CyberbezpieczeństwoRynek
5 zasad jak ograniczać swój cyfrowy ślad
Cyberatak na MyDr, który może dotyczyć danych niemal 19 mln osób, ponownie pokazał, jak duża część naszego życia znajduje się dziś w bazach i usługach cyfrowych. To dobry moment, by sprawdzić, gdzie sami zostawiamy informacje o sobie i jak ograniczać ich zakres, zanim trafią do kolejnego systemu.

Współczesne życie nierozerwalnie związane jest z cyfrowym światem. Nasze dane przechowywane są w licznych systemach, które mogą stać się celem ataków. Choć nie mamy kontroli nad zabezpieczeniami stosowanymi przez instytucje, możemy świadomie decydować, jakie informacje udostępniamy.
Przy formularzu, zakładaniu konta czy przekazywaniu dokumentu warto sprawdzić, czy wszystkie informacje są rzeczywiście potrzebne do wykonania danej czynności. Dotyczy to zarówno danych, które podajemy świadomie, takich jak imię, adres czy numer telefonu, jak i całych dokumentów zawierających znacznie więcej informacji. Umowa, CV, faktura czy korespondencja mogą zawierać dane, które nie mają znaczenia dla konkretnego zadania, a mimo to trafiają dalej razem z całą treścią.
„Warto wyrobić sobie prosty nawyk: zanim coś wyślemy, sprawdzić, czy odbiorca rzeczywiście potrzebuje wszystkich zawartych tam informacji. Dotyczy to formularzy internetowych, aplikacji i narzędzi AI. Wrzucenie do AI umowy z własnym PESEL-em tylko po to, żeby streścić jej zapisy, oznacza przekazanie informacji, których model do tego zadania po prostu nie potrzebuje” – mówi Wojciech Chmiel, współtwórca Anonimizera, odpowiedzialny za strategię i rozwój projektu.
5 nawyków, które pomagają ograniczać cyfrowy ślad
- Zanim podasz dane, sprawdź, czy naprawdę są potrzebne. Nie każde pole w formularzu trzeba automatycznie uzupełniać. Warto zwrócić uwagę, jakie informacje są obowiązkowe, do czego mają służyć i czy ich zakres odpowiada temu, co chcemy zrobić. Im mniej danych udostępniamy bez potrzeby, tym mniej informacji później krąży między systemami.
- Nie przekazuj tego samego dokumentu do kolejnych usług bez potrzeby. Ten sam dokument może trafiać do skrzynki e-mail, chmury, komunikatora i kolejnych aplikacji. Każde takie przekazanie oznacza następne środowisko, w którym jego treść jest przetwarzana. Jeżeli do wykonania zadania wystarczy fragment dokumentu albo wersja pozbawiona części danych identyfikujących, warto ograniczyć jego zakres przed wysłaniem.
- Chroń każde konto osobno. Silne i unikalne hasła ograniczają ryzyko, że dane logowania przejęte z jednego serwisu zostaną wykorzystane do dostępu do innych kont. Tam, gdzie jest to możliwe, warto włączyć dodatkowy składnik uwierzytelniania.
- Nie ufaj wiadomości tylko dlatego, że nadawca zna twoje dane. Po dużych wyciekach szczególnie przekonujące mogą wydawać się wiadomości lub telefony od osób, które znają nasze imię, numer telefonu czy inne informacje. Sama znajomość danych nie potwierdza jednak tożsamości rozmówcy. Prośby o płatność, podanie kodu, zmianę hasła czy kliknięcie w link warto zweryfikować bezpośrednio w serwisie lub aplikacji danej instytucji.
- AI też nie potrzebuje wszystkich danych z dokumentu. Jeżeli model ma streścić umowę, zwykle nie potrzebuje numeru PESEL, adresu zamieszkania czy numeru rachunku stron. Przy tłumaczeniu dokumentu nie musi znać danych klienta, jeśli nie mają znaczenia dla treści zadania. Przed przekazaniem pliku warto więc sprawdzić, które informacje można usunąć albo zastąpić.
AI jako nowe wyzwanie
Generatywna AI rewolucjonizuje sposób pracy z informacjami, ale niesie ze sobą też duże ryzyko. Przekazywanie AI pełnych dokumentów może prowadzić do nieświadomego ujawnienia danych. Dlatego minimalizowanie przekazywanych informacji to klucz do ochrony.
Praktyczne wskazówki:
- Regularnie przeglądaj swoje konta i ustawienia prywatności. Upewnij się, że są zgodne z aktualnymi potrzebami.
- Korzystaj z narzędzi anonimizujących dane. Pomagają one chronić twoją tożsamość w sieci.
- Edukacja cyfrowa. Informuj siebie i innych o zagrożeniach i sposobach ochrony danych.






