BiznesRynek

Czy europejski rynek q-commerce czeka konsolidacja?

Rosnąca konkurencja pomiędzy firmami oferującymi usługę e-zakupów spożywczych z natychmiastową dostawą oraz niewielka skala działania poszczególnych podmiotów wskazuje, że sektorowi q-commerce może być trudno osiągnąć trwałą rentowność. Z tego względu, branżę tę – także w Polsce – prawdopodobnie czeka konsolidacja, prognozują analitycy firmy doradczej Bain & Company.

Czy europejski rynek q-commerce czeka konsolidacja?

W ostatnim czasie w Polsce i Europie powstało wiele startupów oferujących mieszkańcom dużych miast ekspresową dostawę zakupów spożywczych. Ten segment e-handlu, którego rozwój przyspieszył podczas pandemii, opiera się na sieci małych magazynów (tzw. dark store), które kompletują zamówienia, a potem kurierzy rozwożą je klientom. W zależności od firmy, model ten zakłada dostawę wąskiego wachlarza produktów w 10-15 minut.

Jak wskazują analitycy, na fali popularności e-handlu, międzynarodowi inwestorzy zainwestowali już wiele miliardów euro w koncepty q-commerce. Jednak na razie przedsięwzięcia te nie są zyskowne. Z analiz Bain & Company wynika, że głównym wyzwaniem stojącym przed europejskimi graczami q-commerce jest osiągnięcie odpowiedniej skali działania.

“Tempo ekspansji tej branży jest zdumiewające. Firmy prześcigają się na liczbę miast i nowo otwartych dark stores. Jednak, aby osiągnąć rentowność, muszą jednocześnie zadbać o osiągnięcie ekstremalnej wydajności operacyjnej i utrzymanie kosztów pod ścisłą kontrolą” – powiedział Artur Stańczuk, senior manager w Bain & Company. “Konsolidacja tego sektora wydaje się nie tylko prawdopodobna, ale też nieunikniona. Już dziś mówi się, że niektórzy gracze jak np. Jokr rozważają sprzedaż biznesu w Europie i skupienie się na rozwoju w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej. Nie można wykluczyć, że przejmującymi będą tradycyjne sieci handlowe, jak też międzynarodowe firmy typu Delivery Hero lub Glovo” – dodał.

Polski rynek q-commerce

W największych polskich miastach działa już wielu graczy q-commerce. Oprócz rodzimych startupów takich jak Lisek, usługę szybkich dostaw oferują też tradycyjne sieci spożywcze. Dla przykładu, Biedronka wprowadziła w połowie października wraz z platformą Glovo usługę BIEK, a sieć Żabka uruchomiła tydzień później pilotażowy serwis Jush w Warszawie. Ponadto wejście do Polski rozważają też inni zagraniczni gracze, jak niemiecki startup Grovy, który planuje ekspansję w Europie Centralnej.

Jak wynika z analiz przeprowadzonych przez Bain & Company, podmioty q-commerce działające na europejskim rynku osiągną rentowność, gdy średnia wartość koszyka zamówień będzie oscylować wokół 40 euro (około 180 złotych), a jeden dark store będzie obsługiwał średnio około 1.200 zamówień dziennie.

“Patrząc na obecne wyniki europejskich startupów działających w obszarze q-commerce, oznacza to, że aby osiągnąć rentowność będą one musiały podwoić wartość zamówienia i czterokrotnie zwiększyć liczbę dostaw z jednego dark store” – wskazał Artur Stańczuk.

Zdaniem ekspertów Bain & Company, w polskich warunkach osiągnięcie takiej poprawy nie jest obecnie możliwe. Dlatego koncepty q-commerce muszą zwiększać wolumen dostaw i dążyć do tego, by jak najszybciej zdobyć dominującą pozycję na danym terenie.

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *