynka”, szczególnie tam, gdzie decyzja bezpośrednio wpływa na użytkownika. W płatnościach sama skuteczność nie zawsze jest najważniejsza. Równie istotne jest zrozumienie, skąd wzięła się dana decyzja.
Druga kwestia to jakość danych i ryzyko biasu. W praktyce dwie strony tej samej monety. Model uczy się na tym, co dostaje. Jeśli dane są niepełne lub skrzywione, tak samo skrzywione będą decyzje. W anty-fraudzie bias to nie abstrakcja, to konkretne segmenty transakcji czy użytkowników systematycznie częściej blokowane fałszywym alarmem. Patrzymy więc nie tylko na zagregowaną skuteczność, ale i na to, jak model zachowuje się w różnych przekrojach, a jakość oraz reprezentatywność danych traktujemy jako osobny przedmiot kontroli.
Trzeci obszar to zgodność i odporność operacyjna, które trzeba projektować od początku. AI musi mieścić się w ramach PSD3/PSR, AI Act i przepisów o ochronie danych, a nie odwrotnie. Z perspektywy DORA model AI to element infrastruktury ICT jak każdy inny. Jeśli korzystamy z modelu hostowanego u zewnętrznego dostawcy, jest to zależność, którą trzeba świadomie zarządzać. Dlatego też część zastosowań świadomie trzymamy w środowisku, nad którym mamy pełną kontrolę.
Który z ostatnich sukcesów technologicznych BLIKA jest Pan szczególnie dumny i dlaczego?
Regularnie śledzę media branżowe i z dużą satysfakcją obserwuję, jak często BLIK pojawia się dziś w rozmowach o płatnościach, e-commerce czy rozwoju usług cyfrowych. Za każdym takim nagłówkiem stoi mnóstwo pracy, której użytkownicy na co dzień nie widzą: integracje, rozwój infrastruktury, testy, wymagania regulacyjne i współpraca wielu podmiotów.
Można spierać się o tempo zmian, bo nie wszystko zależy wyłącznie od nas, ale trudno nie docenić faktu, że rozwiązanie stworzone przez polski sektor bankowy stało się dla milionów osób naturalnym sposobem płacenia. Dziś patrzymy na to przede wszystkim jak na punkt wyjścia do kolejnego etapu, który już zresztą trwa.
Chcemy, aby wygoda, do której przyzwyczaili się użytkownicy w Polsce, była dostępna także szerzej, dlatego z dużym zainteresowaniem obserwuję rozwój płatności zbliżeniowych i projekty związane z europejską interoperacyjnością.
Jak wyobraża Pan sobie BLIKA za 3-5 lat z perspektywy technologicznej?
Chciałbym, żeby BLIK za te kilka lat był jeszcze bardziej kompleksową platformą płatności. Taką, która obsługuje wszystkie, istotne dla naszych użytkowników, scenariusze. Przy ekspansji regionalnej np. technologia musi być przygotowana na to, że standard zachowuje swoją tożsamość, ale adaptuje się do lokalnego rynku.
I znów wrócę do wątku rosnącej roli w Europie interoperacyjności. Użytkownik nie będzie chciał wiedzieć, czy płaci w ramach systemu polskiego, portugalskiego, hiszpańskiego czy włoskiego. Będzie chciał przesłać pieniądze albo zapłacić szybko, bezpiecznie i intuicyjnie.
Jeśli BLIK ma odegrać istotną rolę w tym świecie, musimy dalej budować technologię, która łączy skalę, prostotę i zaufanie.
Jakie rady miałby Pan dla innych CIO/CTO w sektorze finansowym i poza nim, którzy chcą budować równie skalowalne i innowacyjne rozwiązania jak BLIK?
Przez lata nauczyłem się, że większość problemów technologicznych nie wynika z technologii, tylko z organizacji, procesów i sposobu podejmowania decyzji. Moja pierwsza rada: zanim zaczniesz szukać lepszej architektury, sprawdź, czy problem nie leży w tym, jak zespoły podejmują decyzje i kto bierze za nie odpowiedzialność. Najlepsze środowisko to takie, w którym decyzje zapadają blisko problemu, a zespół ma poczucie własności tego, co buduje.
Druga rada dotyczy skali. Warto budować z myślą o przyszłej skali, ale bez pokusy zaprojektowania wszystkiego z góry. BLIK nie powstał od razu jako standard obsługujący miliardy transakcji rocznie, doszedł do tego krok po kroku. Nadmierna inżynieria pod skalę, której jeszcze nie ma, potrafi zaszkodzić równie mocno jak jej brak. Spowalnia naukę na etapie, gdy jest wiele niewiadomych.
Trzecia rzecz, technologia sama w sobie rzadko daje trwałą przewagę. O sukcesie najczęściej decyduje umiejętność połączenia trzech perspektyw – biznesowej, technologicznej i zdiagnozowanych potrzeb użytkownika. Nasza przewaga nigdy nie polegała na jednej genialnej technologii, lecz na jednoczesnej powszechności, prostocie i głębokiej integracji z sektorem bankowym. To jest trudne do skopiowania, bo nie jest czysto techniczne.
I jeszcze jedna rada, która w regulowanych branżach jest ważniejsza niż gdziekolwiek indziej: traktuj zaufanie i stabilność jako część produktu, a nie jako ograniczenie. Łatwo gonić za tempem wdrożeń, ale – tak, jak wspomniałem wcześniej – w płatnościach pojedynczy poważny incydent kosztuje więcej niż lata budowania reputacji. Prawdziwa sztuka nie polega na wyborze między szybkością a stabilnością, tylko na zbudowaniu organizacji, która potrafi jedno i drugie naraz. I to jest, moim zdaniem, najtrudniejsze i najważniejsze zadanie dla CTO.







