Artykuł - 30 lat branży ITCIOPolecane tematy

Debata ITwiz o teraźniejszości i przyszłości polskiej branży IT

O zmianach, jakie dokonały się w ciągu ostatnich 30 latach na polskim rynku IT, co branża IT i otoczenie rynku powinno zrobić, aby szybciej się rozwijać, kończącej się przewadze opartej na cenie i jakości oraz poszukiwaniu nowego „paliwa” do rozwoju polskiego sektora IT rozmawiamy z przedstawicielami Avaya Poland, BNP Paribas, Cisco Systems Poland, Dimension Data, EIP, Gartner Poland, Hewlett Packard Enterprise, Idea Bank, Innergo Systems, itelligence, Inter Cars, KGHM Polska Miedź, LUX MED, Microsoft, Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, PKO BP, Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Wbrew pozorom w Polsce – jeśli chodzi o IT i innowacje – nie ma jeszcze zbyt wielu możliwości pozyskania finansowania zewnętrznego o dużej skali. W Polsce mamy dwa fundusze inwestujące w start-up’y z kapitałem powyżej 1 mld zł. W samej Dolinie Krzemowej są ich setki, a ubiegły rok zakończyły największą liczbą inwestycji od 18 lat. Tymczasem liczba mieszkańców naszego kraju jest porównywalna do Kalifornii. Przez długi czas czekałem na pierwszego fintechowego jednorożca z Polski. Obecnie mam duże nadzieje, że będzie nim Blik. Aby stworzyć nasz start-up’owy system płatności, współpracować musiało ze sobą 7 banków. Zwróćmy uwagę na skalę tego projektu. Aktualna wycena Blik pozwala sądzić, że wspólnymi siłami granica miliarda zostanie pokonana – mówi Adam Marciniak, wiceprezes zarządu, PKO BP.

Adam Jadczak, redaktor naczelny ITwiz: Chciałbym serdecznie powitać wszystkich na debacie poświęconej symbolicznemu 30-leciu branży IT w Polsce oraz perspektywom jej rozwoju. Chciałbym, abyśmy porozmawiali o tym czy są jakieś wyraźne błędy, które popełniliśmy w rozwoju rynku IT w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat? Jakie są obecnie najważniejsze bariery rozwoju firm IT i całego rynku IT w Polsce? W jakim kierunku powinna się rozwijać polska branża IT? Czy będziemy mieli szansę zobaczyć pierwszego polskiego Jednorożca, czyli start-up wyceniany na ponad miliard dolarów?

Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji: Polska jest atrakcyjnym krajem, który skutecznie przyciąga międzynarodowy kapitał. Nasza Izba zrzesza ponad 130 firm z branży teleinformatycznej. Pozwolę sobie wymienić tylko niektóre: Cisco, Dell, Google, IBM, Microsoft, Motorola, Orange, T-Mobile, Ericsson, Huawei, Samsung, Uber.  Wszystkie te firmy są członkami Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Są to bardzo różnorodne podmioty – od startupów po globalne korporacje. Zrzeszamy firmy zarówno z polskim, jaki i zagranicznym kapitałem. Wszystkie podmioty działają na rynku polskim, część sprzedaje produkty i usługi tylko lokalnie, wielu rozwija się na rynkach zagranicznych. Asseco Poland to z kolei przykład polskiej firmy, która odniosła globalny sukces. Wiele polskich firm skutecznie konkuruje na międzynarodowym rynku, budują innowacyjną, ciekawą ofertę. Podam tutaj przykład Atende, Globemy, Synerise, Systemics. Obraz nie byłby pełen bez takich firm, jak Cyfrowy Polsat, EmiTel, P4, Polkomtel, firm odnoszących sukcesy na rynku polskim. Patrząc na działalność członków Izby można nabrać optymizmu w ocenie ostatnich 30 lat. Oczywiście nie dało się uniknąć potknięć i jest wiele tematów, które wymagają dopracowania.

Co powinniśmy zrobić, aby branża IT w Polsce rozwijała się szybciej, aby zyskiwała na znaczeniu?

Artur Chmielewski, dyrektor zarządzający Avaya Poland: Przez 30 lat rozwijaliśmy się bardzo dynamicznie. Mimo opóźnionego startu, Polska to dziś 6. największy rynek IT Europie. Odpowiada to rozmiarowi naszej gospodarki. Jednak, wobec tego, niepodważalnego sukcesu widzę poważne zagrożenie, jeśli chodzi o dalszy wzrost. Paliwo, które napędza polską branżę technologiczną – czyli świetny stosunek jakości do ceny – powoli się zaczyna wypalać. Specjaliści doskonale wiedzą, ile zarabia się za zachodnią granicą, co tworzy silną presję na płace, która będzie narastać. Nasz dotychczasowy atut zacznie zanikać, a wkrótce pojawią się nowe kraje, które zajmą nasze miejsce lidera „jakości do ceny”. Powinniśmy więc szukać nowego nurtu rozwoju. Tutaj konieczne jest moim zdaniem wsparcie publiczne. Musimy przy pomocy odpowiednich programów odnaleźć nową specjalizację. Tym razem opartą w zupełności na wiedzy i jakości, bo cena przestaje być już tak atrakcyjna.

Artur Chmielewski, dyrektor zarządzający Avaya Poland

 

Marek Kobielski, prezes zarządu Dimension Data Polska: Ostatnie 30 lat w branży IT to moim zdaniem niekwestionowany skok cywilizacyjny i – jak każdy rozwój – na pewno obarczony był błędami, tylko jak je zdefiniować w sytuacji, która nie ma porównania w historii? Rozwój branży IT pozwolił zmienić nasz kraj z zacofanego, komunistycznego, biednego państwa w nowoczesny kraj, niczym nie różniący się od innych państw Unii Europejskiej i to bez żadnych etapów pośrednich, prosto w cyfrowy świat. Czy ktoś z nas potrafi sobie dzisiaj wyobrazić, że 30 lat temu na telefon czekało się kilkanaście lat, dłużej niż na mieszkanie? Dzisiaj praktycznie każdy ma dostęp do zaawansowanych usług oferowanych przez urzędy, banki, instytucje ubezpieczeniowe, telekomy oraz tysiące firm handlowych i usługowych. Moim zdaniem, nie ma co narzekać.

Tomasz Garbowski, CIO, LUX MED: Mamy specyficzne spojrzenie na sytuację branży IT. Z jednej strony jesteśmy odbiorcami technologii i usług firm IT, z drugiej sami świadczymy wyspecjalizowane usługi medyczne oparte na technologii.

Wydaje mi się, że w pokonaniu barier rozwoju kluczowa jest edukacja. W Polsce wciąż zbyt małą uwagę przywiązujemy do liczby i jakości absolwentów uczelni technicznych. Dlatego w firmach kładzie się nacisk na programy rozwojowe dla pracowników, inwestuje się w on-boarding czy staże. Wierzymy, że jesteśmy w stanie sami wychować nowe kadry. Tymczasem w krajach najbardziej rozwiniętych i innowacyjnych pomaga w tym współpraca ze strukturami naukowymi. Jest ona bardzo ścisła, postrzegana jako coś naturalnego. W LUX MED nawiązujemy współpracę ze środowiskami akademickimi, ale w polskich realiach nie jest to łatwe zadanie.

Jeśli miałbym wskazać atuty polskiej branży IT, to na pewno jest wśród nich głód sukcesu – ambicja, pasja, chęć udowodnienia i pokazania, że umiemy. Podobny głód sukcesu leżał u podstaw technologicznego rozwoju Estonii i Izraela. Nasze społeczeństwo jest wciąż na dorobku, chce nam się pracować i potrafimy to robić.Warto taką postawę i wartości wspierać.

Marek Kobielski, prezes zarządu Dimension Data Polska

 

Paweł Prasuła, prezes zarządu EIP: Cieszę się, że nadal nam się chce. Podobnie, jak poprzednicy, zaznaczę jednak, że kluczową kwestią jest edukacja. Chciałbym zwrócić także uwagę na połączenie biznesu z oddolnymi inicjatywami, np. pomagającymi w zdobyciu odpowiedniej edukacji dzieciom, które nie mają idealnego startu. Dostrzegam potencjał w tym, aby firmy, klienci, partnerzy, vendorzy wykładali pieniądze na edukację, a niekoniecznie na projekty, które mają wyłącznie PR-owe czy marketingowe cele. Na tę rzeczywistą edukację, która pomaga gorzej sytuowanym dzieciom realizować swój potencjał. To są w Polsce setki tysięcy rodzin. Jeśli będziemy w stanie wprowadzić tę młodzież na rynek pracy w IT, otworzymy wielkie szanse dla rozwoju zarówno ich, jak i całej, polskiej gospodarki.

Marek Miązkiewicz, naczelnik wydziału w Departamencie Gospodarki Elektronicznej, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii: Polska branża IT jest w resorcie przedsiębiorczości postrzegana bardzo dobrze. Polskie firmy rozwijają się w bardzo dobrym kierunku, a nasz rynek bankowości elektronicznej jest stawiany za wzór nie tylko w regionie, ale i w skali świata. Nie jesteśmy na końcu listy w Europie, jesteśmy na samej jej górze.

Dodatkowo administracja publiczna dąży do maksymalnej cyfryzacji swoich działań oraz usług dla obywateli i przedsiębiorców. Chcemy ułatwiać korzystanie z technologii. W stymulowaniu rozwoju branży IT pomaga też działalność różnego rodzaju fundacji, a także środki europejskie.

Muszę też pochwalić polskich studentów. Chociaż mają braki, to niejednokrotnie wygrywają międzynarodowe konkursy, gdzie pokonują światowych potentatów. Problemem jest jednak to, że na uczelni nie poznają praktycznej strony IT. Oczywiście powinni mieć opanowane podstawy teoretyczne, ale muszą też być na bieżąco z najnowszą technologią. Studenci muszą mieć także naturalne przejście z uczelni na rynek pracy. Wtedy nasze kadry będą rzeczywiście gotowe na podbój świata polskimi produktami IT.

Wydaje mi się, że w pokonaniu barier rozwoju kluczowa jest edukacja. W Polsce wciąż zbyt małą uwagę przywiązujemy do liczby i jakości absolwentów uczelni technicznych. Dlatego w firmach kładzie się nacisk na programy rozwojowe dla pracowników, inwestuje się w on-boarding czy staże. Wierzymy, że jesteśmy w stanie sami wychować nowe kadry. Tymczasem w krajach najbardziej rozwiniętych i innowacyjnych pomaga w tym współpraca ze strukturami naukowymi. Jest ona bardzo ścisła, postrzegana jako coś naturalnego. W LUX MED nawiązujemy współpracę ze środowiskami akademickimi, ale w polskich realiach nie jest to łatwe zadanie – mówi Tomasz Garbowski, CIO LUX MED.

Michał Kozłowski, Country Lead, Gartner Poland: Dużo ciekawych rzeczy mówimy o edukacji. Natomiast patrząc na badania międzynarodowych firm, to dostęp do utalentowanych pracowników jest kluczowy. Chciałbym też zwrócić uwagę na często zaniedbywany przez młode, polskie firmy technologiczne rynek wewnętrzny. Tu mamy ogromne pole do popisu. Tymczasem 70% polskich, powstających obecnie firm IT omija go szerokim łukiem. Od razu chcą podbijać świat. To zrozumiałe, bo w ten sposób łatwiej jest skalować im sprzedaż. Jednak zastanawiam się, w jaki sposób można spiąć jedną i drugą rzeczywistość.

Marek Miązkiewicz: Drenaż talentów na Zachód jest nieuchronny. Tam płaci się po prostu więcej. Dzisiejsza młodzież inaczej postrzega pracę, niż robiły to poprzednie pokolenia. Dla nich przeprowadzka do innego kraju jest rzeczą naturalną. Czują się obywatelami świata, Europejczykami. Najbardziej wartościowe kadry migrują więc, liczba absolwentów polskich uczelni musi być większa niż efekt migracji. Warto także wspierać lokalnych pracodawców i zachęcać utalentowanych specjalistów do pozostania na naszym rynku. Niech również ci, którzy wyjechali widzą korzyść z powrotu.

Bogdan Zborowski, prezes zarządu itelligence: Według mnie to dobrze, że aż tyle robimy na zewnątrz. Zamknięcie się teraz i skupienie wyłącznie na wewnętrznym rynku to odcięcie się od możliwości rozwoju, ponieważ na Zachodzie firmy płacą za to samo dużo wyższe stawki. Jeśli potrafimy rosnąć na zewnątrz, to super. Cechą rynku nowych technologii jest to, że aby przetrwać, musisz być elastyczny i zwinny. Ja mam takie doświadczenia i z tego się cieszę. Chciałbym, abyśmy dalej korzystali z tych atutów.

Jeśli zaś miałbym wskazać główne sukcesy ostatniego 30-lecia, to nie zapominajmy o najważniejszym z nich. Branża IT stała się istotnym elementem polskiej gospodarki. Dla mnie to podstawa. Możemy być dumni, że potrafimy być innowacyjni, kreatywni i elastyczni. Natomiast brakuje nam wytrwałości w dążeniu do celu. Są na świecie gospodarki, gdzie działania planuje się co 5 lat, a co 2 lata robi się przybliżenia do tego planu. Miałem okazję tego doświadczyć w firmie japońskiej i zobaczyć, jak ten rodzaj organizacji działa w praktyce. Chciałbym więcej takiego długoterminowego spojrzenia na polskim rynku.

Cieszę się, że nadal nam się chce. Podobnie, jak poprzednicy, zaznaczę jednak, że kluczową kwestią jest edukacja. Chciałbym zwrócić także uwagę na połączenie biznesu z oddolnymi inicjatywami, np. pomagającymi w zdobyciu odpowiedniej edukacji dzieciom, które nie mają idealnego startu. Dostrzegam potencjał w tym, aby firmy, klienci, partnerzy, vendorzy wykładali pieniądze na edukację, a niekoniecznie na projekty, które mają wyłącznie PR-owe czy marketingowe cele. Na tę rzeczywistą edukację, która pomaga gorzej sytuowanym dzieciom realizować swój potencjał. To są w Polsce setki tysięcy rodzin. Jeśli będziemy w stanie wprowadzić tę młodzież na rynek pracy w IT, otworzymy wielkie szanse dla rozwoju zarówno ich, jak i całej, polskiej gospodarki – mówi Paweł Prasuła, prezes zarządu, EIP.

Jaromir Pelczarski, COO, BNP Paribas: Przez 30 lat udało nam się wiele, tym bardziej, że na początku rynek nie był jeszcze regulowany. W owym czasie branża IT zajmowała się przede wszystkim handlem. Sam zaczynałem pracę w firmie importującej z Singapuru różne rzeczy i sprzedającej je w Polsce. Dzisiaj sami tworzymy innowacyjne rozwiązania.

Jest jednak kilka, ciekawych wątków, które poruszyliśmy, zwłaszcza ten o wyczerpującym się potencjale konkurowania ceną. Guccio Gucci podobno powiedział kiedyś, że jakość pamięta się dłużej niż cenę. Cena dla nas naprawdę nie jest problemem! Ważne jest, aby zrobić coś wartościowego w określonym czasie i dostarczyć konkretne rozwiązanie. Kluczowe jest więc, aby posiadać odpowiednią wiedzę.

Tymczasem problemem Polski jest to, że w zestawieniach najlepszych uczelni technicznych, np. „Financial Times”, nie ma polskich uniwersytetów i politechnik. W międzyczasie na szczycie pojawiły się już uczelnie chińskie, a trzy z nich w najnowszym rankingu „FT” są już w pierwszej dziesiątce. Tomek użył przykładu Izraela. Jeżdżę tam od czasu do czasu i widzę, jak dobrze działa kilka uniwersytetów, a prym chyba wiedzie Uniwersytet Bena Guriona. Wydaje mi się, że na polskim rynku brakuje etosu szkół technicznych, wokół którego można tworzyć społeczności. Tymczasem tak jest we Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. Dla mnie to chyba jeden z tych elementów polskiej transformacji, który nie do końca się udał.

Jaromir Frankowicz, wiceprezes zarządu, Idea Bank: Pamiętam edukację sprzed 30 lat. Na studiach uczyli mnie teoretycy. Nie wyniosłem zawodu ze szkoły. Praktykę nabyłem potem. Dzisiaj na tych uczelniach są te same osoby. Proszę mnie źle nie zrozumieć, jestem im wdzięczny za teoretyczne wykształcenie, ale nie wiem, czy to dziś tworzy wartość. Pracowałem przez kilka lat w Madrycie. Tam – w ramach zatrudniającej mnie korporacji – działał wewnętrzny uniwersytet. Rekrutowaliśmy najlepszych studentów. Uczyli się praktycznych umiejętności. Przechodzili w tym samym czasie przez dodatkowe sito i potem zaczynali dla nas pracować.

Marzy mi się, abyśmy byli w stanie w ten sposób zorganizować szkolnictwo. To już nie jest rynek pracodawców, ale pracownika. Musimy mieć ludzi do pracy, a najlepsi specjaliści przebierają w ofertach z całego świata. Samo zatrudnianie odpowiednich osób nie wystarczy. Trzeba jak najszybciej rekrutować najbardziej utalentowanych i dawać im w ramach firmy możliwość edukacji. Nie znam polskiej firmy, która miałaby taki program. Może sam taki stworzę w bardziej spokojnych czasach…

Polska branża IT jest w resorcie przedsiębiorczości postrzegana bardzo dobrze. Polskie firmy rozwijają się w bardzo dobrym kierunku, a nasz rynek bankowości elektronicznej jest stawiany za wzór nie tylko w regionie, ale i w skali świata. Nie jesteśmy na końcu listy w Europie, jesteśmy na samej jej górze. Dodatkowo administracja publiczna dąży do maksymalnej cyfryzacji swoich działań oraz usług dla obywateli i przedsiębiorców. Chcemy ułatwiać korzystanie z technologii – mówi Marek Miązkiewicz, naczelnik wydziału w Departamencie Gospodarki Elektronicznej, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

Łukasz Bromirski, dyrektor techniczny, Cisco Systems Poland: Są polskie firmy, które to robią. Jedną z nich – z tego, co wiem – jest Comarch. Nie ma co się jednak przywiązywać do jednego kierunku, który rozwiąże wszystkie problemy. Edukacja jest krytyczna, ale ludzie potrafią się dzisiaj uczyć nie korzystając z lokalnej szkoły czy uczelni. Nie mają problemu, aby nauczyć się samemu. To też bardzo ważny trend.

Marek Kobielski: Moim zdaniem, polskie uczelnie edukują bardzo dobrych informatyków. Proszę zauważyć ilu globalnych graczy stworzyło centra usług IT w Polsce. To szansa dla młodych ludzi na dostęp do najnowszych technologii i rozwiązań oraz szansa na wypromowanie się i bycie zauważonym na całym świecie. Powoli, ale nieodwracalnie zanikną także różnice płacowe, a możliwość pracy zdalnej spowoduje, że ich „bogactwo” zostanie w naszym kraju. Oczywiście zgadzam się, że informatyków brakuje, ale brakuje ich na całym świecie. Dla firmy takiej, jak nasza eksperci IT są najważniejszym dobrem i sporo musimy się „gimnastykować”, aby ich zatrzymać.

Paweł Dąbroś, prezes zarządu Innergo Systems: Nasi najlepsi specjaliści często pracują dla zagranicznych firm działających w Polsce. To, co jest naszą największą słabością to fakt, że kompetencje polskiego inżyniera pracującego dla zagranicznego dostawcy usług są oceniane przez klientów wyżej, niż gdy reprezentuje polską firmę. Zamiast skorzystać z wiedzy eksperckiej takiej osoby bezpośrednio, zdajemy się na pośrednictwo korporacji działających globalnie. Mamy do czynienia z dużym kryzysem zaufania do świetnych inżynierów zatrudnianych lokalnie.

Dużo ciekawych rzeczy mówimy o edukacji. Natomiast patrząc na badania międzynarodowych firm, to dostęp do utalentowanych pracowników jest kluczowy. Chciałbym też zwrócić uwagę na często zaniedbywany przez młode, polskie firmy technologiczne rynek wewnętrzny. Tu mamy ogromne pole do popisu. Tymczasem 70% polskich, powstających obecnie firm IT omija go szerokim łukiem. Od razu chcą podbijać świat.To zrozumiałe, bo w ten sposób łatwiej jest skalować im sprzedaż. Jednak zastanawiam się, w jaki sposób można spiąć jedną i drugą rzeczywistość – mówi Michał Kozłowski, Country Lead, Gartner Poland.

Łukasz Bromirski: Jako społeczność informatyczna, mamy dużo fajnych przykładów udanych projektów, wdrożeń, stworzonych technologii. Potrafimy też znaleźć inwestorów na nie. W Cisco Systems współpracujemy z kilkunastoma małymi firmami, nie tylko jednoosobowymi. Wszystkie budują ciekawe rozwiązania. Problem w tym, że gdy chcą pomóc budować polski PKB, to natrafiają na wiele problemów, by skorzystać z cyfrowej gospodarki. Wolą więc działać na zagranicznych rynkach.

Andrzej Dulka: Podzielam głęboki niepokój moich przedmówców, co do szkolnictwa wyższego. Czy polscy studenci powinni zdobywać tylko wiedzę? Mówiąc w uproszczony sposób są trzy grupy zawodów z punktu widzenia konkurowania ze sztuczną inteligencją. Pierwsza grupa to zawody oparte tylko na wiedzy i takie, które łatwo poddają się opisowi za pomocą algorytmów, lub polegają na przeszukiwaniu baz danych. Już teraz sztuczna inteligencja rozpoznaje zdjęcia rentgena lepiej od radiologów. Prosta księgowość czy pisanie prostych umów prawnych to zadania, które już dzisiaj mogą zostać zautomatyzowane. Zawody oparte na wiedzy czy umiejętności mogą zniknąć. Wiemy, że wraz z rozwojem autonomicznych samochodów rynek pracy dla zawodowych kierowców znacznie się zmniejszy.

Druga grupa to ci, którzy będą skutecznie konkurować z SI, zawody twórcze, kreatywne, gdzie wymagany jest wysoki poziom interakcji między ludźmi, jednym słowem zawody, których nie zastąpi oprogramowanie. Trzecia zaś grupa to zawody, w których zastosowanie SI jest nieopłacalne takie jak szewc czy hydraulik. To wcale nie oznacza, że te ostatnie zawody będą mniej opłacane. Optymistycznym jest to, że 80% zawodów przyszłości dzisiaj jeszcze nie istnieje, więc możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Tymczasem na wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiuje mój syn, 80% osób kończy naukę na poziomie studiów inżynierskich. Nauczyli się programować, biznes ich zassał. Jeśli nie będą się dalej rozwijać i budować swoich twórczych kompetencji to zostaną sprowadzeni do poziomu „cyfrowych rzemieślników” mniej wydajnych od sztucznej inteligencji.

Bogdan Zborowski, prezes zarządu itelligence

 

Michał Kozłowski: Gdy automaty będą wykonywały rutynowe czynności za specjalistów, będziemy musieli zadbać o tę drugą stronę. Musimy odpowiedzieć m.in. na pytanie, jak nauczyć sztuczną inteligencję nowych rzeczy.

Adam Marciniak, wiceprezes PKO BP: Sztuczna inteligencja jest kluczowym elementem rewolucji technologicznej. Mimo, że wiele instytucji już ją wykorzystuje, to istotny skok dojrzałości a tym samym popularyzacji zastosowania AI w przedsiębiorstwach nastąpi dopiero za 5, 10 lat.  Owszem, rozwój tego typu technologii może w pewnym momencie przyspieszyć, niemniej, jako Europa nie mamy już szans w rywalizacji o najwyższy stopień podium z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi.  Dogonienie ich, wymagałoby od naszego regionu inwestycji w wysokości, na które już nikogo w UE nie stać. Zakładając, że w przyszłości rdzeniem AI będzie dojrzały algorytm podłączony globalnie, a zagnieżdżony w Azji lub Ameryce Północnej, musimy podjąć szereg działań, które pozwolą nam na utrzymanie podstawowej suwerenności, jeśli chodzi o dane.

Ireneusz Jazownik, dyrektor naczelny Centralnego Ośrodka Przetwarzania Informacji, KGHM Polska Miedź: Z perspektywy naszego „brudnego”, górniczego biznesu w KGHM zapytam żartobliwie – Co Wy możecie bez naszej miedzi? Jesteśmy na 6. miejscu na świecie w produkcji miedzi, będącej podstawą działania urządzeń IT i na 2. miejscu w produkcji srebra. Ruda miedzi jest wydobywana często w temperaturze 30 stopni Celsjusza, kilometr pod ziemią, gdzie nie ma łączności GSM, a aplikacje na urządzenia mobilne zostają na górze. Tam położyć kabla sieciowego po prostu nie da się, a operator w maszynie jeździ w kabinie umieszczonej między jej kołami. Zabezpiecza go to w krytycznej sytuacji przed zasypaniem i może tam czekać na pomoc.

Pod ziemią jest gigantyczny potencjał, aby móc tworzyć inteligentne rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa ludzi. Jeśli zainwestujemy 10 mln zł i pozwoli nam to uniknąć chociaż jednego wypadku, to taka inwestycja zwraca się natychmiast. Wykorzystujemy w tym celu m.in. systemy antykolizyjne. Operatorzy pojazdów wyglądających jak z bajki o Żelaznym Wilku – siedzą w kapsule między kołami i nawigują z użyciem ekranów.

Oczywiście mamy świadomość, że gdy na większą skalę pojawią się u nas systemy AI, to górnicy mogą zarzucić nam, że miejsca pracy, które zajmowali jeszcze niedawno ich dziadkowie i ojcowie, będą zabierane. Z drugiej strony korzyści nowych rozwiązań są ogromne. Przede wszystkim jest to bezpieczeństwo – wycofujemy ludzi z rejonów, które mogą być zagrożone i przesadzamy ich przed ekrany komputera, sprzed których mogą zarządzać pracą na dole kopalni. Zwiększenie efektywności produkcji czy na dole, czy w hucie o 1% czy 1,5% to ogromne pieniądze przy skali działania naszej firmy.

Skoro mowa o ludziach, w KGHM mamy program doktoratów dla naszych pracowników. Dzięki temu chcemy zatrzymać najlepszych. Nawiązujemy też współpracę z polskimi uczelniami m.in. przy projektach związanych z analizą terabajtów zgromadzonych przez nas danych, które można wykorzystać. W moim przypadku wyzwaniem jest też to, że bazuję na ludziach, którzy mieszkają w regionie. Operujemy bowiem poza największymi miastami. Ściągnięcie doświadczonego eksperta z dużych ośrodków – takich, jak Wrocław, Poznań czy Warszawa – może wiązać się z dużymi kosztami.

Problemem Polski jest to, że w zestawieniach najlepszych uczelni technicznych, np. „Financial Times”, nie ma polskich uniwersytetów i politechnik. W międzyczasie na szczycie pojawiły się już uczelnie chińskie, a trzy z nich w najnowszym rankingu „FT” są już w pierwszej dziesiątce. Tomek użył przykładu Izraela. Jeżdżę tam od czasu do czasu i widzę, jak dobrze działa kilka uniwersytetów, a prym chyba wiedzie Uniwersytet Bena Guriona. Wydaje mi się, że na polskim rynku brakuje etosu szkół technicznych, wokół którego można tworzyć społeczności. Tymczasem tak jest we Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. Dla mnie to chyba jeden z tych elementów polskiej transformacji, który nie do końca się udał – mówi Jaromir Pelczarski, COO, BNP Paribas.

Magdalena Taczanowska, dyrektor segmentu Enterprise, Microsoft: Zaczynałam pracę w branży w październiku 1989 roku w brytyjskiej firmie ICL. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że – jako branża – powinniśmy mieć większy wpływ na dyskusję o polskiej gospodarce niż mieliśmy i mamy. Nie przebiliśmy się np. przed przemysł wydobywczy. A przecież wydobycie danych – czy też wydobycie potencjału wzrostu organizacji z przetwarzania tych danych – to mocna karta przetargowa naszej branży, bo ma realny wpływ na wszystkie branże i całą gospodarkę. Tego nam brakuje. Wydaje mi się, że można było w tym obszarze osiągnąć dużo więcej i to powinien być nasz cel. Obecny stan polskiej informatyki wzbudza jednak optymizm.

Ireneusz Jazownik: Polski rynek IT jest dziś wart 40 mld zł. Przy tak opóźnionym starcie, jaki miała Polska, to duże osiągnięcie.

Magdalena Taczanowska: To prawda. Czy jednak nie mógłby być wart dwa razy tyle? Warto też podkreślić, że istnieją rodzime firmy technologiczne, które nie realizują projektów w Polsce, ponieważ działają wyłącznie zagranicą. Zgodzę się jednak z Bogdanem, że polskie firmy zarabiające poza naszym krajem to bardzo dobre zjawisko. Jeden z naszych partnerów – Synerise – tworzy systemy sztucznej inteligencji i automatyki dla sprzedaży oraz marketingu. Jego klientami są duże firmy międzynarodowe. Zarobione poza Polską pieniądze firma ta reinwestuje na naszym rynku i przyczynia się do umacniania polskiej branży IT.

Dyskutujemy tu o tym, jak kształcimy informatyków na uczelniach wyższych. Dlaczego jednak informatyki, programowania nie ma na szeroką skalę w przedszkolach? Mamy na rynku takie produkty jak robot edukacyjny Photon, które ułatwiają naukę tego typu umiejętności. Notabene jest to produkt, który wyrósł z konkursu Microsoft Imagine Cup i z konkursowego projektu ewoluował do komercyjnego przedsięwzięcia. Mogą go programować dzieci od 3 do 12 lat, a więc zarówno w przedszkolach, jak i w szkołach podstawowych. Bardziej zaawansowane zadania z programowania można rozwiązywać w liceach. Jeśli o tym zapomnimy, to niedługo nikogo nie będzie na naszych uniwersytetach technicznych.

Międzynarodowe firmy mają obowiązek dzielić się wiedzą i doświadczeniem z polskimi. Microsoft od zawsze działa w oparciu o kanał partnerski i z dumą współpracujemy z prężnymi polskimi spółkami technologicznymi. W naszej warszawskiej przestrzeni dla start-up’ów – Startberry – nie tylko udostępniamy młodym firmom naszą najlepszą technologię, np. usługi w chmurze Azure, ale dajemy również możliwość dotarcia do klientów z całego świata. To przyciąga bardzo zdolnych ludzi do współpracy z nami, z czego jesteśmy bardzo dumni. Wierzymy, że ich sukces to nasz wspólny sukces!

Zanim skutecznie wykorzystamy sztuczną inteligencję, konieczne jest wdrożenie narzędzi cloud computing. Jesteśmy jednak w tym zakresie nadregulowani. To nasza wina, że – jako sektor – do tego doprowadziliśmy. Mówię to z perspektywy banków. Jesteśmy między młotem a kowadłem. Nie korzystając z dostępnych łatwo narzędzi tracimy na konkurencyjności, a z drugiej strony mamy ogromne ograniczenia wprowadzane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Próbujemy pogodzić te dwa światy. Jeżeli nie będzie ustępstwa po żadnej ze stron, to przegramy tę walkę – mówi Jaromir Frankowicz, wiceprezes zarządu, Idea Bank.

Robert Kucharczyk, CIO, Inter Cars: Jesteśmy jedną z 10. największych sprzedawców części samochodowych na świecie. Po pierwsze, wierzę w to, że sztuczna inteligencja będzie rządziła światem. Algorytmy będą zmieniały otaczający nas świat. Po drugie, zgadzam się, że dziś bardziej kształcimy rzemieślników niż tych, którzy będą go kreować. System edukacji, np. amerykański, jest jednak zupełnie inny od polskiego. Od pewnego poziomu przestaje się już walczyć o pozycję. Można spokojnie współpracować i rozwijać specjalizację.

Od 30 lat budujemy edukację i działy IT. W Inter Cars 10 lat temu mieliśmy 2 osoby, teraz 200. Nie ma w tym nic dziwnego, bo biznes wierzy, że inwestycje w informatykę mają sens. Czym jednak polski biznes różni się od amerykańskiego? Zasadniczo tym, że amerykański kreuje wiele rozwiązań technologicznych, a polski uczy się jak je zastosować. Jak zostać kreatorem? Mamy dużo funduszy na innowacje i inwestycje w start-up’y, ale nie tolerujemy ryzyka. Amerykanie wiedzą, że większość z młodych, innowacyjnych spółek nie osiągnie sukcesu, ale co setny stanie się globalną marką.

Jaromir Pelczarski: W kontekście zmian w polskiej edukacji warto zwrócić uwagę na fakt, że w 2017 roku Stany Zjednoczone wypuściły na rynek 4 mln absolwentów szkół wyższych, a Chiny 8 mln! Z tego 15% to inżynierowie i specjaliści IT. To jest siła, która – jako skala – stanowi wyzwanie nie tylko dla Polski, ale całej Unii Europejskiej.

Łukasz Bromirski, dyrektor techniczny, Cisco Systems Poland.

 

Paweł Prasuła: Nie walczę o talenty z Duńczykami czy Szwedami, bo moi pracownicy są zalogowani w warstwie serca. Pomagają – jak cała Grupa EIP – dzieciom i budują coś wspólnie. Warto też pamiętać, że młodzi ludzie nie biegną za pieniądzem, potrzebują pomagać psu lub kotu i szukać prawdziwych wartości. Excele będą przez nich pomijalne. Nie potrzebujemy też walczyć między sobą w Polsce. Jesteśmy w stanie konkurować na innych polach.

Bogdan Zborowski: Od 1000 lat się nic nie zmieniło, zawsze idea jest pierwsza, a potem idzie za tym kasa. W pana przypadku jest to pomaganie. Fantastyczny pomysł. Każda firma ma cel, dla którego istnieje. Nie zawsze najważniejszym są pieniądze, ale dobrze jak się pojawiają, bo to znaczy, że robimy coś, co doceniają nas klienci.

Tomasz Garbowski:W kontekście funduszy, środki na badania i rozwój w Polsce to zaledwie 1% PKB, a w innowacyjnych gospodarkach jest to ponad 4% PKB. To kolejny problem branży IT, ale i całej polskiej gospodarki. Innowacje z samych chęci nie powstaną. Cieszą mnie więc inicjatywy instytucji reprezentowanych przy tym stole, które są liderami w tym obszarze i przeznaczają ogromne środki na R&D.

Ireneusz Jazownik: W KGHM Polska Miedź podnieśliśmy w tym roku trzykrotnie wydatki na badania i rozwój do 200 mln zł. Mamy więc ogromne środki, ale okazuje się, że polski rynek nie jest na tyle chłonny i gotowy, abyśmy mogli je wydać.

Paweł Dąbroś, prezes zarządu Innergo Systems

 

Łukasz Bromirski: Myślę, że nie jest tak źle w Polsce z innowacjami. Nie wiem, czy państwo zdają sobie sprawę z tego, że w Polsce działa firma projektująca, unikalne na skalę światową, rozwiązania Bluetooth. Tworzą tylko koncepcję. Fizyczna produkcja odbywa się jednak gdzie indziej. Inna firma buduje i integruje rozwiązania oparte na krzemie. Są też co najmniej dwie małe firmy budujące oparte w całości na oprogramowaniu stosy 5G.

Marek Kobielski: Bardzo bym chciał, ale niestety nie wierzę, że doczekamy się w Polsce swojego jednorożca. Z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma w naszym kraju tyle kapitału, który mógłby takiego championa finansować. Kapitał wybiera miejsca o stabilnym, przewidywalnym prawodawstwie, a niestety klimat polityczny temu nie sprzyja. Po drugie uważam, że dalszy rozwój tej branży będzie całkowicie zdecentralizowany, oparty na ludzkiej i maszynowej inteligencji rozproszonej po całym świecie.

Adam Marciniak: Powiem coś, co może wydawać się kontrowersyjnie w kontekście poprzednich wypowiedzi. Wbrew pozorom w Polsce – jeśli chodzi o IT i innowacje – nie ma jeszcze zbyt wielu możliwości pozyskania finansowania zewnętrznego o dużej skali. W Polsce mamy dwa fundusze inwestujące w start-up’y z kapitałem powyżej 1 mld zł. W samej Dolinie Krzemowej są ich setki, a ubiegły rok zakończyły największą liczbą inwestycji od 18 lat. Tymczasem liczba mieszkańców naszego kraju jest porównywalna do Kalifornii.

Przez długi czas czekałem na pierwszego fintechowego jednorożca z Polski. Obecnie mam duże nadzieje, że będzie nim Blik. Aby stworzyć nasz start-up’owy system płatności, współpracować musiało ze sobą 7 banków. Zwróćmy uwagę na skalę tego projektu. Aktualna wycena Blik pozwala sądzić, że wspólnymi siłami granica miliarda zostanie pokonana.

Jest wiele nowych technologii, które budują naszą ścieżkę do przyszłości. Poza sztuczną inteligencją, chmurą obliczeniową, 5G, warto też wspomnieć o blockchain i nie mówię o zastosowaniach związanych z kryptowalutą – Blockchain.Przygotowaliśmy w PIIT Raport Blockchain w Polsce, który jest dostępny dla zainteresowanych bezpłatnie. W Raporcie piszemy o zastosowaniu blockchain w logistyce i kontroli dostaw, transporcie międzynarodowym, robotyzacji, dystrybucji treści cyfrowych, bankowości, opiece medycznej. Ta technologia się rozwija i wkroczy do wielu aspektów naszego życia – mówi Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Podobnie, jak BNP Paribas, mamy różne fundusze na R&D, akceleratory, fundusze corporate venture capital. Ale wciąż nie są to środki, które pozwolą zbudować skalę, a tego potrzebuje start-up, jeśli ma zostać jednorożcem. Polska jest wciąż małym rynkiem, a wyjście na zewnątrz polskich przedsiębiorców jest postrzegane przez kapitał amerykański, europejski czy chiński z rezerwą. Gdy polska spółka otwiera biuro w San Francisco, spotyka się często z uprzedzeniami i stereotypami. Przed nami jeszcze długa droga, aby przekonać amerykańskich klientów do polskich firm. Ważne jednak, że zaczynamy być widoczni.

Patrząc przez pryzmat osób odpowiedzialnych za IT, ważne jest zbudowanie infrastruktury niezbędnej do rozwoju cyfrowych kompetencji. Infrastruktury, która pozwoli na to, aby firmy mogły skorzystać z elementów, takich jakie te, które w swojej chmurze udostępnia Microsoft. Strategiczny ruch w postaci przekazania za darmo oprogramowania Microsoftu uczelniom i szkołom lata temu okazało się świetnym ruchem. Widać, jaka jest dziś populacja użytkowników pakietu Office, czy np. baz danych Microsoft SQL.

Microsoft nie jest oczywiście wyjątkiem. Wzrost wykorzystania usług chmurowych jest trendem światowym. Większość producentów z sektora IT przestaje rozwijać oprogramowanie w tradycyjnym modelu i udostępnia jego nowe wersje wyłącznie w chmurze. Analitycy rynku szacują, że do 2020 roku wartość usług chmurowych w skali UE przekroczy 40 mld euro. Uruchomiony niedawno Projekt Chmury Krajowej stanowi wyjście naprzeciw rewolucji technologicznej, która ma wielkie znaczenie dla wzrostu zaawansowania biznesu – zarówno małych i średnich firm, jak i instytucji publicznych. To przykład pracy na rzecz innowacji i rozwoju. Oparcie usług cyfrowych o nowoczesną i lokalną infrastrukturę to większe bezpieczeństwo i niższe koszty dla przedsiębiorców i administracji.

Z perspektywy PKO Banku Polskiego, zaangażowanie się w rozwój Chmury Krajowej jest naturalnym zaadresowaniem niszy w tym obszarze i pozwala na stworzenie rozwiązań mających duże znaczenie i wartość zarówno dla banku, jak i naszych klientów.

Od 30 lat budujemy edukację i działy IT. W Inter Cars 10 lat temu mieliśmy 2 osoby, teraz 200. Nie ma w tym nic dziwnego, bo biznes wierzy, że inwestycje w informatykę mają sens. Czymjednak polski biznes różni się od amerykańskiego? Zasadniczo tym, że amerykański kreuje wiele rozwiązań technologicznych, a polski uczy się jak je zastosować. Jak zostać kreatorem? Mamy dużo funduszy na innowacje i inwestycje w start-up’y, ale nie tolerujemy ryzyka. Amerykanie wiedzą, że większość z młodych, innowacyjnych spółek nie osiągnie sukcesu, ale co setny stanie się globalną marką – mówi Robert Kucharczyk, CIO, Inter Cars.

Jaromir Frankowicz: Jesteśmy pierwszym, polskim bankiem w chmurze publicznej. Jeśli jednak chodzi o regulacje, to teoretycznie nie ma ograniczeń w wykorzystaniu tego typu rozwiązań. W praktyce jednak są one ogromne.

Tymczasem zanim skutecznie wykorzystamy sztuczną inteligencję, konieczne jest wdrożenie narzędzi cloud computing. Jesteśmy jednak w tym zakresie nadregulowani. To nasza wina, że – jako sektor – do tego doprowadziliśmy. Mówię to z perspektywy banków. Jesteśmy między młotem a kowadłem. Nie korzystając z dostępnych łatwo narzędzi tracimy na konkurencyjności, a z drugiej strony mamy ogromne ograniczenia wprowadzane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Próbujemy pogodzić te dwa światy. Jeżeli nie będzie ustępstwa po żadnej ze stron, to przegramy tę walkę.

W takim gronie, jak dziś – albo większym – powinniśmy zacząć szeroką dyskusję z regulatorem, aby ograniczyć jego zapędy do tego, by nas nadregulować. Chmura to tylko jeden temat, o którym należy dyskutować. Takich obszarów – podlegających regulacjom – jest dużo więcej.

Jaromir Pelczarski: Faktycznie, dużo jest negatywnych czynników zewnętrznych. Jednak – z perspektywy czasu – optymistycznie patrzę w przyszłość. Polski rynek e-commerce to dziś ponad 10 mld euro. Praktycznie niezauważalnie, nie wiadomo, kiedy doszliśmy do takiego poziomu. Czy ktoś dziś pamięta o czekach? Tymczasem one wciąż funkcjonują za granicą. Nam udało się je przeskoczyć. Musimy jednak zastanowić się, jak dziś wykorzystać nasze atuty i szukać szans ekspotencjalnego wzrostu, który doprowadzi do powstania polskiego jednorożca.

Oczywiście mamy świadomość, że gdy na większą skalę pojawią się u nas systemy AI, to górnicy mogą zarzucić nam, że miejsca pracy, które zajmowali jeszcze niedawno ich dziadkowie i ojcowie, będą zabierane. Z drugiej strony korzyści nowych rozwiązań są ogromne. Przede wszystkim jest to bezpieczeństwo – wycofujemy ludzi z rejonów, które mogą być zagrożone i przesadzamy ich przed ekrany komputera, sprzed których mogą zarządzać pracą na dole kopalni. Zwiększenie efektywności produkcji czy na dole, czy w hucie o 1% czy 1,5% to ogromne pieniądze przy skali działania naszej firmy – mówi Ireneusz Jazownik, dyrektor naczelny Centralnego Ośrodka Przetwarzania Informacji, KGHM Polska Miedź.

Paweł Dąbroś: Według mnie, przez te 30 lat udało się nam bardzo dużo osiągnąć. Trzeba to docenić. Ale wydaje mi się, że wyhamowały w polskiej branży IT entuzjazm i zaufanie do nas jako doradców rozwiązań technologicznych służących rozwojowi biznesu klienta, a tym samym – naszego. Brakuje nam pracowników, bo wielu zdolnych absolwentów uczelni technicznych emigruje na Zachód. Eksperckie zaufanie zyskują w Polsce poprzez zagraniczne kontrakty.

Strzelamy sobie niejako w kolano, kiedy polskie firmy rezygnują z potencjału polskich doradców, a jednocześnie korzystają z usług tych samych specjalistów za pośrednictwem zagranicznych korporacji. Tak ograniczamy możliwości naszego rynku IT. Tymczasem Polacy mogą robić to samo dla polskich przedsiębiorstw. Budżetu na rozwój w Polsce naprawdę jest bardzo dużo. Trzeba tylko umiejętnie go wykorzystać i odpowiedzieć na faktyczne potrzeby rynku.

Przedsiębiorcy są żywo zainteresowani nowymi technologiami. Chcą wiedzieć, jakie rozwiązania są do dyspozycji, jakie niosą nowe możliwości. Szukają w ten sposób przewag konkurencyjnych. Interesują się, jaki to może mieć efekt dla ich biznesu. To może spowodować, że rynek polski urośnie.

Michał Zajączkowski, dyrektor generalny, Hewlett Packard Enterprise w Polsce: Żałuję, że przyszedłem sam na to spotkanie i nie zaprosiłem któregoś z naszych młodszych pracowników. Jestem zaskoczony, jak młodzi ludzie podchodzą do realizacji projektów IT i ile mogą wnieść do naszej korporacji świeżej krwi. Wierzę, że młodzież poradzi sobie także ze sztuczną inteligencją. Pracujący dla nas studenci pokazują mi także, że na uczelni nie uczy się konkretnej technologii, ale raczej innowacyjności i tego, jak podejść do problemów, jak zrobić nowe rozwiązanie z dostępnych rozwiązań. Sam studiowałem automatykę i robotykę. Machine Learning i Artificial Intelligence, których wówczas się uczyłem – w porównaniu z tym, z czym mamy dziś do czynienia – to zupełnie inne rozwiązania. Ważny jest więc punkt widzenia obecnych absolwentów.

Odnosząc się zaś do przeregulowanego rynku finansowego. W Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji będziemy o tym rozmawiać. Dla mnie jednak regulacja nie jest barierą, lecz szansą na wypracowanie nowego rozwiązania. W naszej firmie stawiamy na innowacyjne rozwiązania i innowacyjne podejście do biznesu wykorzystując najnowszą technologię do transformacji cyfrowej naszych Klientów. Innowacje wpisane są w DNA Hewlett Packard Enterprise. Współpracujemy ze start-up’ami, które pomagają nam w oferowaniu kompleksowych rozwiązań na rynku i rozważamy również taką współpracę lokalnie na polskim rynku.

Magdalena Taczanowska, dyrektor segmentu Enterprise, Microsoft

 

Adam Marciniak: Niewątpliwie jednym z elementów społecznej odpowiedzialności biznesu jest wspieranie edukacji. Aktywnie poszukujemy punktów styku między światem nauki i biznesu nadając im realny wymiar. Przykład stanowić mogą Politechnika Wrocławska i Politechnika Warszawska, które wspólnie z nami pracują nad rozwojem rozwiązań z zakresu cyberbezpieczeństwa. Politechnika Gdańska wspiera nasze prace w kontekście zastosowania biometrii.  Możemy też pochwalić się pierwszymi absolwentami kierunku, który powstał we współpracy PKO Banku Polskiego i uczelni wyższej.

Andrzej Dulka: Jest wiele nowych technologii, które budują naszą ścieżkę do przyszłości. Poza sztuczną inteligencją, chmurą obliczeniową, 5G, warto też wspomnieć o blockchain i nie mówię o zastosowaniach związanych z kryptowalutą. Przygotowaliśmy w PIIT raport „Blockchain w Polsce”, który jest dostępny dla zainteresowanych bezpłatnie. W raporcie piszemy o zastosowaniu blockchain w logistyce i kontroli dostaw, transporcie międzynarodowym, robotyzacji, dystrybucji treści cyfrowych, bankowości, opiece medycznej. Blockchain może być prywatny, publiczny lub hybrydowy. Ta technologia się rozwija i wkroczy do wielu aspektów naszego życia.

Jaromir Pelczarski: Moim zdaniem Blockchain w bankowości nie istnieje, to buzz word. Tymczasem sztuczna inteligencja istnieje i jest wykorzystywana m.in. w obszarach przeciwdziałania praniu pieniędzy i cyberbezpieczeństwa. Warto też mówić nie o sztucznej, a rozszerzonej inteligencji. To pokazuje, że najlepsze rozwiązania osiągamy przez powiązanie systemu z człowiekiem. Blockchain ma potencjalnie ciekawe rozwiązania, ale nie wiązałbym z tym wielkiej przyszłości. Natomiast – według mnie – nastąpi zmiana paradygmatu, gdy ustabilizujemy komputer kwantowy. Teraz wiele nas ogranicza od strony technologicznej. Za kilka lat nasza dyskusja będzie wyglądać zupełnie inaczej.

Andrzej Dulka: Zachęcam do zapoznania się z Raportem PIIT o blockchain, gdzie na przykładzie firmy Ripple mówimy o tym jak już dzisiaj blockchain jest wykorzystywany przez 75 banków i instytucji finansowych.

Michał Zajączkowski, dyrektor generalny, Hewlett Packard Enterprise w Polsce

 

Mówi się, że w roku 2030 komputer kwantowy będzie wykorzystywany w komercyjnych, a nie tylko prototypowych zastosowaniach. Warto przy okazji przypomnieć, że polscy matematycy mają bardzo duży wkład w podstawy teorii komputera kwantowego. Artur Ekert – absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, a obecnie profesor fizyki kwantowej na Wydziale Matematyki Uniwersytetu Oxfordzkiego – wypracował podstawy algorytmów i programowania tych urządzeń. Możemy być dumni z naszych rodaków.

Jaromir Pelczarski: Jeśli będziemy mieli chmurę krajową z usługami Quantum Computing, to bezpieczeństwo IT w obecnej postaci przestanie istnieć. Wszystkie algorytmy szyfrujące staną się de facto otwarte. To kolejny aspekt, na który warto zwrócić uwagę w przyszłych dyskusjach o rozwoju branży IT…

Rozmawiał Adam Jadczak
Notował Bartosz Ciszewski

Tagi

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *