Wywiad - 30 lat branży IT

Microsoft: Od upowszechniania komputerów do powszechnego dostępu do AI

Executive ViewPoint

Z Michałem Jaworskim, Dyrektorem ds. Strategii Technologicznej w polskim oddziale Microsoft, rozmawiamy o 25 latach historii tej firmy w Polsce; początkach powszechnego wykorzystania komputerów; migracji do modelu cloud computing; perspektywach rozwoju rynku IT w Polsce oraz rosnącej roli takich rozwiązań, jak chmura obliczeniowa i sztuczna inteligencja.

Dzisiaj technologie IT otaczają nas ze wszystkich stron. Korzysta z nich każdy, od przedszkolaka po emeryta. Ale w latach 90. XX wieku IT to ciągle była domena specjalistów, profesjonalistów, techników. Windows 95 było jednym z tych produktów, które odczarowały IT dla zwykłego człowieka, poczynając od interfejsu użytkownika, poprzez automatyczne instalowanie dodatkowych urządzeń, kończąc na sposobie sprzedaży i promocji. To był ten produkt, który – zgodnie z ówczesną misją Microsoftu – miał udostępnić komputer każdej osobie i postawić go na każdym biurku.

Pamięta Pan pierwszy dzień w firmie Microsoft?

To był początek września 1994 roku, dzieci szły do szkoły, a ja do nowej pracy. Pamiętam deja vu, jakie tego dnia przeżyłem. W biurze Microsoftu były dokładnie takie same meble z IKEA jak u mojego poprzedniego pracodawcy. Otrzymałem niemal identyczny komputer Della. Korzystałem z takiej samej poczty MS Mail jak poprzednio. Potem jednak wszystko było już zupełnie inne.

Sięgając jeszcze raz głęboko w przeszłość, gdyby mógł Pan dzisiaj przenieść się w czasie do premiery Windows 95, co powiedziałby Pan twórcom?

Wykonaliście dobrą robotę! Dzisiaj tego nie zauważamy, bo technologie IT otaczają nas ze wszystkich stron. Korzysta z nich każdy, od przedszkolaka po emeryta. Ale wówczas IT to ciągle była domena specjalistów, profesjonalistów, techników. Windows 95 było jednym z tych produktów, które odczarowały IT dla zwykłego człowieka, poczynając od interfejsu użytkownika, poprzez automatyczne instalowanie dodatkowych urządzeń, kończąc na sposobie sprzedaży i promocji. To był ten produkt, który – zgodnie z ówczesną misją Microsoftu – miał udostępnić komputer każdej osobie i postawić go na każdym biurku. Microsoft nie był jedyną firmą, która widziała ten trend, ale jedną z niewielu, która skutecznie stworzyła produkt i odniosła sukces na rynku.

Kiedyś „okienka” na każdym komputerze biurkowym, a dziś całe oprogramowanie dostępne z chmury. Migracja Microsoftu do chmury obliczeniowej rozpoczęła się wraz z pojawieniem Satyi Nadelli na stanowisku prezesa zarządu. Jak zmienia się Microsoft?

Kiedy spojrzy na nią inwestor, to zobaczy na ilu stabilnych nogach oparty jest biznes. Sytuacja Microsoftu nie zależy od jednej usługi, jednego rynku czy jednego produktu. W każdym obszarze działalności operacyjnej, od rynku konsumenckiego po wyrafinowane usługi dla dużych przedsiębiorstw, Microsoft jest liderem bądź w jego sąsiedztwie. Widać to choćby po wzroście wartości akcji i kapitalizacji firmy. Kiedy na Microsoft patrzy menedżer widzi, jak szybko i sprawnie ta, ponad 130-tysięczna, organizacja zmienia się i przechodzi od oferty produktów – oprogramowania – do oferty usług. Chodzi nie tylko o dostosowanie się do potrzeb klientów, lecz także do wymagań regulatorów. RODO może być tego świetnym przykładem. Podobnie jest ze standardami przemysłowymi.

Kiedy firmę oceni osoba techniczna, będzie musiała zauważyć, jak bardzo Microsoft jest zaangażowany we wszystkie przełomowe technologie. Od chmury w hiperskali, przez blockchain czy IoT, po sztuczną inteligencję. Stwierdzi także, jak łatwo można łączyć i integrować wszystkie komponenty. Doceni, że wprowadzając nowe rozwiązania, nie zapomina się o bezpieczeństwie. Interesujący dla siebie temat w Microsofcie znajdzie osoba z marketingu, HR, specjaliści od CSR, prawnicy, a nawet etycy. Myślę jednak, że najważniejsze jest, by nasi klienci i partnerzy odnajdowali wspólną drogę z Microsoftem – bo tak naprawdę my tylko tworzymy narzędzia, a prawdziwie fantastyczne rozwiązania są ich udziałem.

Ostatnie 30 lat to czas przełomu, którym towarzyszyły liczne zawirowania? Co okazało się największym sukcesem, a co nie jest powodem do dumy polskiego rynku IT?

Sukcesem jest stabilny wzrost przemysłu informatycznego. To właśnie firmy technologiczne zajmują czołowe pozycje wśród liderów dzisiejszego biznesu. Sukcesem są polskie firmy, takie jak Asseco Poland, które mają po kilkadziesiąt tysięcy pracowników na całym świecie, lub takie jak CD Projekt, których produkty są rozpoznawane globalnie. Dobrze wynagradzani i reprezentujący przyzwoity poziom techniczny informatycy to także pozytywny obraz przemian.

Nie ma jednak wątpliwości, że programy klas informatycznych wprowadzone do szkół w latach 90. są dzisiaj przestarzałe i wymagają nowego otwarcia. Trzeba też pamiętać, że przemysł IT jest ciągle nieobecny w dyskusji o gospodarce, choć zatrudnia więcej osób niż górnictwo. Polityka ekscytuje się start-upami – a to przecież przedszkole biznesowe – czy kolejnym zwycięstwem w konkursie dla studentów, ale nie rozumie i nie widzi ekonomicznego wymiaru IT. Ani jako oddzielnej gałęzi przemysłu, ani jako wsparcia innych branż. Tym bardziej że w dobie cyfryzacji każde przedsiębiorstwo w coraz większym stopniu opiera się na technologii. Zacierają się granice, które dziś wyznaczają przestrzeń dla sektora informatycznego.

Dokąd polski rynek IT będzie zmierzał w perspektywie kolejnych lat?

Jeden trend widzę bardzo wyraźnie. Niemal każdy niezależny producent oprogramowania, z jakim dzisiaj rozmawiamy, od początku myśli globalnie. Polscy odbiorcy są tylko jednym z potencjalnych rynków, często wcale nie najważniejszym. Na razie dysponujemy umiejętnościami technicznymi. Dopiero budujemy potencjał biznesowy za granicą. Nie ma zbyt wielu menedżerów i sprzedawców sprawnie radzących sobie na obcej ziemi, ale właśnie teraz ich pierwsze pokolenie zdobywa doświadczenia. Oczywiście może się zdarzyć, że polskie firmy staną się tylko podwykonawcami innych, jak to miało miejsce w latach 90., ale wierzę, że stać nas na wypromowanie polskich marek. Chmura daje od razu globalny zasięg. Biznesy, które rodzą się w chmurze, mają w DNA ekspansję na rynki zagraniczne. Microsoft jest platformą i dostawcą narzędzi, które mają być wydajne, wygodne, bezpieczne, dostępne i zgodne z przepisami. Pokazujemy całe ich spektrum. Uczymy sposobów ich wykorzystania. Nasi partnerzy decydują zaś, jak zamienić narzędzia w rozwiązania.

Mało optymistycznie napawa jednak fakt, że zarówno polska gospodarka, jak i administracja nie są w stanie wchłonąć tego, co potrafią zrobić polskie firmy IT. Obecnie polscy informatycy i polskie firmy informatyczne pomagają zagranicznym przedsiębiorstwom z różnych branż w poprawie ich efektywności i elastyczności, a w rezultacie, by stać się lepszymi od ich potencjalnych polskich konkurentów. Adopcja chmury w krajach skandynawskich czy Europy Zachodniej sięga kilkudziesięciu procent, w Polsce kilkunastu. Sztuczna inteligencja w dojrzały sposób wykorzystywana jest przez nieliczne, polskie organizacje. Jak mówią badania „Puls AI”, to ok. 30% szybko, bo dwucyfrowo, rosnących firm. A co z resztą? W krajach takich jak USA prawie 90% szybko rosnących firm deklaruje inwestycję w AI w ciągu 12 miesięcy. W Wielkiej Brytanii odsetek ten sięga 75%. Trend panujący w Polsce powinno się odwrócić lub zostaniemy tylko dostawcą siły roboczej.

Sztuczna inteligencja, podobnie jak wiele innych technologii w przeszłości, nie tyle zastąpi, ile wspomoże działania człowieka. Zupełnie inaczej będzie wyglądało wykonywanie niektórych profesji. Zmienią się zawody, które wydają się niezmienne, takie jak lekarze czy prawnicy. Trzeba będzie wprowadzić istotne zasady etyczne związane z zastosowaniem AI. Na pewno będziemy musieli dostosować system edukacji w Polsce do zmieniającej się rzeczywistości. Wszyscy będziemy zmieniać nasze zawody czy też sposób ich wykonywania. Nadal jednak – jestem o tym głęboko przekonany – korzyści będą uzasadniały ten wysiłek.

Wspomniał Pan o sztucznej inteligencji… Czy myśli Pan, że w rozmowie za 30 lat będzie nam towarzyszyła? A może będziemy już ją nosić pod skórą?

Ona już jest z nami. Zaraz oswoimy się z jej obecnością i przestaniemy zauważać. Częstym przykładem zastosowania AI jest zastąpienie pracowników pierwszej linii kontaktu w call center przez różnego rodzaju chatboty. W ciągu kilku lat każdy z nas będzie uzbrojony w osobistego asystenta elektronicznego, który w wersji 1.0 będzie tylko nawiązywał łączność z botami sprzedawców, w wersji 2.0 będzie potrafił ocenić korzyść, jaką może odnieść jego właściciel, a w wersji 3.0 będzie już negocjował kontrakt przy znajomości nie tylko oferty jednego, ale wielu dostawców. To wydarzy się w ciągu najbliższych 5–6, a nie 30 lat! Poza tym AI będzie obecna, ale dla nas niemal niewidzialna. Systemy bezpieczeństwa i cyberbezpieczeństwa, inteligentne budynki, opieka medyczna czy senioralna i wiele innych.

Sztuczna inteligencja, podobnie jak wiele innych technologii w przeszłości, nie tyle zastąpi, ile wspomoże działania człowieka. Zupełnie inaczej będzie wyglądało wykonywanie niektórych profesji. Zmienią się zawody, które wydają się niezmienne, takie jak lekarze czy prawnicy. Trzeba będzie wprowadzić istotne zasady etyczne związane z zastosowaniem AI. Na pewno będziemy musieli dostosować system edukacji w Polsce do zmieniającej się rzeczywistości. Wszyscy będziemy zmieniać nasze zawody czy też sposób ich wykonywania. Nadal jednak – jestem o tym głęboko przekonany – korzyści będą uzasadniały ten wysiłek.

Co powiedziałby Pan dzisiaj 18-latkowi, który chce rozwijać się w obszarze IT? Na jakie kompetencje powinien postawić?

Jeśli zabiera się za to 18-latek, to jest nieco za późno. Jak ktoś chce być zawodowym piłkarzem czy muzykiem, to musi zacząć wcześniej. Wcale nie chcę, aby w tym wcześniejszym okresie nasza młodzież koncentrowała się na umiejętnościach IT. Narzędzia zmieniają się tak szybko, że czego Jaś się nauczy w szkole, to dla Janka na studiach będzie przestarzałe, a Jan użyje zupełnie innych narzędzi. Zacznijmy od podstaw, na których można zbudować przyszłość – matematyki, logiki, statystyki, rachunku prawdopodobieństwa, geometrii, fizyki. One nie zmienią się w komputerach kwantowych. Unikajmy stereotypów i nie zapominajmy, że dziewczęta w zawodach IT mogą być od chłopców zdecydowanie lepsze!

Artykuł ukazał się na łamach wydania jubileuszowego Magazynu ITwiz – 30 lat transformacji branży IT w Polsce.

Tagi

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *